<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229</id><updated>2011-12-20T20:26:01.315+01:00</updated><category term='Szwecja'/><category term='mięsny posiłek'/><category term='jabłka'/><category term='pomidory'/><category term='tarta'/><category term='świątecznie'/><category term='papryka'/><category term='słonecznik'/><category term='ZIEMNIAKI'/><category term='WC'/><category term='wega'/><category term='risotto'/><category term='sałatka'/><category term='miód'/><category term='maliny'/><category term='curry'/><category term='pieczarki'/><category term='mak'/><category term='ser biały'/><category term='kapusta włoska'/><category term='kolacja'/><category term='naleśniki'/><category term='cytryna'/><category term='muffinki'/><category term='migdały'/><category term='ryż'/><category term='pomarańcze'/><category term='soczewica'/><category term='obiad'/><category term='ciecierzyca'/><category term='marshmallows'/><category term='groszek'/><category term='słodko'/><category term='kurczak'/><category term='ciasta i ciasteczka'/><category term='FETA'/><category term='placuszki-racuszki'/><category term='banan'/><category term='brokuł'/><category term='żurawina'/><category term='Vaihingen'/><category term='kalafior'/><category term='makaron'/><category term='gruszka'/><category term='łosoś'/><category term='vega'/><category term='konkurs'/><category term='bułki'/><category term='zupa'/><category term='jajka'/><category term='egzotycznie'/><category term='mozzarella'/><category term='koktajl'/><category term='wołowina'/><category term='WP'/><category term='cykoria'/><category term='czekolada'/><category term='wiśnie'/><category term='truskawki'/><category term='kokos'/><category term='orzechy'/><category term='bez przepisu'/><category term='PIEROGI'/><category term='słono'/><category term='szybko'/><category term='chleb'/><category term='deser'/><category term='pesto'/><category term='film'/><category term='kapusta'/><category term='śniadanie'/><category term='cukinia'/><category term='burak'/><category term='śliwki'/><category term='pieczywo'/><category term='zakwas'/><title type='text'>tu i teraz</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>116</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-811065030679309010</id><published>2011-04-08T19:42:00.001+02:00</published><updated>2011-04-08T19:43:50.621+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='żurawina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><title type='text'>O żurawinie i minionych dniach słów kilka.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ostatnie dni to krótka podróż do naszych zachodnich sąsiadów na targi, po których jako wielki laik chodziłam i podziwiałam. Przy tej okazji nie mogłam sobie odmówić przywiezienie garści czosnku niedźwiedziego, o którym pewnie wkrótce napiszę więcej. Ostatnie dni przyniosły też długo oczekiwane zmiany, którym mam nadzieję, że podołam. I to też czas spędzany z naszym nowym domownikiem, o którym już wiecie, a który w końcu doczekał się imienia - Pruma. Pruma okazała się niezwykle rozbrykanym kociakiem, z olbrzymimi pokładami energii, a słodka jest tylko wtedy, kiedy śpi. Poza tym - to mały diabełek :) W związku z powyższym i z jeszcze z kilku innych powodów - w mojej kuchni ostatnio jest czas tylko na szybkie i proste dania, a w kategorii słodkości królują muffinki. I o nich dziś mowa będzie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-WOIqYwmFh8w/TZ9DU7GY5yI/AAAAAAAADF8/vN79Xp2fLrc/s1600/12240185.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="303" src="http://3.bp.blogspot.com/-WOIqYwmFh8w/TZ9DU7GY5yI/AAAAAAAADF8/vN79Xp2fLrc/s400/12240185.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Muffinki - gdybym miała dokonać wyboru tych naj, naj ze wszystkich przeze mnie upieczonych - szybko wertuję strony w mojej pamięci - i pierwsze do głowy przychodzą mi te z jabłkami, które dawno, dawno temu pojawiły się tu na blogu, gdzieś na samym jego początku. Do tej pory są moim numerem jeden. Wilgotne, owocowe, nie za słodkie, aromatyczne, pachnące końcem lata, ale też środkiem zimy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Te dzisiejsze też przywołują skojarzenia z zimą - a to przez żurawinę, która w środku muffinek się kryje.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Żurawina, zwłaszcza ta suszona, to taki nasz domowy zimowy przysmak, dodatek do herbaty czy też przegryzane przy okazji domowego wieczornego kina. Żurawina należy do czołówki roślin o właściwościach prozdrowotnych. &lt;/span&gt;&lt;span id="intertext1"&gt;Regularne picie soku żurawinowego pozwala zapobiegać powstawaniu kamieni nerkowych, również &lt;/span&gt;&lt;span id="intertext1"&gt;zmniejsza ryzyko miażdżycy i chorób układu krążenia.&lt;/span&gt;&lt;span id="intertext1"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span id="intertext1"&gt;Żurawina ma także działanie antybakteryjne i pomaga w walce z infekcjami dróg moczowych. &lt;/span&gt;Jeden ze związków obecnych w żurawinie odkaża gardło oraz jamę  ustną i przeciwdziała zagnieżdżaniu się bakterii w nabłonku jamy ustnej.*&lt;span id="intertext1"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-EXGnu0PagF4/TZ80aOYqeWI/AAAAAAAADF4/0r_yQ6sbLlY/s1600/12240215.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-EXGnu0PagF4/TZ80aOYqeWI/AAAAAAAADF4/0r_yQ6sbLlY/s400/12240215.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Muffinki z żurawin - 12 sztuk &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;[przepis pochodzi ze strony &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2009/05/Muffiny-z-zurawinami.html"&gt;Dorotki&lt;/a&gt;]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Potrzebujemy:&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;2      szklanki mąki&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;2/3      szklanki cukru&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1      łyżeczka proszku do pieczenia&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1      łyżeczka sody oczyszczonej&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;szczypta      soli&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1      szklanka świeżej, mrożonej lub suszonej żurawiny&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;3/4      szklanki maślanki&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1/3      szklanki mleka&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;60 g      roztopionego masła&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1      duże jajko&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1      łyżka wody z kwiatów pomarańczy&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1      łyżeczka przyprawy korzennej&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;W jednej miseczce mieszamy ze sobą składniki sypkie, a w drugiej mokre. Następnie mieszamy za sobą zawartość obu naczyń - nie za długo, tak by ciasto pozostało grudkowate, a nie wymieszane na gładką masę. Nakładamy do foremek wyłożonych papilotkami bądź wysmarowanych masłem i wysypanych bułką tartą - masy nakładamy do &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;3/4 wysokości foremek. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pieczemy około 25 minut w temperaturze 190ºC. Studzimy. Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-o9Ct47ZSqQ8/TZ8zepScUOI/AAAAAAAADF0/O4Du9UkhHX4/s1600/12240220.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-o9Ct47ZSqQ8/TZ8zepScUOI/AAAAAAAADF0/O4Du9UkhHX4/s400/12240220.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;* Powyższe informacje pochodzą ze strony &lt;a href="http://polki.pl/dieta_dietyzdrowotne_artykul,10008186.html"&gt;polki.pl &lt;/a&gt;oraz ze strony &lt;a href="http://www.pyszneizdrowe.pl/index.php?d=informacje&amp;amp;id=12"&gt;pyszneizdrowe.pl.&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pruma ma właśnie czas brykania - przed momentem wdrapała się na moje plecy i przez ramię zagląda na monitor. Tak więc na koniec - jedno z jej ostatnich zdjęć :) Miłego weekendu życzę!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-PI2Hh9Icg3w/TZ9HZj4wMqI/AAAAAAAADGA/Jql23eb9dp4/s1600/13250005.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-PI2Hh9Icg3w/TZ9HZj4wMqI/AAAAAAAADGA/Jql23eb9dp4/s400/13250005.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-811065030679309010?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/811065030679309010/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=811065030679309010&amp;isPopup=true' title='Komentarze (38)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/811065030679309010'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/811065030679309010'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2011/04/o-zurawinie-i-minionych-dniach-sow.html' title='O żurawinie i minionych dniach słów kilka.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-WOIqYwmFh8w/TZ9DU7GY5yI/AAAAAAAADF8/vN79Xp2fLrc/s72-c/12240185.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>38</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-5935508188583219267</id><published>2011-03-22T14:51:00.000+01:00</published><updated>2011-03-22T14:51:41.001+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieczywo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bułki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jajka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser biały'/><title type='text'>Zimy żegnanie, wiosny szukanie.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatni zimowy weekend wypełniły spotkania - z przyjaciółmi, z kalamburami, z winem Aronica*, z rodziną, z Wałbrzychem... Było ciepło i radośnie. Atmosferę podgrzał również mój piekarnik - w którym działo się wyjątkowo dużo - bo najpierw wyciągnęłam z niego ciasto bananowe, a potem sernikobrownie z wiśniami. Następnie wyszły z niego dania bardziej wytrawne - pieczone pierogi z fetą i ziemniaczkami, mini calzone, bułeczki zapiekane z pieczarkami, tarty dwie - jedna ze szpinakiem, druga z pieczarkami... w garnku gotowała się zupa ziemniaczano-cebulowa, a w lodówce przegryzała sałatka brokułowa. Pierwsze duże rodzinne spotkanie w naszym malutkim mieszkaniu mamy za sobą. I mimo małego opóźnienia - bo calzone sklejaliśmy jeszcze przy tych najbardziej punktualnych gościach - wieczór możemy uznać za udany. Nawet nasza kotka okazała się być bardzo towarzyska i lubiąca ludzi - wtulała się w każde kolana, które chciały ją przyjąć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na koniec weekendu wybraliśmy się na poszukiwanie wiosny w okolicach &lt;a href="http://pracowniawypiekow.blogspot.com/2010/01/pszenno-orkiszowe-buy-z-ziarnami.html"&gt;Zamku Książ&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;- udało się wypatrzyć krokusów kilka i stokrotek całą łączkę. I nie można zapomnieć o przebiśniegu! jeden co prawda, ale zawsze! Pierwszy dzień wiosny - przyniósł same dobre wieści :) i bardzo chciałabym, żeby tak przez całą wiosnę już było. Bardzo pozytywnie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-0pMxE8e8bSU/TYimm4RbbjI/AAAAAAAADEA/eM6LvBPhr6U/s1600/13070148.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh3.googleusercontent.com/-0pMxE8e8bSU/TYimm4RbbjI/AAAAAAAADEA/eM6LvBPhr6U/s400/13070148.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co prawda czasu na leniwe śniadanie w miniony weekend nie było, ale może Wam się uda znaleźć czas na takowe? Dziś moje wspomnienie z dzieciństwa - bułeczki z pastą serowo-jajeczną i twarożkiem. Pasta pojawiała się regularnie w przedszkolu, na śniadanie, na cienko pokrojonych kromkach chleba, z obowiązkowym kubkiem ciepłego mleka. Twarożek natomiast to jedna z tych niewielu rzeczy, które mój tato robi w kuchni. I przyznać trzeba, że zawsze wychodzi mu pyszny. Tak jak i placki ziemniaczane, które są jego domeną. Bułeczki do dzisiejszego śniadania są wg &lt;a href="http://pracowniawypiekow.blogspot.com/2010/01/pszenno-orkiszowe-buy-z-ziarnami.html"&gt;przepisu Liski&lt;/a&gt;. Zrobione bez dodatków, delikatne, puszyste i smakujące zarówno na słodko, jak i na słono. Długo zachowują świeżość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-oDSqGWE4zvY/TYibUbOweCI/AAAAAAAADD4/w1CmTLYpfag/s1600/13070110.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh6.googleusercontent.com/-oDSqGWE4zvY/TYibUbOweCI/AAAAAAAADD4/w1CmTLYpfag/s400/13070110.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Pszenno-orkiszowe bułki&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;9 bardzo dużych lub 12-14 małych&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;250 g mąki orkiszowej, użyłam typ 1850&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;250 g mąki pszennej, użyłam typ 750&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;300 ml wody&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżka miękkiego masła&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;20 g świeżych drożdży (lub łyżeczka suszonych)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżka miodu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka soli&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;do posmarowania: 1 jajko rozbełtane z 1 łyżeczką śmietany, mleka lub wody&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;do posypania: sezam, pestki słonecznika i dyni, płatki soli, kminek, itp&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Działamy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drożdże zasypujemy łyżeczką cukru. Wlewamy 3 łyżki letniej wody i odstawiamy na 10 minut, by drożdże&amp;nbsp;"ruszyły".&amp;nbsp;Następnie dodajemy pozostałe składniki i zagniatamy gładkie ciasto.&amp;nbsp;Ciasto przekładamy do miski delikatnie posmarowanej olejem roślinnym, przykrywamy folią i&amp;nbsp;odstawiamy w ciepłe miejsce na 1,5 godziny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z wyrośniętego ciasta formujemy 14 małych bułeczek lub 9 dużych bułek. Przykrywamy ściereczką&amp;nbsp;i odstawiamy na 30-40 minut, by wyrosły. Każdą z nich smarujemy jajkiem i posypujemy dodatkami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do 200 st C.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pieczemy bułki 12-15 minut (większe pieką się dłużej, małym może to zająć 10-12 minut).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-cPlML33ZcI0/TYiaowLHpcI/AAAAAAAADD0/6rUTywNw8-s/s1600/13070143.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh3.googleusercontent.com/-cPlML33ZcI0/TYiaowLHpcI/AAAAAAAADD0/6rUTywNw8-s/s400/13070143.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Pasta serowo-jajeczna&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;jajka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ser żółty&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;majonez&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;jogurt&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ketchupu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pieprz&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jajka gotujemy na twardo, studzimy i obieramy. Jajka i ser żółty ścieramy na tarce na dużych oczkach.  Dodajemy majonez zmieszany z jogurtem naturalnym. Doprawiamy solą i pieprzem. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-83e0BFnP9vA/TYiZ1i8bLCI/AAAAAAAADDw/EPtFpZBjckM/s1600/13070118.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh6.googleusercontent.com/-83e0BFnP9vA/TYiZ1i8bLCI/AAAAAAAADDw/EPtFpZBjckM/s400/13070118.JPG" width="341" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Twarożek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;150g twarogu&lt;br /&gt;3-4 łyżki jogurtu greckiego / śmietany&lt;br /&gt;mała cebulka&lt;br /&gt;2-3 łyżki posiekanego szczypiorku&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;rzodkiewka&lt;br /&gt;świeżo mielony czarny pieprz&lt;br /&gt;sól morska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twaróg rozgniatamy widelcem. Cebulkę i rzodkiewkę drobno kroimy. Dodajemy szczypiorek, cebulkę i rzodkiewkę do sera białego, dodajemy jogurt bądź śmietankę i mieszamy. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-pSezDG0_3q0/TYicFXMuCjI/AAAAAAAADD8/Vn5lkINsWO4/s1600/13070114.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="303" src="https://lh4.googleusercontent.com/-pSezDG0_3q0/TYicFXMuCjI/AAAAAAAADD8/Vn5lkINsWO4/s400/13070114.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* &lt;a href="http://www.aronica.pl/"&gt;wino Aronica&lt;/a&gt; - polskie wino, które mnie swoim smakiem zachwyciło i mogę je szczerze i Wam polecić. Ekologiczne, certyfikowane wino z aronii, które ma dobry wpływ na nasze serce :) Polecam!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-5935508188583219267?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/5935508188583219267/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=5935508188583219267&amp;isPopup=true' title='Komentarze (27)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5935508188583219267'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5935508188583219267'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2011/03/zimy-zegnanie-wiosny-szukanie.html' title='Zimy żegnanie, wiosny szukanie.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-0pMxE8e8bSU/TYimm4RbbjI/AAAAAAAADEA/eM6LvBPhr6U/s72-c/13070148.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>27</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-54524123032106438</id><published>2011-03-17T12:01:00.001+01:00</published><updated>2011-03-17T12:01:29.896+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słono'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleb'/><title type='text'>Rok temu. Od wczoraj. I chleb najprostszy.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rok temu, dzięki wsparciu wielu z Was, udało mi się zaskoczyć mojego Mężczyznę i wręczyć mu z okazji urodzin ponad sto kartek z różnych stron Polski, a nawet z różnych stron świata. Kartki były od naszych rodzin i przyjaciół, od osób z blogowego świata, od ludzi znanych i cenionych przez nas i od osób, wybranych losowo przy pomocy społecznościowych portali, które zgodziły się wysłać kartki z miejsc lubianych przez Andrzeja. Nadawcę jednej z pocztówek, wysłanej z wyspy Antigua, położonej na Morzu Karaibskim, do tej pory nie udało nam się zidentyfikować.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla mnie ta pocztówkowa akcja - oprócz chęci sprawienia Andrzejowi niespodzianki - była ważna również dlatego, że pokazaliście, że świat jest pełen dobrych ludzi, gotowych pomóc w wywołaniu uśmiechu. Tak po prostu. Za każdym razem kiedy ze skrzynki wyciągałam kolejną kartkę - moje serducho wypełniała ogromna radość. I chciałabym Wam wszystkim raz jeszcze bardzo podziękować! Jesteście niesamowici! Dziękuję!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/1p05IZ5UZ7k/0.jpg" height="390" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1p05IZ5UZ7k&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="480" height="390" src="http://www.youtube.com/v/1p05IZ5UZ7k&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten tydzień ma jakieś szalone tempo i dzieje się dużo. Od wczoraj zresztą dzieje się w naszym mieszkaniu jeszcze więcej, bo mamy nową współlokatorkę. Jest rozbrykana i pełna energii - czego efekty w postaci rozbitej doniczki z ukochaną bazylią podziwiać mogłam dziś rano. Lubi się też na szczęście przytulać i od czasu do czasu zdarza jej się zasnąć. Tak choćby jak w tej chwili - bo przed momentem skakała mi po klawiaturze i skutecznie uniemożliwiała pisanie. Oto i ona:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-_blwFMfsUFY/TYHhkGzaufI/AAAAAAAADDk/ugK2MSJY2xw/s1600/13170134-vert.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh4.googleusercontent.com/-_blwFMfsUFY/TYHhkGzaufI/AAAAAAAADDk/ugK2MSJY2xw/s1600/13170134-vert.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jest prezentem dla Andrzeja od jego siostry. Nasza mała kotka imienia jeszcze nie posiada, ale intensywnie nad nim myślimy. Może jakieś pomysły nam podsuniecie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec chciałabym Wam zaproponować chlebek - ulubiony Andrzeja, o którego upieczenie wręcz mnie prosi od czasu do czasu - zapewniając, że kupi mi wszystko, czego tylko do jego pieczenia potrzebuję. Na szczęście dużo nie trzeba - woda, mąka pszenna, zakwas, trochę soli i łyżka golden syrup. To chleb jeden z najprostszych - ale wyjątkowo smaczny, z chrupiącą skórką. Ja jako wielbicielka żytnich - zawsze będę je stawiać na pierwszym miejscu, ale ten - też ma swoje miejsce w chlebowej czołówce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-0r-p3Hasl0g/TYHm-KOG6hI/AAAAAAAADDo/XM5L0Brfl5Y/s1600/13070186-horz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="https://lh4.googleusercontent.com/-0r-p3Hasl0g/TYHm-KOG6hI/AAAAAAAADDo/XM5L0Brfl5Y/s400/13070186-horz.jpg" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: inherit; text-align: left;"&gt;Chleb najprostszy&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;[przepis pochodzi z ksiazki Dana Leparda "The Handmade Loaf", a znalazłam go u &lt;a href="http://przepis,%20ze%20zmodyfikowana%20przeze%20mnie%20procedura,%20pochodzi%20z%20ksiazki%20dana%20leparda%20%22the%20handmade%20loaf%22/"&gt;Tatter&lt;/a&gt;]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;200g białego zakwasu pszennego &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;(dokarmionego 10-12 godzin wcześniej)&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;325g zimnej wody&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;500g białej pszennej mąki chlebowej&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;1 1/2 łyżeczki soli&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;1 łyżka golden syrup&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;Działamy:&lt;/div&gt;Zakwas mieszamy z wodą i golden syrup. Dodajemy mąkę i sól i wszystko dobrze łączymy. &amp;nbsp;Wyrabiamy gładkie ciasto – za pomocą miksera lub korzystając z &lt;a href="http://piekarniatatter.blogspot.com/2008/04/zagniatanie-ciasta-metoda-bertineta.html"&gt;metody Bertineta&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;Zostawiamy &amp;nbsp;je do wyrośnięcia na 2 godziny, składając ciasto w tym czasie raz, po 1 godzinie.&lt;br /&gt;Z gotowego ciasta formujemy kulę, wkładamy do okrągłego koszyka &amp;nbsp;złączeniami do góry i pozwalamy chlebowi dobrze wyrosnąć (3-4 godziny) w temperaturze ok. 20C. Ja czasem piekę go w foremce, więc do foremki posmarowanej olejem i obsypanej otrębami wkładam chleb – złączeniem w dół.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do 250⁰C&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Bochenek nacinamy i zsuwany z łopaty na kamień, zmniejszając temperaturę pieca do 230⁰C . Pieczemy z parą przez około &amp;nbsp;50 minut.&amp;nbsp; Upieczony chleb – popukany od spodu – powinien wydać głuchy odgłos. Studzimy na kratce. Zachowuje świeżość nawet przez 3-4 dni.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-tJrtq-4HFnw/TYHocvbwgqI/AAAAAAAADDs/PpD1CaXCxNk/s1600/13070171-vert.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="https://lh4.googleusercontent.com/-tJrtq-4HFnw/TYHocvbwgqI/AAAAAAAADDs/PpD1CaXCxNk/s640/13070171-vert.jpg" width="294" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;I&amp;nbsp; jeszcze chciałbym przeprosić, że ostatnio tak rzadko się u Was odzywam - bo zaglądam, tylko czasu na zostawienie po sobie śladu już mi czasem brakuje. Postaram się jednak wkrótce poprawić i nadrobić wszystkie zaległości :)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-54524123032106438?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/54524123032106438/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=54524123032106438&amp;isPopup=true' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/54524123032106438'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/54524123032106438'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2011/03/rok-temu-wczoraj-i-chleb-najprostszy.html' title='Rok temu. Od wczoraj. I chleb najprostszy.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-_blwFMfsUFY/TYHhkGzaufI/AAAAAAAADDk/ugK2MSJY2xw/s72-c/13170134-vert.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-4762974903411607721</id><published>2011-03-08T13:47:00.000+01:00</published><updated>2011-03-08T13:47:51.400+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słono'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naleśniki'/><title type='text'>Wszystkiego :) plus naleśniki na poważnie.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kochane dziewczyny, kobiety, babeczki :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;życzę Wam, aby ten dzień był dla Was szczególnie miły, uśmiechnięty, radosny i obfitujący w miłe niespodzianki. I żeby każda z Was znalazła dziś chwilę, żeby zrobić coś tylko dla siebie. Długi spacer w parku wypełnionym już prawie wiosennym słońcem, długa kąpiel w wannie z lampką wina i świeczkami, romantyczna kolacja bądź babski wypad do kina. O czym tylko marzycie - niech Wam się dziś spełni. I nie tylko dziś! Niech się spełnia każdego dnia :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprócz Dnia Kobiet - mamy dziś również ostatni dzień karnawału. Śledzika zapewne jeść dziś nie będę, choć ochotę na niego mam [może to będzie ta przyjemność tylko dla mnie?]. Przyjdzie mi coś&amp;nbsp; innego wyczarować, a prawdziwe czary to dziś być mogą, bo w lodówce - jakieś prześwity zawitały...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Natomiast w Wielkiej Brytanii dziś obchodzony jest  Shrove Tuesday czy też Pancake Day, czyli po prostu dzień naleśnika - który jest odpowiednikiem naszego Tłustego Czwartku. I z tej okazji, choć trochę przypadkowo, bo naleśniki owe były u mnie wczoraj, zapraszam i ja na naleśnikowe danie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-dVDR4qcLSBE/TXYawwxGvhI/AAAAAAAAC4Y/Gzsd7Ku-ZTk/s1600/13070202.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh4.googleusercontent.com/-dVDR4qcLSBE/TXYawwxGvhI/AAAAAAAAC4Y/Gzsd7Ku-ZTk/s400/13070202.JPG" width="326" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Jeśli naleśniki mają być na słodko - to lubię kiedy są cieniutkie i delikatne. Trzymam się w takich sytuacjach zazwyczaj jednego przepisu, bo próba ze śmietaną zamiast mleka - nie wypadła dobrze. Ostatnio lubię dodawać do ciasta na naleśniki łyżeczkę wody z kwiatów pomarańczy, która delikatnie podkręca ich smak. W przypadku tych wytrawnych - czy też jak zdarza mi się o nich myśleć - naleśniki &lt;i&gt;na poważnie&lt;/i&gt; - zdarza mi się smażyć naleśniki na piwie - które w poniższym przepisie sprawdzają się rewelacyjnie. Dziś jednak zaproponuję Wam naleśniki z dodatkiem...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-TslXSdcVd5E/TXYclGwbAdI/AAAAAAAAC4c/w8YuWQX4eAg/s1600/13070218.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh6.googleusercontent.com/-TslXSdcVd5E/TXYclGwbAdI/AAAAAAAAC4c/w8YuWQX4eAg/s400/13070218.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapiekane naleśniki curry z pieczarkami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(na około 14 sztuk) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na naleśniki potrzebujemy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;225 g mąki&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;3 jajka&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;300 ml mleka&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;60 ml wody&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;1/2 łyżeczki oleju&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;szczypta soli&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;szczypta curry&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;szczypta suszonej pietruszki&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;szczypta pieprzu&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: grey;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;olej do smażenia (na patelni teflonowej można smażyć bez tłuszczu)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie składniki dokładnie mieszamy lub miksujemy. Odstawiamy ciasto na jakieś 30 minut. Patelnię dobrze rozgrzewamy i lekko  naoliwiamy. Smażymy cienkie naleśniki - na patelnię wylewać około 3/4  chochelki ciasta. Smażymy z obu stron do momentu, aż uzyskamy złocisty kolor.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-ydefganvdRo/TXYgMeOEgcI/AAAAAAAAC6Q/mNTqyjjzgJY/s1600/13070235.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh4.googleusercontent.com/-ydefganvdRo/TXYgMeOEgcI/AAAAAAAAC6Q/mNTqyjjzgJY/s400/13070235.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Farsz pieczarkowy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; około 70 dag pieczarek &lt;br /&gt;około 30 dag cebuli &lt;br /&gt;około 20 dag żółtego sera &lt;br /&gt;sól &lt;br /&gt;pieprz&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;masło&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cebulę drobno kroimy. Pieczarki kroimy w plasterki. Na patelni rozpuszczamy masło, wrzucamy najpierw cebulkę i chwilę podsmażamy. Następnie dorzucamy pieczarki, przyprawiamy solą i pieprzem i chwilę dusimy. Kiedy pieczarki odparują - rozkładamy na każdym naleśniku około dwóch łyżek farszu, a na to plasterek sera żółtego. Zawijamy naleśniki w ruloniki bądź koperty.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Naczynie żaroodporne natłuszczamy i rozkładamy w nim nasze naleśniki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-j_Lrfw2o6GU/TXYiZ37fy0I/AAAAAAAAC9Q/EUGsVy0B-3c/s1600/13070259.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh5.googleusercontent.com/-j_Lrfw2o6GU/TXYiZ37fy0I/AAAAAAAAC9Q/EUGsVy0B-3c/s400/13070259.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na koniec mieszamy ze sobą: &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 kubek śmietany 12% (180 g)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/2 szklanki mleka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;szczypiorek &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pieprz&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i po połączeniu - zalewamy nasze naleśniki. Zapiekamy całość przez około 40 minut w temperaturze 180°C.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-66JOvNFmMEA/TXYjwY9C7oI/AAAAAAAAC9U/GWVFL-oz0wU/s1600/13070244.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh6.googleusercontent.com/-66JOvNFmMEA/TXYjwY9C7oI/AAAAAAAAC9U/GWVFL-oz0wU/s400/13070244.JPG" width="310" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-4762974903411607721?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/4762974903411607721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=4762974903411607721&amp;isPopup=true' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4762974903411607721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4762974903411607721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2011/03/wszystkiego-plus-nalesniki-na-powaznie.html' title='Wszystkiego :) plus naleśniki na poważnie.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-dVDR4qcLSBE/TXYawwxGvhI/AAAAAAAAC4Y/Gzsd7Ku-ZTk/s72-c/13070202.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-6206748326087079253</id><published>2011-03-03T14:45:00.000+01:00</published><updated>2011-03-03T14:45:00.771+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><title type='text'>Czwartkowe szaleństwo. I o tym, jak czasem można na łatwiznę pójść.</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Po porannym spacerze z Luną zaglądam do osiedlowego sklepiku - i pierwsze co dostrzegam - to wielkie kartony pełne pączków. Z różą, z malinami, z budyniem, z adwokatem, a te z cynamonem jeszcze nie dojechały - będą później.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Przy kubku porannej kawy zaglądam na facebookową ścianę ogłoszeń, gdzie kolejne kulinarne [i nie tylko] portale prześcigają się w podawaniu kolejnych na pączki przepisów lub wywieszaniu ankiet typu - kto ile i jakie pączki już dziś zjadł. &lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;W radiu Pan Prowadzący zbiera zgłoszenia od chętnych na pączki. Wystarczy wysłać sms i szczęśliwcy otrzymają  całe mnóstwo świeżych pachnących pączków.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Pączkowe szaleństwo w Tłusty Czwartek.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;A ja z karnawałowych słodkości najbardziej lubię jednak oponki. Od dawien dawna&amp;nbsp; smażone w moim rodzinnym domu. Z przepisu ze starego, przez babcię jeszcze prowadzonego, zeszytu. Z kartkami już&amp;nbsp; trochę&amp;nbsp; czasem naruszonymi. Kiedyś się tym przepisem z Wami z pewnością podzielę - nie dziś jednak, bo dziś mam dla Was inną propozycję.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;Coś dla tych, którzy czasu ani ochoty na wielkie domowe smażenie nie mają. I dla wielbicieli muffinek.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-f8xpgJs96yc/TW99XAaTHmI/AAAAAAAAC4M/f7EJFNUX6mY/s1600/13020017.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh3.googleusercontent.com/-f8xpgJs96yc/TW99XAaTHmI/AAAAAAAAC4M/f7EJFNUX6mY/s400/13020017.jpg" width="287" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Muffinki, które podobno są jak pączki. Podobno - bo mi niewiele w smaku pączki przypominały. Nie zmienia to jednak faktu, że są bardzo dobre, zwłaszcza jeszcze ciepłe, otulone cynamonowym aromatem i wypełnione śliwkowymi powidłami. Takie moje małe zastępstwo na wszystkie inne karnawałowe słodkości. Niestety równie kaloryczne zastępstwo... ale kto by dzisiaj kalorie liczył?&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-gY2EIw7bZmM/TW9_Z2AUOoI/AAAAAAAAC4Q/S5pUP9NjKEc/s1600/13020023-horz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh3.googleusercontent.com/-gY2EIw7bZmM/TW9_Z2AUOoI/AAAAAAAAC4Q/S5pUP9NjKEc/s640/13020023-horz.jpg" width="640" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Muffiny jak pączki&amp;nbsp; - doughnut muffins.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[na podstawie przepisu &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2010/08/Muffiny-jak-paczki-doughnut-muffins.html"&gt;Doroty&lt;/a&gt;]&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 i 3/4 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt;1/3 szklanki oleju&lt;br /&gt;3/4 szklanki cukru&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;3/4 szklanki mleka&lt;br /&gt;kilka łyżeczek powideł - śliwkowych, malinowych - każde jakie sobie wymarzycie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;około 60 g masła, roztopionego&lt;br /&gt;1/3 - 1/2 szklanki drobnego cukru&lt;br /&gt;1 łyżka cynamonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W jednej misce mieszamy suche składniki - czyli mąkę, proszek, sól, cukier, gałkę muszkatałową i cynamon. W drugim naczyniu łączymy ze sobą składniki mokre, czyli olej, roztrzepane jajko, mleko. Zawartość obu naczyń mieszamy ze sobą - krótko, tylko do połączenia się składników.&lt;br /&gt;Formę do muffinek napełniamy ciastem najpierw do około połowy, kładziemy na środek łyżeczkę powideł i przykrywamy znowu ciastem - mniej więcej do 3/4 wysokości.&lt;br /&gt;Pieczemy w temperaturze 180ºC przez 25 minut, do suchego patyczka. Jeszcze ciepłe wyjmujemy na kratkę. Krótko obtaczamy w roztopionym maśle albo smarujemy muffinki za pomocą pędzla, a potem dokładnie obtaczamy cukrem wymieszanym z cynamonem. Smacznego! &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Podane ilości wystarczają na 12 muffinek.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-nGrX8aado4g/TW-CGydUQKI/AAAAAAAAC4U/a0b6Ffeq_oY/s1600/13020027.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh3.googleusercontent.com/-nGrX8aado4g/TW-CGydUQKI/AAAAAAAAC4U/a0b6Ffeq_oY/s400/13020027.jpg" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Nie będę więc pytać, ile pączków już dziś zjedliście. Ja zjadłam dwa i więcej nie planuję :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;ale plany, planami... a jak się dzień potoczy... któż to wie :) może okaże się, że już dowieźli do osiedlowego sklepiku pączki cynamonowe i jeszcze się wszystkie po sąsiadach nie rozeszły...&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-6206748326087079253?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/6206748326087079253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=6206748326087079253&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/6206748326087079253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/6206748326087079253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2011/03/czwartkowe-szalenstwo-i-o-tym-jak.html' title='Czwartkowe szaleństwo. I o tym, jak czasem można na łatwiznę pójść.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-f8xpgJs96yc/TW99XAaTHmI/AAAAAAAAC4M/f7EJFNUX6mY/s72-c/13020017.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-4512526598880256846</id><published>2011-03-02T11:54:00.000+01:00</published><updated>2011-03-02T11:54:14.537+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleb'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słonecznik'/><title type='text'>Podróżować to żyć.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Marzy mi się wyprawa w nieznane. W nowe, nieodkryte miejsca. Niedawna wycieczka do Berlina zaostrzyła tylko moją tęsknotę za odkrywaniem kolejnych miejsc. Marzę o powrocie do Wiednia, który miałam okazję poznać jako nastolatka, a który teraz zapewne zupełnie inaczej by mi smakował. Chciałabym poznać na nowo miejsca, kiedyś już odwiedzone. Wrócić do Wenecji, w której ciągle wody przybywa - i zobaczyć ją o innej porze roku niż gorące, upalne lato. Wracam też myślami do małego pokoiku w Szklarskiej Porębie, na strychu pewnego gościnnego domu, którego właściciel słynie z rzeźb z żelaza. Marzę o tych wszystkich nieznanych mi jeszcze miejscach, które czekają na odkrycie. Tak jak czekam na to, co przyniesie zbliżająca się wiosna. Na jej wszystkie zapachy, śpiew ptaków, budzącą się do życia naturę, pączki na drzewach zamieniające się w zielone liście. Czekam na to co przyniesie dziś. Na to co przyniesie jutro. Na nowe.&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;"Nie, nie dla wiedzy podróżujemy. Nie po to też podróżujemy, by na  chwilę z codziennych trosk się wyrwać i o kłopotach zapomnieć, jako że,  zgodnie z innym łacińskim porzekadłem, "czarna troska za jeźdźcem  siada". Nie, nie żądza wiedzy nas gna ani ochota ucieczki, ale  ciekawość, a ciekawość, jak się zdaje, jest osobnym popędem, do innych  niesprowadzalnym. Uczeni mówią nam, że ciekawość, czyli potrzeba  bezinteresownego badania otoczenia, przechowuje się u ludzi przez całe  życie i że to jest właśnie swoiście ludzka zdolność.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Jesteśmy ciekawi  nie dlatego, by nieznajome rzeczy obiecywały nam jakieś  zaspokojenia albo czymś groziły, czemu trzeba zapobiec, jesteśmy  ciekawi po prostu.”&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Leszek Kołakowski — "Mini wykłady o maxi sprawach"&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-gCzg3gPfDyg/TWzRCG9TImI/AAAAAAAAC34/4DYiOwz-j4s/s1600/12240116.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh4.googleusercontent.com/-gCzg3gPfDyg/TWzRCG9TImI/AAAAAAAAC34/4DYiOwz-j4s/s400/12240116.JPG" width="306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy jednak chwilowo podróże pozostają w sferze marzeń - wybieram się do kuchni, by tam odkrywać nowe smaki. I czasem są to spotkania niezbyt udane, kiedy świeżo upieczone bułki okazują się być małymi plaskaczami, albo kiedy zamiast pysznego drożdżowego chleba wychodzi z formy jakiś gniotek. Czasem okazuje się, że zapiekany ryż pięknie wyglądający na zdjęciu - wcale w rzeczywistości tak pięknie nie smakuje. Częściej jednak - są to wyprawy bardzo udane. Odkrywające przed nami nowe kulinarne wyspy, pełne smaku, aromatu i które po prostu wywołują uśmiech na twarzy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-duhMOthJomA/TW4fGRWtR0I/AAAAAAAAC4E/iekIcVqHC8A/s1600/12240129.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="https://lh5.googleusercontent.com/-duhMOthJomA/TW4fGRWtR0I/AAAAAAAAC4E/iekIcVqHC8A/s400/12240129.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chleb, który widać na zdjęciach to jeden z lepszych chlebów, jakie ostatnio upiekłam. W trakcie przygotowań okazało się, że w słoiku jest już tylko resztka miodu, więc postanowiłam dodać jeszcze melasy. Miałam ochotę też na trochę ziaren, więc dorzuciłam garść słonecznika. Chleb jest lekko słodki, ale doskonale sprawdza się ze słonymi dodatkami. Smakuje naprawdę wyśmienicie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-s5RaV4YfGjw/TWzZo3M9OkI/AAAAAAAAC38/dlsMP-X-X7c/s1600/12240121.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh5.googleusercontent.com/-s5RaV4YfGjw/TWzZo3M9OkI/AAAAAAAAC38/dlsMP-X-X7c/s400/12240121.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chleb orkiszowy z ziarnami słonecznika i melasą.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;[na podstawie przepisu &lt;a href="http://pracowniawypiekow.blogspot.com/2009/01/chleb-orkiszowy-na-miodzie-krok-po_20.html"&gt;Liski&lt;/a&gt;, z moimi kilkoma zmianami] &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczyn:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;50 g zakwasu żytniego&lt;br /&gt;75 g mąki orkiszowej (użyłam mąki typ 700, jasnej)&lt;br /&gt;100 g wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszamy ze sobą i odstawiamy na 12-24 godzin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie dodajemy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;275 g wody&lt;br /&gt;1 łyżka miodu&lt;br /&gt;1 łyżka melasy&lt;br /&gt;300 g mąki orkiszowej razowej&lt;br /&gt;200 g mąki pszennej chlebowej jasnej&lt;br /&gt;1 łyżeczka drożdży suszonych instant&lt;br /&gt;1,5 łyżeczki (10 g) soli morskiej&lt;br /&gt;garść ziaren słonecznika&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Składniki zaczynu mieszamy ze składnikami na ciasto. Ciasto zagniatałam mikserem, przez około 6-7 minut. Zagniatając ręcznie należy to robić przez około 10-15 minut. Zagniatamy do czasu, aż ciasto będzie gładkie.&lt;br /&gt;Miskę przykrywamy przezroczystą folią i odstawiamy do fermentacji na około 3 godziny - w międzyczasie składamy je dwa razy - po pierwszej i drugiej godzinie. &lt;br /&gt;Keksówkę o długości 25 cm smarujemy olejem i wysypujemy otrębami pszennymi, ale orkiszowe czy żytnie&amp;nbsp; też się oczywiście doskonale sprawdzą. Przekładamy do formy wyrośnięte ciasto i ponownie przykrywamy folią lub ściereczką. &lt;br /&gt;Odstawiamy do wyrośnięcia na 1-1,5 godziny. Ciasto powinno wypełnić całą formę. U mnie trwało to dłużej - ponieważ forma z chlebem trafiła na noc do lodówki. Rano wyjęłam formę i po około godzinie wsadziłam chleb do piekarnika - rozgrzanego do 230 st C.&lt;br /&gt;Wstawiamy chleb. Po 10 minutach zmniejszamy do 200 st C i dopiekamy kolejne 30 minut.&lt;br /&gt;Po upieczeniu chleb wyjmujemy i przed krojeniem pozwalamy mu ostygnąć.&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-AgiMaBvI1NY/TW4TasgVkDI/AAAAAAAAC4A/3EyQf1zQJq0/s1600/12240180.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="https://lh6.googleusercontent.com/-AgiMaBvI1NY/TW4TasgVkDI/AAAAAAAAC4A/3EyQf1zQJq0/s400/12240180.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-4512526598880256846?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/4512526598880256846/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=4512526598880256846&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4512526598880256846'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4512526598880256846'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2011/03/podrozowac-to-zyc.html' title='Podróżować to żyć.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-gCzg3gPfDyg/TWzRCG9TImI/AAAAAAAAC34/4DYiOwz-j4s/s72-c/12240116.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-2776689527133985759</id><published>2011-02-25T14:35:00.001+01:00</published><updated>2011-02-25T14:51:01.572+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiśnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marshmallows'/><title type='text'>Słonecznie. Wiśniowo. Piankowo. I znowu czekoladowo.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Czy u Was też za oknem takie piękne słońce?&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Na bok schodzi mróz, który szczypie w policzki, nieważne stają się palce, które mimo ciepłych rękawiczek marzną, nieważna ilość warstw ubrań na siebie włożona. Ważne, że świeci słońce i zapowiada ocieplenie. Kalendarz natomiast zapowiada marzec, którego końcówka szykuje wyjątkowo ciekawe spotkanie w wyjątkowo przemiłym towarzystwie.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-cqNUHsYsWDY/TWeYJSjTg3I/AAAAAAAAC3s/Ai72GQh1isQ/s1600/12170038.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-cqNUHsYsWDY/TWeYJSjTg3I/AAAAAAAAC3s/Ai72GQh1isQ/s400/12170038.JPG" width="338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;To za oknem i w kalendarzu - w kuchni mojej natomiast powstało ostatnio ciasto, które zawiera w sobie dwie rzeczy, za którymi nie przepadam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Pierwsza to wiśnie, które jak już tu kiedyś wspominałam - przejadły mi się w dzieciństwie. Wystarczyło kilka drzewek, by połowa wakacji spędzana była na wiśni drylowaniu. Nad wielkimi miskami zbierały się te młodsze i starsze kobiety z mojej rodziny i pozbywały się ogonków, listków i pestek. A potem zawartość misek przerabiały na soki, część na dżemy i w słoiczkach zamykały. I to dzieciństwo wiśniami wypełnione sprawiło, że teraz już mniej przychylnie na te owoce i wszelkie z nich przetwory spoglądam. Jednak ostatnio do naszej kuchni trafił słoiczek &lt;a href="http://www.amazon.com/gp/product/B001N29O5G/ref=olp_product_details?ie=UTF8&amp;amp;me=&amp;amp;seller="&gt;amarena toschi&lt;/a&gt;, którego to zawartość mnie oczarowała. Tak... to są wiśnie, które polubić na nowo mogę...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Drugi składnik owego ciasta to pianki marshmallow - które same w sobie mnie po prostu nie zachwycają. Ze wszystkich znanych mi słodyczy - te są zapewne na samym końcu listy i praktycznie nigdy ich nie kupuję. Zrobiłam jednak wyjątek, kiedy w jednym ze sklepów zobaczyłam białe mini marshmallows i skojarzyłam, że w swojej czekoladowej książce przepis na ciasto z ich dodatkiem się znajduje. I jako dodatek do ciasta - sprawdziły się wyśmienicie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-F3GEmJEWS8w/TWeiUIyOA_I/AAAAAAAAC3w/ln29GXViaSI/s1600/12170040.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-F3GEmJEWS8w/TWeiUIyOA_I/AAAAAAAAC3w/ln29GXViaSI/s400/12170040.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Czekoladowe ciasto pełne marshmallows.&lt;br /&gt;[na podstawie przepisu z książki "Crazy for chocolates"]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;150 g mąki&lt;br /&gt;30 g kakao&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;125 g cukru&lt;br /&gt;60 g cukru brązowego&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1 łyżka esencji waniliowej&lt;br /&gt;60 g roztopionego masła&lt;br /&gt;125 ml mleka&lt;br /&gt;125 g mini marshmallows (można użyć takich normalnej wielkości - należy je wtedy na mniejsze kawałki pokroić)&lt;br /&gt;[dodałam do ciasta kilka łyżek wiśni w syropie i łyżkę tegoż to syropu zamiast esencji waniliowej]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;100 g czekolady&lt;br /&gt;2 łyżki śmietany kremówki&lt;br /&gt;garść mini marshmallows&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Działamy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozgrzewamy piekarnik do 180&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;°C.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;Okrągłą formę o średnicy 23 smarujemy masłem, a podstawę wykładamy papierem do pieczenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;Mieszamy ze sobą mąkę, proszek do pieczenia, sodę i kakao. Dodajemy cukier i robimy dołek, do którego wlewamy rozmieszane jajko, esencę waniliową/syrop z wiśni, masło i mleko. Używając drewnianej łyżki mieszamy wszystko ze sobą - aż uzyskamy gładką masę. Na koniec dodajemy pianki marshmallows.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;Masę przekładamy do formy, wygładzamy i równomiernie rozkładamy. W tym miejscu rozrzucam równomiernie wiśni garść. Wkładamy do piekarnika na około 40-45 minut - sprawdzamy, czy ciasto jest upieczone za pomocą patyczka. Po upieczeniu zostawiamy ciasto około 30 minut w formie. Książka sugeruje posypanie cukrem pudrem - ja jednak zrobiłam polewę czekoladową&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;Polewę czekoladową powstała z roztopionej czekolady z dodatkiem śmietany kremówki i marshmallows. Mieszamy wszystko dopóki czekolada i pianki się nie rozpuszczą. Kiedy uzyskamy jednolitą masę - pokrywamy nią ciasto. Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-NHzmdZmTH3k/TWetgeMOloI/AAAAAAAAC30/oeAoiphXuHU/s1600/12170034.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-NHzmdZmTH3k/TWetgeMOloI/AAAAAAAAC30/oeAoiphXuHU/s400/12170034.JPG" width="331" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciasto bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Jest mięciutkie, wilgotne, lekko ciągnące. Ma w sobie coś z brownie, ale też z dobrego biszkoptu - w każdym razie dzięki zawartości pianek - jest inne niż wszystkie, które do tej pory upiekłam. Polewa - sama w sobie jest pyszna - i z&amp;nbsp;pewnością będę częściej taką właśnie robić. Dodatek wiśni sprawia, że od czasu do czasu natykamy się na owocową niespodziankę. A najlepszą rekomendacją powinnien być fakt, że dawno tak szybko żadne ciasto nie zniknęło z mojej kuchni :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec polecam Wam obejrzenie tego filmiku* - może już znacie?&lt;br /&gt;a jeśli nie - dajcie mu się ponieść...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/rF0LZWWxSH0/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/rF0LZWWxSH0&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/rF0LZWWxSH0&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;* dziękuję Aga!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-2776689527133985759?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/2776689527133985759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=2776689527133985759&amp;isPopup=true' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/2776689527133985759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/2776689527133985759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2011/02/sonecznie-wisniowo-piankowo-i-znowu.html' title='Słonecznie. Wiśniowo. Piankowo. I znowu czekoladowo.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-cqNUHsYsWDY/TWeYJSjTg3I/AAAAAAAAC3s/Ai72GQh1isQ/s72-c/12170038.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-4040602770385583207</id><published>2011-02-18T21:03:00.000+01:00</published><updated>2011-02-18T21:03:25.668+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Kilka argumentów za. Czekoladowy Weekend.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;„Terapeuta powiedział mi, że sposobem na prawdziwy wewnętrzny spokój  jest kończenie tego, co się zaczęło. Jak narazie skończyłem dwie paczki  M&amp;amp;M’sów i czekoladowe ciasto. Od razu czuję się lepiej.”&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Choć autorem powyższego cytatu jest &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Dave_Barry"&gt;Dave Barry&lt;/a&gt;, podpisać się mogę pod jego słowami z pełnym przekonaniem. Jednym z moich ulubionych sposobów na dopadającą mnie czasem nostalgię jest właśnie tabliczka czekolady, znikająca kawałek po kawałku - tym samym krok po kroku wywołująca uśmiech na twarzy.&lt;br /&gt;Nic też tak nie poprawia mi humoru jak gorąca czekolada ze szczyptą chili wypita w kobiecym gronie w jednej z wrocławskich czekoladziarni. Wypijana łyżeczka po łyżeczce, a dookoła kojący klimat i ciepłych słów kilka.&lt;br /&gt;Zmęczenie w długich podróżach znika błyskawicznie, gdy z plecaka można wyjąć coś, co choć odrobinę czekolady w sobie zawiera. Od razu łatwiej kolejny krok się stawia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jej dobroczynny wpływ na nasze organizmy nie dziwi, bo już powszechnie wiadomo, że wystarczy jej kawałek, by poziom neuroprzekaźników w naszych mózgach wzrósł, a tym samym&amp;nbsp; więcej w nas serotoniny i endorfin. I magnez też czekolada nam dostarczyć może. Gorzka pozytywnie na serce wpływa i dobrze jest jej kawałek po ciężkostrawnym obiedzie zjeść. Myślę sobie jednak, że powyższe argumenty można sobie co najwyżej w przypadku wyrzutów sumienia przytoczyć - bo nikogo zapewne do kawałka czegoś czekoladowego przekonywać nie trzeba :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-U41cTm1lqBM/TV7IYTuREMI/AAAAAAAAC3c/p4SExdFlwQM/s1600/biscotti.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="313" src="http://4.bp.blogspot.com/-U41cTm1lqBM/TV7IYTuREMI/AAAAAAAAC3c/p4SExdFlwQM/s400/biscotti.JPG" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Zapewne dla wszystkich kulinarnych blogerek jasne jest, dlaczego dziś u mnie czekoladowo. Po raz czwarty bowiem - tym razem z pomocą &lt;a href="http://atinabc.blox.pl/2011/01/Zaproszenie-na-Czekoladowy-Weekend.html"&gt;Atiny &lt;/a&gt;- &lt;a href="http://www.beawkuchni.com/"&gt;Bea&lt;/a&gt; organizuje nam Czekoladowy Weekend. I chwała dziewczynom za to!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YLF9KgyOp00/TV7LO9YUn8I/AAAAAAAAC3g/TjpHLxEy2Ns/s1600/biscotti2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-YLF9KgyOp00/TV7LO9YUn8I/AAAAAAAAC3g/TjpHLxEy2Ns/s400/biscotti2.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;W ramach Czekoladowego Weekendu przygotowałam&amp;nbsp; swoją&amp;nbsp; wariację na temat biscotti. Są mocno czekoladowe, idealne do porannej kawy i do włoskich wspomnień i marzeń. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-35ywtDVodO0/TV7O59X_T3I/AAAAAAAAC3o/jr066WwT4Eg/s1600/11310804.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="270" src="http://1.bp.blogspot.com/-35ywtDVodO0/TV7O59X_T3I/AAAAAAAAC3o/jr066WwT4Eg/s400/11310804.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Czekoladowe biscotti z żurawiną&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;3/4 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;1/4 szklanki zmielonych orzechów laskowych&lt;br /&gt;1/3 szklanki kakao&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1/3 szklanki cukru&lt;br /&gt;3/4 szklanki żurawin&lt;br /&gt;1/4 szklanki czekolady drobno posiekanej&lt;br /&gt;100 g miodu - to około 4 łyżek&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki sody&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;Jajko ubijamy mikserem, po chwili dodajemy cukier i miód i znowu mieszamy. Mąkę, kakao, orzechy laskowe zmielone, sodę i sól mieszamy i dodajemy do ubitego jajka z cukrem i miodem. Na koniec dodajemy drobno posiekaną czekoladę i żurawinę i delikatnie mieszamy.&lt;br /&gt;Obsypując dłonie mąką formujemy masę w podłużny chlebek o długości około 20 cm. Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.&lt;br /&gt;Pieczemy w temperaturze 180ºC przez 30 minut, aż masa będzie brązowa i twardsza. Wyjmujemy z piekarnika i studzimy przez około 10 minut. Następnie kroimy nożem na 1 cm kromeczki, na ukos. Układamy je na blaszce (poziomo) i podpiekamy, aż wyschną - przez około 15 minut w temperaturze 180ºC - przewracając w połowie pieczenia na drugą stronę. Uważać trzeba jednak, żeby ciasteczek nie przypalić!&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-sPq8wU2n6M0/TV7MvUaWtMI/AAAAAAAAC3k/wibDa0OwntU/s1600/biscotti3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-sPq8wU2n6M0/TV7MvUaWtMI/AAAAAAAAC3k/wibDa0OwntU/s400/biscotti3.JPG" width="366" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-4040602770385583207?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/4040602770385583207/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=4040602770385583207&amp;isPopup=true' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4040602770385583207'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4040602770385583207'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2011/02/kilka-argumentow-za-czekoladowy-weekend.html' title='Kilka argumentów za. Czekoladowy Weekend.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-U41cTm1lqBM/TV7IYTuREMI/AAAAAAAAC3c/p4SExdFlwQM/s72-c/biscotti.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-4759812468951470088</id><published>2011-02-16T14:00:00.000+01:00</published><updated>2011-02-16T14:00:59.259+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><title type='text'>Codzienne rytuały. Rogaliki z różą.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzwoni budzik. Z małymi oporami wysuwam nogę spod ciepłej kołdry.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tup, tup, tup do łazienki. Potem kolejne tup do kuchni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z zaspanymi jeszcze oczami grzeję wodę na poranną kawę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedna dla mnie, jedna dla Ciebie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyciągam upieczone wczoraj wieczorem bułki z koszyczka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wypełniam je tym, co lubisz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pakuję Ci je do pracy i dorzucam jeszcze kilka rogalików.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na osłodę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poranne rytuały. Codziennie takie same, a jednak nazwać rutyną ich nie śmiem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo lubię ten nasz poranny rytm. Miłością wypełniony. Nie tylko od święta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Hvu1tBP8cD0/TVvCDQRLAdI/AAAAAAAAC3I/xl2Vlb8MnOU/s1600/12100032.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="217" src="http://2.bp.blogspot.com/-Hvu1tBP8cD0/TVvCDQRLAdI/AAAAAAAAC3I/xl2Vlb8MnOU/s400/12100032.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I dziś właśnie przepis na takie rogaliki. Takie idealne na osłodę dnia. I można też nimi karnawał uczcić - zamiast faworków czy pączków, których smażenie mnie jakoś w tym momencie nie pociąga - mimo że na faworki ochotę od początku stycznia już mam. A rogaliki - robią się wyjątkowo szybko, chwila moment i gotowe są. Dzięki dodatkowy wody z kwiatów pomarańczy niebywale pięknie pachną. I dobrze smakują nawet trzeciego dnia. Jeden tylko się uchował, więc mogę na jego podstawie to potwierdzić. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem, jak Wam, ale mi rogaliki domowo i rodzinnie się kojarzą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z babciami, które robią je dla swoich wnuków. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A Wy? jakie macie rogalikowe skojarzenia?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xW4y39hFvvs/TVvEMw1XToI/AAAAAAAAC3M/iyjImJJVQ5w/s1600/12100009.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="260" src="http://4.bp.blogspot.com/-xW4y39hFvvs/TVvEMw1XToI/AAAAAAAAC3M/iyjImJJVQ5w/s400/12100009.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis pochodzi z książki autorstwa Stefana i Konrada Birek - "Birkowie od kuchni". Dopiero nieśmiało zaczęłam książkę przeglądać - ale kiedy zobaczyłam rogaliki Marii Birek - żony Stefana i mamy Konrada - wiedziałam, że będzie to pierwszy przepis, który w swojej kuchni przetestuję. Wprowadziłam kilka minimalnych zmian - dodając na przykład wodę z kwiatów pomarańczy czy jabłka, czasem połowę mąki pszennej zamieniam na mąkę owsianą. W każdej wersji smakują wspaniale. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-N4PjfxAmTMc/TVvGo31TroI/AAAAAAAAC3Q/cZ69gD1fK6g/s1600/12100055.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-N4PjfxAmTMc/TVvGo31TroI/AAAAAAAAC3Q/cZ69gD1fK6g/s400/12100055.JPG" width="387" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Chrupiące rogaliki z konfiturą różaną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;25 g drożdży&lt;br /&gt;0.5 szklanki mleka&lt;br /&gt;125g masła / margaryny&lt;br /&gt;500 g mąki pszennej - którą można częściowo zastąpić na przykład mąką owsianą&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;2 łyżki cukru&lt;br /&gt;1,5 łyżki oleju&lt;br /&gt;1 łyżeczka cukru z tonką (lub cukru waniliowego)&lt;br /&gt;1 łyżka wody z kwiatów pomarańczy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;około 500 g konfitury różanej &lt;br /&gt;1-2 jabłka w plasterki pokrojonego&lt;br /&gt;1 jajko plus łyżka mleka razem wymieszanych&lt;br /&gt;odrobina cukru do posypania rogalików&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drożdże rozpuszczamy w ciepłym mleku - dodając łyżkę mąki i łyżkę cukru. Zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Rozpuszczamy margarynę. Jabłka obieramy i kroimy w plasterki. &lt;br /&gt;Wszystkie składniki mieszamy, a następnie dodajemy do nich wyrośnięte drożdże i rozpuszczoną margarynę. Zagniatamy ciasto i dzielimy je na 4 równe porcje.&lt;br /&gt;Każdą porcję ciasta rozwałkowujemy i dzielimy na około 8 części - dokładnie tak jak pizzę. Na każdym trójkąciku układamy łyżeczkę konfitury i kawałek jabłka. Zawijamy rogaliki i kładziemy na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce. Smarujemy każdy rogalik roztrzepanym jajkiem z mlekiem i posypujemy cukrem. Pieczemy przez około 30 minut w w temperaturze 170 stopni C.&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;dl&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;dt style="text-align: justify;"&gt; &lt;/dt&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-nIGGfEH4Sh0/TVvKS6pOynI/AAAAAAAAC3Y/X-VLUunRoaw/s1600/12100003.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-nIGGfEH4Sh0/TVvKS6pOynI/AAAAAAAAC3Y/X-VLUunRoaw/s640/12100003.JPG" width="481" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;dt style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/dt&gt;&lt;/dl&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-4759812468951470088?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/4759812468951470088/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=4759812468951470088&amp;isPopup=true' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4759812468951470088'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4759812468951470088'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2011/02/codzienne-rytuay-rogaliki-z-roza.html' title='Codzienne rytuały. Rogaliki z różą.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Hvu1tBP8cD0/TVvCDQRLAdI/AAAAAAAAC3I/xl2Vlb8MnOU/s72-c/12100032.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-7226350463731155736</id><published>2011-02-10T21:01:00.004+01:00</published><updated>2011-02-10T21:01:00.519+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='banan'/><title type='text'>Bananów rolowanie, czyli co dwie kuchnie to nie jedna.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I znowu musiało trochę wody w rzece upłynąć, chmur nad głową moja przemknąć, kropli deszczu spaść na ziemię, a czasem i kilka płatków śniegu. Świat za oknem kilkoma krokami przybliżył się do wiosny, a ja zdążyłam już prawie zapomnieć o zimie. I złapałam oddechów kilka, świeżym spojrzeniem spojrzałam na swoją kuchnię i nabrałam ochoty na nowe kulinarne wyzwania i podboje smaków jeszcze ciągle zbyt mało znanych. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I w piękny czwartkowy poranek w przemiłym towarzystwie powstała rolada bananowa. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-NN5AESmbNzs/TVPg_Gm8ZBI/AAAAAAAAC2s/XXVz9gTSALQ/s1600/RoladaBananowa5.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-NN5AESmbNzs/TVPg_Gm8ZBI/AAAAAAAAC2s/XXVz9gTSALQ/s400/RoladaBananowa5.JPG" width="301" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moją przemiłą towarzyszką była dziś &lt;a href="http://cynamonioliwka.blogspot.com/"&gt;Oliwka, &lt;/a&gt;autorka blogu &lt;a href="http://cynamonioliwka.blogspot.com/"&gt;Cynamon i Oliwka&lt;/a&gt;.&amp;nbsp; Pomysł w naszych głowach na wspólne pieczenie pojawił się już kilka miesięcy temu, ale również i w tym przypadku musiało trochę czasu minąć, żeby pomysł się przegryzł i wolne terminy się zgrały. Mniejsze problemy miałyśmy z wyborem przepisu - miało to być coś nowego, czego jeszcze nie robiłyśmy i coś z czekoladą i bananami, które obie, ja i Oliwka, uwielbiamy. Wybór padł więc na roladę bananową z wiórkami czekoladowymi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I dziś rano, o godzinie 10:00 rozpoczęłyśmy w naszych kuchniach - ja we Wrocławiu, a Oliwka w okolicach Krakowa - białek ubijanie, kolejnych składników dodawanie, pieczenie, masą przekładanie i rolowanie. Dzięki temu miałyśmy też okazję poznać się trochę bliżej, wymienić nasze spostrzeżenia na różne tematy i naprawdę miło spędzić poranek. Wyjątkowo miło, bo Oliwka jest wyjątkową osobą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziękuję Ci Oliwko za dzisiejszy poranek - mam nadzieję, że nasze wspólne pieczenie na jednym razie się nie skończy :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cLcj4-gPF3M/TVPso8gyOeI/AAAAAAAAC24/3m99zOBRlF4/s1600/12100075.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="205" src="http://2.bp.blogspot.com/-cLcj4-gPF3M/TVPso8gyOeI/AAAAAAAAC24/3m99zOBRlF4/s400/12100075.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Rolada kojarzy mi się z dzieciństwem - robiona przez moją Mamę, wypełniona truskawkami. Ta zrobiona dzisiaj jest trochę takim słodkim wspomnieniem - wypełnionym bitą śmietaną, bananami i czekoladowymi wiórkami. Jeśli lubicie takie połączenie smaków - to z pewnością jest to propozycja dla Was!&lt;br /&gt;Muszę tylko ostrzec, że jest to wyjątkowo słodki deser!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-QibMz8y3cY8/TVPlBCOJROI/AAAAAAAAC20/_bpNM-K_Mcs/s1600/RoladaBananowa4.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="381" src="http://1.bp.blogspot.com/-QibMz8y3cY8/TVPlBCOJROI/AAAAAAAAC20/_bpNM-K_Mcs/s400/RoladaBananowa4.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rolada bananowa&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;[przepis znaleźć można &lt;a href="http://www.lecker.de/rezept/1191314/Banana-Split-Biskuitrolle.html"&gt;TU&lt;/a&gt;] &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy: &lt;br /&gt;3 jajka średniej wielkości&lt;br /&gt;100 g + 1 łyżka cukru&lt;br /&gt;75 g mąki pszennej&lt;br /&gt;25 g mąki ziemniaczanej&lt;br /&gt;15 g + 1 łyżka kakao&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;400 g śmietany do ubijania&lt;br /&gt;2 paczki wzmacniacza do bitej śmietany*&lt;br /&gt;50 g wiórków czekoladowych &lt;br /&gt;2-3 banany&lt;br /&gt;trochę cukru do ozdoby&lt;br /&gt;papier do pieczenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oddzielamy żółtka od białek. Białka ubijamy na sztywno dodając 100 g cukru. Mieszamy z ubitymi białkami żółtka. Mąki, proszek do pieczenia i kakao ze sobą mieszamy i dodajemy do masy delikatnie mieszając. Blaszkę do pieczenia (32 x 39 cm) wykładamy papierem do pieczenia. Na papier do pieczenia wykładamy masę i wygładzamy. Pieczemy w rozgrzanym do 200 stopni piekarniku przez około 8 minut. Czysty ręcznik kuchenny posypujemy cukrem i kładziemy na nim nasze upieczone ciasto. Zdejmujemy papier do pieczenia. Biszkopt zaczynając od dłuższej strony delikatnie zwijamy. Pozostawiamy do wystygnięcia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ubijamy śmietanę, dodając wzmacniacz i łyżkę cukru. Dodajemy wiórki czekoladowe. Rozwijamy biszkopt, rozkładamy na nim bitą śmietanę. Obranego banana kładziemy wzdłuż dłuższego boku biszkopta. Zwijamy ponownie. Wstawiamy na co najmniej godzinę do lodówki. Przed podaniem posypujemy łyżką kakao i odrobiną cukru.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-C1pam7Hg8qg/TVPheFRzqOI/AAAAAAAAC2w/g5AFJQb92mc/s1600/RoladaBananowa6-horz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="384" src="http://4.bp.blogspot.com/-C1pam7Hg8qg/TVPheFRzqOI/AAAAAAAAC2w/g5AFJQb92mc/s640/RoladaBananowa6-horz.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;* jeśli jesteśmy pewni, że śmietana której używamy, zachowa swoją formę - sugeruję opuszczenie tzw. wzmacniacza do bitej śmietany.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-7226350463731155736?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/7226350463731155736/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=7226350463731155736&amp;isPopup=true' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/7226350463731155736'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/7226350463731155736'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2011/02/bananow-rolowanie-czyli-co-dwie-kuchnie.html' title='Bananów rolowanie, czyli co dwie kuchnie to nie jedna.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-NN5AESmbNzs/TVPg_Gm8ZBI/AAAAAAAAC2s/XXVz9gTSALQ/s72-c/RoladaBananowa5.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-5735148674543169467</id><published>2011-01-28T10:52:00.000+01:00</published><updated>2011-01-28T10:52:48.860+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słono'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieczarki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ZIEMNIAKI'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiad'/><title type='text'>Zimowe comfort food. Krokiety ziemniaczane.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnio z chęcią powracam do smaków z dzieciństwa - jak choćby wieczorną porą ucierając jabłka i dodając je do ugotowanego przed chwilą kisielu, a następnie zajadając podczas oglądania kolejnych odcinków "&lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0898266/"&gt;The Big Bang Theory&lt;/a&gt;".* Następnego dnia, sięgając po kolejne pomysły z mojej przedszkolnej stołówki, w garnku mieszam marchewkę z groszkiem. I marzą mi się jeszcze wafle przekładane masą kakaową i powidłami. Takie moje zimowe comfort food... &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TUKH2_cOqVI/AAAAAAAACzI/cr8jgO9qZ24/s1600/krokiet7.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TUKH2_cOqVI/AAAAAAAACzI/cr8jgO9qZ24/s400/krokiet7.JPG" width="332" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Dziś danie, które jest dowodem na to, że czasem proste smaki są najlepsze. Danie, które mimo moich początkowych obaw, przygotowuje się stosunkowo szybko i łatwo. I jest to danie, które mimo zaledwie kilku składników, w pełni potrafi usatysfakcjonować moje podniebienie. I zdecydowanie mogę je również wpisać na listę moich zimowych &lt;i&gt;comfort food&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TUKNV7jYoLI/AAAAAAAAC2Y/1kNK3Mmiot8/s1600/Krokiety2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TUKNV7jYoLI/AAAAAAAAC2Y/1kNK3Mmiot8/s400/Krokiety2.JPG" width="321" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ziemniaczane krokiety z pieczarkami&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;[na podstawie przepisu &lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/2010/02/ziemniaczane-krokiety-z-pieczarkami.html"&gt;Liski&lt;/a&gt;]&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;700 g ziemniaków &lt;br /&gt;1/4-1/2 kostki sera feta&lt;br /&gt;3 łyżki oleju&lt;br /&gt;1 mała cebula&lt;br /&gt;1 ząbek czosnku&lt;br /&gt;1 łyżeczka oregano &lt;br /&gt;200 g pieczarek&lt;br /&gt;1 łyżka świeżej natki pietruszki&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;szczypta gałki muszkatałowej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do obtoczenia&lt;br /&gt;bułka tarta - około 100 g&lt;br /&gt;50 g mąki pszennej&lt;br /&gt;1 jajko, rozbełtane&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Działamy:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie, najlepiej w mundurkach przez ok. 20-30 minut.Studzimy i przeciskamy przez praskę, dodać fetę, gałkę muszkatołową, pieprz. Sól pomijamy, bo feta zapewni nam już jej odpowiednią ilość. Masę dokładnie mieszamy.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Olej rozgrzewamy na patelni. Dodajemy drobno posiekaną cebulkę i smażymy na małym  ogniu przez kilka minut. Dodajemy czosnek, oregano i pokrojone  pieczarki. Dusimy tak długo, aż woda wyparuje z pieczarek i zrobią się  rumiane. Doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy natkę pietruszki.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z  ziemniaków (ok. 2-3 łyżek) formujemy placuszki, kładziemy na środek każdego około 3 łyżeczek  pieczarek i rolujemy w formie krokieta. Każdy  krokiet obtaczamy w mące, później w jajku i następnie w tartej bułce. Smażymy na rozgrzanym oleju ok. 10 minut, przewracając je tak, by równomiernie się rumieniły.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Smacznego!&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TUKLf6NgbOI/AAAAAAAAC2U/YfaNINFkV1Y/s1600/Krokiety5.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TUKLf6NgbOI/AAAAAAAAC2U/YfaNINFkV1Y/s400/Krokiety5.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Wkręciłam się, a właściwie wkręciliśmy razem z A., w historię lekko pokręconych naukowców i ich sąsiadki. Oderwać się póki co nie możemy i każdego dnia choć jeden odcinek obejrzeć musimy... A Sheldona, jego poczucie humoru i obsesje uwielbiam po prostu. Dobrze, że ten serial to taki mało szkodliwy nałóg :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-5735148674543169467?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/5735148674543169467/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=5735148674543169467&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5735148674543169467'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5735148674543169467'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2011/01/zimowe-comfort-food-krokiety.html' title='Zimowe comfort food. Krokiety ziemniaczane.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TUKH2_cOqVI/AAAAAAAACzI/cr8jgO9qZ24/s72-c/krokiet7.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-5632486716135407803</id><published>2011-01-19T11:09:00.000+01:00</published><updated>2011-01-19T11:09:56.361+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orzechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleb'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WP'/><title type='text'>Zachwyty dwa.</title><content type='html'>Wpadłam w zachwyt. Pozwoliłam ponieść się muzyce i obrazowi.&lt;br /&gt;W całkowitym oderwaniu od ciężkich chmur za oknem.&lt;br /&gt;I nagle odkryłam, że mam skrzydła. Wzniosłam się w powietrze.&lt;br /&gt;Ujrzałam wielką przestrzeń i takie też szczyty.&lt;br /&gt;Piękno natury w czystej postaci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęłam od &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=vJU7U6cbwl0"&gt;Alp&lt;/a&gt;, potem przeleciałam nad &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=KOj6hgx3LHE&amp;amp;feature=related"&gt;Alaską&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;I tylko przy pomocy jednego kliknięcia zmieniałam obraz przed oczami.&lt;br /&gt;Nowa Zelandia, Irlandia, Malediwy, Grecja, Afryka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla chwili spokoju i relaksu... polecam.&lt;br /&gt;Wystarczy kliknąć &lt;a href="http://www.youtube.com/user/MrJohnnyNK#p/u/0/co67J3cUzy8"&gt;TU&lt;/a&gt;&amp;nbsp;i wybrać wymarzony cel podróży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/co67J3cUzy8/0.jpg" height="399" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/co67J3cUzy8&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="480" height="399" src="http://www.youtube.com/v/co67J3cUzy8&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio wpadłam też w zachwyt po upieczeniu chleba.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Dzięki staraniom Kasi - przy okazji setnego wydania Weekendowej Piekarni - prowadzącym był&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 20px;"&gt;Jeffrey Hamelman, którego&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; line-height: 20px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 20px;"&gt;domowym piekarzom przedstawiać z pewnością nie trzeba. Zaproponował nam chleb z orzechami, figami i ziarnami anyżku, na pszennym zakwasie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 20px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Z racji braków w mojej spiżarni i pobliskim sklepie - w upieczonym przeze mnie bochenku nie było fig, a z powodu wielkiej awersji do anyżku - nawet do samego słowa! - nawet nie myślałam o tym, żeby jego ziarna do chleba dodawać. W trochę okrojonej wersji więc, ale mimo to - pyszny.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 20px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Mój A. stwierdził, że to najlepszy chleb, jaki do tej pory upiekłam :)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TTa1ybvd5YI/AAAAAAAACzA/-jtJk_LfpGo/s1600/chlebZorzechami2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="301" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TTa1ybvd5YI/AAAAAAAACzA/-jtJk_LfpGo/s400/chlebZorzechami2.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Przepis cytuję dokładnie w takiej wersji, w jakiej pojawił się na stronie &lt;a href="http://gospodarneszczescie.blogspot.com/"&gt;Weekendowej Piekarni&lt;/a&gt;&amp;nbsp;i z dodatkowymi uwagami Gospodarnej Narzeczonej.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;Chleb na pszennym zakwasie z figami, orzechami laskowymi i ziarnami anyżku&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px; text-align: left;"&gt;J.Hamelman&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Proporcje na 2 dość spore bochenki ( w nawiasach pół porcji)&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Zaczyn zakwasowy&lt;span style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; font-style: italic; line-height: 20px;"&gt;&amp;nbsp;levain&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;-200 (100)g mąki pszennej chlebowej&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;-120 (60)g wody&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;-20g (10)g dojrzałego zakwasu pszennego 80% hydracji&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Wszystkie składniki mieszamy w misce. Zaczyn będzie dość gęsty. Przykrywamy folią i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrastania na 12-16 godzin&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Ciasto chlebowe:&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;-550 (275)g mąki pszennej chlebowej&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;-250 (125)g mąki pszennej razowej typ 1850&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;-600 (300)g wody&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;-20 (10)g soli&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;-180 (90)g suszonych fig&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;-180 (90)g orzechów laskowych&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;-5 (2,5)g nasion anyżku&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;-320 (160)g zaczynu&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Orzechy prażymy chwilę na patelni lub w piekarniku, odzieramy łupki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Figi, po odkrojeniu sztywnych końców, kroimy w dużą kostkę, na sześć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;W misce mieszamy wszystkie składniki oprócz fig i orzechów, aż powstanie jednolite ciasto. Następnie wyrabiamy przez&amp;nbsp;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;5-6 minut&lt;/span&gt;, aż gluten będzie średnio rozwinięty. Dodajemy figi i orzechy, wyrabiamy, tak by rozprowadziły się po cieście. Ciasto formujemy w kulę i przekładamy do miski na fermentację na&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&amp;nbsp;2 i 1/2 godziny&lt;/span&gt;. Ciasto składamy raz w połowie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Po tym czasie dzielimy na dwa, formujemy bochenek i odkładamy do wyrastania. Pieczemy z parą w temp.&amp;nbsp;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;225 st. C&lt;/span&gt;&amp;nbsp;z parą przez&amp;nbsp;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;15 minut&lt;/span&gt;. Obniżamy temp. do&amp;nbsp;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;215 st.C&lt;/span&gt;&amp;nbsp;i pieczemy dalsze&amp;nbsp;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;25-30 minut&lt;/span&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;To tyle Hamelman, a teraz ja:&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Kilka moich uwag.&lt;/div&gt;1. Jest to chleb na pszennym gęstym zakwasie tak zwany levain. Upieczony na żytnim jest niestety już innym chlebem. Jeśli nie macie pszennego zakwasu, możecie zrobić zaczyn z żytniego zaczątka, chodzi o te 20-10g. Jeśli obawiacie się o żywotność zakwasu, dajcie drożdży około 5-6g. Chleby na levain zwykle dłużej rosną niż na żytnim zakwasie i niestety są kapryśne. Choć jak już wyjdą smak wynagradza wszystko.&lt;br /&gt;2. Ziarna anyżku w przepisie można zastąpić ziarnami kopru włoskiego. Ja wolę jednak te pierwsze.&lt;br /&gt;3. Proponuję złożyć ciasto dwa razy w ostępach 45 minut, bo Polskie mąki są słabsze od amerykańskich. Składanie to rozpłaszczenie ciasta na blacie, złożenie na trzy jak list urzędowy, i następnie złożenie na trzy w poprzek.&lt;br /&gt;4. Przed ostatecznym formowaniem można zrobić tak zwany pre-shaping tj. uformować chleb w kulę i dać mu odpocząć na blacie 15-20 minut.&lt;br /&gt;5. Hamelman przeoczył, jako oczywistość jak sądzę, ostateczne wyrastanie. Inne jego&amp;nbsp;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;levain&amp;nbsp;&lt;/span&gt;wyrastają dość długo&amp;nbsp;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2-2,5 godziny (chodzi o ostateczne wyrastanie w koszu)&lt;/span&gt;, ale może to trwać i 4 godziny. Oczywiście przy dodatku drożdży ten czas będzie krótszy. Dlatego warto wyłożyć kosz omączoną ściereczką, można sobie nawet uszyć na wymiar. Możecie też ostateczne wyrastanie zrobić w lodówce. Wtedy włóżcie koszyk z chlebem w foliowy wór.&lt;br /&gt;6. Chleb po wyrośnięciu wyrzucamy na omączoną lub obsypaną semoliną - polecam- łopatę i z łopaty zsuwamy do pieca.&lt;br /&gt;Piekarnik zawsze rozgrzewamy 10-20 st. C niż temperatura pieczenia chleba. Po włożeniu bochenka obniżamy, zresztą sama się też obniży momentalnie. Studzimy na kratce.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TTa2sCeRxGI/AAAAAAAACzE/oY1CvUpdTKs/s1600/chlebZorzechami7.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="301" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TTa2sCeRxGI/AAAAAAAACzE/oY1CvUpdTKs/s400/chlebZorzechami7.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-5632486716135407803?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/5632486716135407803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=5632486716135407803&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5632486716135407803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5632486716135407803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2011/01/zachwyty-dwa.html' title='Zachwyty dwa.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TTa1ybvd5YI/AAAAAAAACzA/-jtJk_LfpGo/s72-c/chlebZorzechami2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-4625683733431194621</id><published>2011-01-14T16:07:00.001+01:00</published><updated>2011-01-14T18:46:15.684+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><title type='text'>Zaklinanie zimy. Białe bezy.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nowy Rok. Po burzliwym początku powoli przestaję z nim drzeć koty*, mogę już nawet napisać, że coraz bardziej się lubimy. Przyniósł mi nową porcję energii i zapału. Dużo nadziei na zmiany. Dostarczył też kilka bardzo przyjemnych spotkań, na wspomnienie jednego z nich aż do tej pory się uśmiecham**. Kulturalne doznania w postaci wizyty w teatrze - w końcu! I kulinarne postępy też poczynione - bo ostatnio upieczony chleb serce me radością przepełnił, ale o tym następnym razem. I chwilowa pizzomania się pojawiła - średnio co dwa dni zagniatałam ciasto na pizzę - na szczęście już minęła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Były też narty, lekcje dwie już za sobą mam, siniaków parę i kolano lekko przetrącone, ale jest postęp.&amp;nbsp;Oby tak dalej...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko ta szarość za oknem, listopadowe klimaty bardziej przypominająca, niż środek zimy.&amp;nbsp;Bo zima przecież zimą być powinna? Białą, mroźną, w policzki szczypiącą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czekam więc cierpliwie, aż Nowy znowu sypnie, aż świat pojaśnieje od śnieżnej bieli, aż temperatura tą zimową przypominać zacznie, aż znowu zatęsknię za zgubioną rękawiczką.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I z tej tęsknoty trochę bieli sobie do kuchni sprowadzam...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TTBfNZ6juzI/AAAAAAAACyY/uJFYX0-X7xE/s1600/Bezy-9-horz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TTBfNZ6juzI/AAAAAAAACyY/uJFYX0-X7xE/s640/Bezy-9-horz.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bezy. Wspomnienie z dzieciństwa. Z zewnątrz kruche, w środku jeszcze lekko ciągnące. Każda w innym kształcie.&amp;nbsp;Można dodać do nich łyżeczkę soku malinowego, cynamonu bądź kakao. Idealne do małej czarnej kawy o poranku. Słodkie grzeszki, które humor niezwykle mi poprawiają.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TTBgmWt1avI/AAAAAAAACyc/6QOehYG67vg/s1600/Bezy-6-horz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="288" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TTBgmWt1avI/AAAAAAAACyc/6QOehYG67vg/s640/Bezy-6-horz.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bezy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[na podstawie przepisu M.Roux]&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4 białka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;110 g drobnego cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;110 g cukru pudru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można dodać też esencję kawową, malinową, cytrynową bądź kakao w proszku... wystarczy puścić wodze fantazji. Ja najczęściej zostaję jednak przy dwóch podstawowych składnikach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Białka ubijamy na sztywną pianę, na najwyższych obrotach. Następnie łyżka po łyżce dodajemy cukier - ciągle miksując. Jeśli chcemy - dodajemy dodatki smakowe. Po kilka kropel esencji bądź pół łyżeczki kakao.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gotową masę nakładamy łyżeczką - zachowując odstępy. Bezy pieczemy w temperaturze 110 stopni. około 1,5 do 2 godzin - w zależności od wielkości. Kiedy bezy są gotowe, wyłączamy piekarnik i zostawiamy je w nim na kilka godzin do ostygnięcia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Bezy można przechowywać kilka dni w szczelnym pojemniku w suchym miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TTBkBtCXvmI/AAAAAAAACyk/wIe16fft6ns/s1600/Bezy-13-horz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="347" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TTBkBtCXvmI/AAAAAAAACyk/wIe16fft6ns/s640/Bezy-13-horz.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;* drzeć koty - czyż to nie dziwne wyrażenie? ma ktoś pojęcie, skąd się wzięło?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;** i w tym miejscu pięknie się uśmiecham do pozostałych uczestniczek pewnej czwartkowej wyprawy do Mleczarni :) jesteście the best!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-4625683733431194621?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/4625683733431194621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=4625683733431194621&amp;isPopup=true' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4625683733431194621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4625683733431194621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2011/01/zaklinanie-zimy-biae-bezy.html' title='Zaklinanie zimy. Białe bezy.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TTBfNZ6juzI/AAAAAAAACyY/uJFYX0-X7xE/s72-c/Bezy-9-horz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-5464287288236256301</id><published>2010-12-25T10:34:00.000+01:00</published><updated>2010-12-25T10:34:07.161+01:00</updated><title type='text'>Magicznych!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Z lekkim opóźnieniem, ale z głębi serca, życzę Wam:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;... uśmiechu nigdy nie gasnącego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;... marzeń się spełniających&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;... a potem kolejnych marzeń do spełniania&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;... ciepła i wewnętrznego spokoju&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;... łez tylko ze szczęścia&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;... magii wypełniającej każdy dzień &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;... i żeby zawsze był obok Ktoś, kto Was kocha...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Niech te jeszcze trwające Święta Bożego Narodzenia będą pełne radości, uśmiechu i miłości.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Niech będą dokładnie takie, jakie sobie wymarzyliście.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt; I oczywiście - jak przystało na blog kulinarny - pełne dobrego jedzenia :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TRW6RSYyaLI/AAAAAAAACyQ/mF_g_FPd8rU/s1600/1C141322.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="340" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TRW6RSYyaLI/AAAAAAAACyQ/mF_g_FPd8rU/s400/1C141322.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-5464287288236256301?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/5464287288236256301/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=5464287288236256301&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5464287288236256301'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5464287288236256301'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/12/magicznych.html' title='Magicznych!'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TRW6RSYyaLI/AAAAAAAACyQ/mF_g_FPd8rU/s72-c/1C141322.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-7423174507851667134</id><published>2010-12-16T11:04:00.002+01:00</published><updated>2010-12-16T11:13:33.362+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='deser'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pomarańcze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Intensywnie. Czekoladowo. Pomarańczowo.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moim ulubionym filmowym czarodziejem jest Tim Burton. Celowo nie piszę - reżyserem, a właśnie czarodziejem, bo nie znam drugiego takiego, który potrafiłby wyczarować w swoich filmach tak niesamowity klimat. Uwielbiam przenosić się w świat wykreowany przez Burtona. Mam gwarancję, że zawsze będzie intensywnie. Choćby tak intensywnie jak w filmie "Charlie i fabryka czekolady".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I gdybym miała swoją dzisiejszą kulinarną propozycję dopasować do filmowego dzieła - to zdecydowanie&amp;nbsp; wybrałabym wspomniany powyżej film. Z tą różnicą, że "Charlie i fabryka czekolady" nie wszystkom może się podobać, natomiast dzisiejszemu sernikowi - trudno się oprzeć.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQnbAxIsfsI/AAAAAAAACxw/UEPbhLpx0_I/s1600/1C150010.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQnbAxIsfsI/AAAAAAAACxw/UEPbhLpx0_I/s400/1C150010.JPG" width="336" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś przedstawiam Wam sernik czekoladowy. Rozpływający się w ustach.&amp;nbsp; Intensywnie czekoladowy. Z nutką pirackiego rumu i słonecznych pomarańczy. Sernik, który zachwyca swoim smakiem nawet tych, którzy do serników podchodzą sceptycznie (czytaj autorka tego bloga). I który z pewnością sprawdzi się w trakcie zbliżających się już wielkimi krokami Świąt Bożego Narodzenia. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQndPTM22dI/AAAAAAAACx4/4JuvZaEpjcg/s1600/1C150020.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQndPTM22dI/AAAAAAAACx4/4JuvZaEpjcg/s400/1C150020.JPG" width="372" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sernik czekoladowo-pomarańczowy.*&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Potrzebujemy:&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na spód -&lt;br /&gt;125 g ciastek digestive&lt;br /&gt;60 g masła&lt;br /&gt;1 łyżka kakao&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na masę serową -&lt;br /&gt;750 g trzykrotnie mielonego twarogu (użyłam takiego z wiaderka)&lt;br /&gt;180 g cukru&lt;br /&gt;180 g gorzkiej czekolady&lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;180 ml kremówki&lt;br /&gt;skórka otarta z pomarańczy&lt;br /&gt;1 łyżka kandyzowanej skórki pomarańczowej &lt;br /&gt;2-3 łyżki rumu &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na polewę -&lt;br /&gt;75 g czekolady&lt;br /&gt;125 ml kremówki&lt;br /&gt;1 łyżeczka miodu&lt;br /&gt;odrobina skórki pomarańczowej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;Działamy:&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spód. Ciasteczka mielimy blenderem (lub kruszymy zawinięte w ściereczkę przy pomocy wałka). Dodajemy do nich kakao, a następnie roztopione masło. Mieszamy. Układamy w foremce o średnicy 24 cm, wyłożonej papierem do pieczenia i schładzamy w lodówce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masa. Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej i studzimy. Ser miksujemy z cukrem na gładką masę, dodajemy ostudzoną czekoladę, a następnie jajka, kremówkę, rum i pomarańczową skórkę. Dokładnie mieszamy - ale nie dłużej niż do połączenia składników, ponieważ nie należy zbytnio napowietrzać masy (zbyt długie miksowanie powoduje, że potem nasz sernik może popękać). Masa powinna być gładka i jednolita.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wylewamy na schłodzony spód.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni i pieczemy w nim nasz sernik - przez około 1 godzinę i 10 minut. Po tym czasie wyłączamy piekarnik i zostawiamy w nim nasz sernik na około godzinę. Po godzinie wyciągamy i studzimy do końca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polewa. Czekoladę rozpuszczamy w śmietanie kremówce razem z łyżeczką miodu i skórką pomarańczową. Lekko studzimy i następnie polewamy nią sernik. Można pokryć całość, można zrobić esy-floresy - twórcze podejście - mile widziane :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po całkowitym ostudzeniu sernika chowamy go najlepiej na całą noc do lodówki. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQnbgAlqmpI/AAAAAAAACx0/2CcR9-NhfoE/s1600/1C150056.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQnbgAlqmpI/AAAAAAAACx0/2CcR9-NhfoE/s400/1C150056.JPG" width="301" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Powyższy przepis na sernik to połączenie dwóch przepisów - &lt;a href="http://www.nigella.com/recipes/view/chocolate-cheesecake-123"&gt;Nigelli&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2006/12/Sernik-czekoladowy-z-Philadelphii-przepis.html"&gt;Doroty z Moich Wypieków&lt;/a&gt; - z moimi zmianami i dodatkami. I po popularności tego sernika - muszę przyznać, że to bardzo udane połączenie :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQnemxX4R-I/AAAAAAAACx8/eu0I-O7PvlA/s1600/1C150029.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQnemxX4R-I/AAAAAAAACx8/eu0I-O7PvlA/s400/1C150029.JPG" width="301" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-7423174507851667134?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/7423174507851667134/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=7423174507851667134&amp;isPopup=true' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/7423174507851667134'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/7423174507851667134'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/12/intensywnie-czekoladowo-pomaranczowo.html' title='Intensywnie. Czekoladowo. Pomarańczowo.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQnbAxIsfsI/AAAAAAAACxw/UEPbhLpx0_I/s72-c/1C150010.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-7748325718134448707</id><published>2010-12-13T14:45:00.001+01:00</published><updated>2010-12-13T14:45:00.381+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szwecja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mięsny posiłek'/><title type='text'>Szwecja. Köttbullar. A aniołki wędrują do...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednym z miejsc na świecie, które mnie swoim klimatem wyjątkowo urzekło, jest Szwecja. Spędziłam kiedyś ponad dwa tysiące kilometrów ze szwedzkim krajobrazem za oknem pociągu. Zieleń lasów, błękit jezior i czerwień drewnianych domków. I tak na zmianę. Prostota, natura i przestrzeń. Urzekła mnie też uczynność jej mieszkańców. I ich uśmiech - tak po prostu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jest to jedno z tych miejsc, do których wrócić bym chciała. I spędzić tam na przykład Dzień Świętej Łucji, który jest właśnie dziś w Szwecji obchodzony. Na ulicach spotkać można pochód złożony przede wszystkim z kobiet i dziewczynek w białych strojach, przepasanych czerwoną wstążką, którym przewodniczy zazwyczaj długowłosa blondynka w wianku z borówkowych gałązek, &lt;span class="mainBodyContent"&gt;w którym tkwią świece lub – z uwagi na bezpieczeństwo – żaróweczki.&lt;/span&gt; W domach &lt;span class="mainBodyContent"&gt;mamy lub starsze rodzeństwo wstają wcześnie rano, podają kawę z &lt;em&gt;lussekatter&lt;/em&gt; - bułeczkami &lt;/span&gt;z  rodzynkami i szafranem,&lt;span class="mainBodyContent"&gt; a potem najmłodszy żeński członek rodziny wciela się w Łucję i budzi  ojca – jako że jest on zazwyczaj jedyną osobą w domu, która jeszcze śpi –  piosenką o Łucji &lt;i&gt;Sankta Lucia&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="mainBodyContent"&gt;Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o Święcie Łucji - zapraszam na stronę &lt;a href="http://www.swedenabroad.com/Page____60495.aspx"&gt;Ambasady Szwecji&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="mainBodyContent"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="mainBodyContent"&gt;Bułeczki jeszcze dzisiaj w mojej kuchni nie powstały (ale są w planach!), natomiast chętnie Was dziś zaproszę na inne szwedzkie danie - &lt;/span&gt;Köttbullar.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQYFGZPRCAI/AAAAAAAACxc/Da5ljgUlHxo/s1600/K%25C3%25B6ttbullar5.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="302" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQYFGZPRCAI/AAAAAAAACxc/Da5ljgUlHxo/s400/K%25C3%25B6ttbullar5.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Köttbullar to szwedzkie comfort food. Muszą być robione - przede wszystkim z miłością. I podawane są zawsze z żurawiną. Niewielkie mięsne kulki przypominające nasze mielone. Dzięki przyprawom - o wyjątkowym smaku. Danie, które w Szwecji obowiązkowo pojawia się w czasie Bożego Narodzenia.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQYGvBptlbI/AAAAAAAACxg/0SUmr--FoHQ/s1600/K%25C3%25B6ttbullar2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQYGvBptlbI/AAAAAAAACxg/0SUmr--FoHQ/s400/K%25C3%25B6ttbullar2.JPG" width="301" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Köttbullar&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;500 g mięsa mielonego - wołowiny bądź wieprzowiny&lt;br /&gt;250 ml mleka&lt;br /&gt;75 g bułki tartej (bądź czerstwej bułki)&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1 cebula drobno pokrojona&lt;br /&gt;sól, biały pieprz&lt;br /&gt;szczypta ziela angielskiego, gałki muszkatałowej, imbiru&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Działamy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bułkę tartą moczymy w mleku. Cebulkę podsmażamy delikatnie na maśle. Mieszamy ze sobą mięso, bułkę, cebulę, jajko i przyprawy. Za pomocą mokrej łyżeczki i naszych dłoni - również mokrych - formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego. Smażymy je na rozgrzanym oleju, obracając tak, by köttbullar ze wszystkich stron się ładnie zarumieniły. Odsączamy na ręczniku papierowym. Podajemy z ziemniakami z wody bądź z ziemniaczanym puree i sosem żurawinowym. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQYJQFnU_FI/AAAAAAAACxk/kko4Wr7C2As/s1600/K%25C3%25B6ttbullar6.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="301" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQYJQFnU_FI/AAAAAAAACxk/kko4Wr7C2As/s400/K%25C3%25B6ttbullar6.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na koniec - obiecane dziś rozwiązanie aniołkowego konkursu - a właściwie już tylko losowanie - bo nikt problemów z odgadnięciem składników nie miał. Aniołki są zrobione z kilku rodzajów makaronu - farfalle, tortigloni, creste di gallo, orzechów laskowych, kaszy jaglanej plus sznurek, złota farba i klej. Klej - po setkach zrobionych przeze mnie aniołków - ma tu olbrzymie znaczenie i sprawdza się przede wszystkim jeden rodzaj i pozwolę sobie na reklamę - jest to klej magic. Znaleźć go można w dobrych sklepach papierniczych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aniołki podejrzałam kiedyś u pewnej włoskiej rodziny, u której miałam okazję spędzić poświąteczne dni. Pani domu miała z makaronu zrobiony cały chór aniołków - każdy grał na&amp;nbsp; jakimś instrumencie bądź też miał przed sobą śpiewnik. To było coś naprawdę niezwykłego i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się taki chór odtworzyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zrobienie takiego aniołka zaczynam od połączenia tułowia (tortigloni, czyli takie penne z prosto ściętymi końcówkami) z orzechem laskowym. Kiedy już klej dobrze obie części połączy, to dodaję skrzydełka i odkładam każdego aniołka na plecy - tak żeby na skrzydełkach leżał. Kolejny etap to rączki - najpierw jedną, schnięcie, potem drugą. Kiedy mamy już najważniejsze części połączone - teraz już zaczyna się ten łatwiejszy etap - główkę smarujemy klejem, dokładamy sznureczek i wsadzamy do miseczki z kaszą bądź sezamem. Na koniec używamy złotej farby w sprayu i aniołek gotowy. Całość jest bardzo czaso- i pracochłonna, ale efekt - robi wrażenie! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQYPEKN5dJI/AAAAAAAACxo/qsA4Ihwgr3Q/s1600/1C130008-horz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="233" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQYPEKN5dJI/AAAAAAAACxo/qsA4Ihwgr3Q/s640/1C130008-horz.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;W wyniku uroczystego losowania, które się dziś rano odbyło - nagroda&amp;nbsp; w postaci zestawu makaronowych aniołków - trafia do MISBASIA. Serdecznie gratuluję!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I czekam na kontakt w sprawie adresu do wysyłki od zwyciężczyni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Pozostałym uczestnikom bardzo serdecznie dziękuję!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I zachęcam do zrobienia własnych aniołków!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQYREPcUiRI/AAAAAAAACxs/TqKQdg0sYhM/s1600/1C130024.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="305" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQYREPcUiRI/AAAAAAAACxs/TqKQdg0sYhM/s400/1C130024.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-7748325718134448707?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/7748325718134448707/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=7748325718134448707&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/7748325718134448707'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/7748325718134448707'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/12/szwecja-kottbullar-anioki-wedruja-do.html' title='Szwecja. Köttbullar. A aniołki wędrują do...'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQYFGZPRCAI/AAAAAAAACxc/Da5ljgUlHxo/s72-c/K%25C3%25B6ttbullar5.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-2322631119426131783</id><published>2010-12-12T16:27:00.002+01:00</published><updated>2010-12-12T16:29:28.201+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieczywo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bułki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WP'/><title type='text'>Lazy hours. WP#97</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niedziela. Wolna chwila, tylko dla mnie, to rzecz niebywała w trakcie weekendu. Zazwyczaj spędzamy ten czas bardzo rodzinnie, na jednym bądź drugim końcu Wrocławia. Czasem też ze znajomymi na wspólnych kolacjach lub wyciskając siódme poty na Eigerze. Dziś jednak - na chwilę zostałam sama. Prawie sama, bo w towarzystwie kubka gorącej herbaty, sączącej się z głośników muzyki i wspomnienia wspólnego w&amp;nbsp;&amp;nbsp; ramach Weekendowej Piekarni pieczenia. Bułeczek tym razem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQTiwDROzgI/AAAAAAAACv4/i1JIE42PHYA/s1600/BulkiNaZakwasie-9.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQTiwDROzgI/AAAAAAAACv4/i1JIE42PHYA/s640/BulkiNaZakwasie-9.jpg" width="481" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy tylko mogę, kiedy czas na to pozwala, z przyjemnością we wspólnym pieczeniu pieczywa biorę udział. W tym tygodniu się udało - bułki zaproponowane przez &lt;a href="http://gospodarneszczescie.blogspot.com/2010/12/podsumowanie-wp-96-i-zaproszenie-wp-97.html"&gt;Tili&lt;/a&gt;, które miałam okazję poznać jakiś czas temu - zostały teraz ponownie upieczone, a nawet już zjedzone. Lubię takie proste, ale jednak pełne smaku pieczywo. U mnie z dodatkiem dyni. I lekko przypieczone, bo przegapiłam moment, w którym bułki powinny zostać wyciągnięte. Dzięki temu miały wyjątkowo chrupiącą w skórkę :) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQTl4dM5HuI/AAAAAAAACwA/GPAMI2oG-b0/s1600/BulkiNaZakwasie-6.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="492" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQTl4dM5HuI/AAAAAAAACwA/GPAMI2oG-b0/s640/BulkiNaZakwasie-6.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;b&gt;Bułki na zakwasie&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;  ok. 8 sztuk&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;[Źródło: &lt;a href="http://pracowniawypiekow.blogspot.com/2010/09/buki-na-zakwasie.html"&gt;Liska w swojej Pracowni wypieków&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;]&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;  150 g aktywnego zakwasu żytniego, dokarmionego 10-12 h wcześniej*&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;300 g mąki pszennej&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;100 g mąki orkiszowej (można też użyć mąki pszennej razowej)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt; 170-200 g wody&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;2 łyżki oliwy&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt; 1 łyżeczka miodu&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;1 łyżeczka soli&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;1 łyżeczka świeżych drożdży (lub suszonych)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt; 2 łyżki pestek dyni (opcjonalnie)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Działamy:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;Zakwas mieszamy z wodą i drożdżami. Dodajemy oliwę, sól i miód i  stopniowo  wsypujemy mąkę. Wyrabiamy gładkie ciasto, na końcu dodajemy  pestki dyni. Ciasto przekładamy do miski wysmarowanej oliwą, przykrywamy  ściereczką i  odstawiamy do wyrastania na około godzinę. Ciasto powinno  podwoić objętość. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Kiedy  ciasto jest wyrośnięte, delikatnie smarujemy wnętrza dłoni oliwą i   odrywając kawałki ciasta formujemy bułeczki. Bułeczki układamy na blasze   wyłożonej papierem do pieczenia, zostawiając między nimi około 4 cm   odstępy. Piekarnik nagrzewamy do 230 st C. Wstawiamy bułeczki i pieczemy około 12  minut - do  zrumienienia. Bułeczki dość znacznie rosną jeszcze w  piekarniku. Po upieczeniu studzimy na kuchennej kratce.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;*zakwas,  którego użyła Liska ma konsystencję gęstego jogurtu. Ilość wody w  tym  przepisie należy dostosować do gęstości ciasta - powinno być raczej   luźne, ale łatwe do formowania. W żadnym razie nie  może się rozpływać   na boki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQTpDIrKjNI/AAAAAAAACxQ/wkU8wYnVQrc/s1600/BulkiNaZakwasie-5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="465" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQTpDIrKjNI/AAAAAAAACxQ/wkU8wYnVQrc/s640/BulkiNaZakwasie-5.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Przypominam o jeszcze przez kilka godzin trwającym konkursie - z aniołkami do wygrania. Szczegóły -&amp;nbsp; &lt;span style="color: #274e13;"&gt;&lt;a href="http://amarantqa.blogspot.com/2010/12/aniokow-kilka-w-dobre-rece-oddam.html"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-2322631119426131783?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/2322631119426131783/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=2322631119426131783&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/2322631119426131783'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/2322631119426131783'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/12/lazy-hours-wp97.html' title='Lazy hours. WP#97'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQTiwDROzgI/AAAAAAAACv4/i1JIE42PHYA/s72-c/BulkiNaZakwasie-9.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-8240807205297017420</id><published>2010-12-10T12:18:00.000+01:00</published><updated>2010-12-10T12:18:07.417+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kalafior'/><title type='text'>Zimowe słońce. Kremowo kalafiorowo.</title><content type='html'>&lt;i&gt;"Gdybym zostać miał&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;zjawiskiem klimatycznym,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;chciałbym być zimowym słonkiem,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;bladym, rachitycznym.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Słońce lata śmieje się szeroko,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;no i lubią je nieliczni!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Gdy się słonkiem jest zimowym,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;to się wszyscy uśmiechają ślicznie."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Piet Hein&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Zimowe słońce&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Rację miał &lt;a href="http://www.piethein.com/usr/piethein/HomepagUK.nsf"&gt;Piet Hein&lt;/a&gt; pisząc powyższego gruka - bo tak nazywają się jego krótkie wierszyki - dzisiejsze słońce przebijające się przez chmury zapewne nie tylko mi sprawiło sporo radości. Szkoda tylko, że była to krótka chwila i błękit nieba szybko przysłoniły szare chmury, rozpruły się i białym puchem znowu sypać zaczęły. I choć - jak stali czytelnicy już wiedzą - zimowa biel cieszy mnie jakoś wyjątkowo w tym roku, to muszę nadmienić, że właściwie ja za bielą nie przepadam.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Białych ścian pozbywam się tak szybko, jak to możliwe i najchętniej zamieniam je na głęboką czerwień. Białe koszule wkładam tylko w bardzo wyjątkowych sytuacjach. Białych dodatków nie posiadam wcale. Białe buty - od tych uciekam, gdzie pieprz rośnie. Zasypiać wolę w pościeli pełnej kolorów, żeby i sny moje się nimi nasyciły. Nawet zeszyty wolę z żółtymi kartkami.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jedynie w kuchni dla bieli wyjątek robię. Ostatnia zwłaszcza dla kalafiora, który w minionych tygodniach pojawiał się co chwilę. W jednej postaci przede wszystkim.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQIAnes9RXI/AAAAAAAACvw/pW62RnQYAC4/s1600/KremKalafior-6.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQIAnes9RXI/AAAAAAAACvw/pW62RnQYAC4/s400/KremKalafior-6.jpg" width="301" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;KREM Z KALAFIORA&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;"Kuchnia Marty. Kolory Smaków" Marta Gessler&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;1 średni kalafior&lt;br /&gt;2 pory&lt;br /&gt;łyżka oliwy z oliwek&lt;br /&gt;łyżka masła&lt;br /&gt;2 ziemniaki pokrojone&lt;br /&gt;1-2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 l bulionu warzywnego&lt;br /&gt;150 ml śmietany 22 proc.&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;sól, pieprz&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Dodatkowo - grzanki &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kalafior dzielimy na małe różyczki. Białe części porów kroimy i przesmażamy na oliwie. Dodajemy pokrojone ziemniaki i kalafior - zalewamy bulionem i gotujemy do miękkości. Zdejmujemy zupę z ognia, dodajemy śmietanę, doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatałową. Miksujemy całość na gładki krem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Grzanki - chleb zwykły bądź razowy [najlepiej, żeby pieczywo nie było pierwszej świeżości ] kroimy w drobną kostkę. Na patelni podgrzewamy masło (można też bez masła) i wrzucamy nasz chleb w kostkę pokrojony. Zmniejszamy ogień i smażymy mieszając co jakiś czas, aż się nasze grzanki zrumienią i będą chrupiące. Jeśli chcemy - możemy grzanki usmażyć z dodatkiem czosnku - wrzucając ząbek pokrojony w plasterki na rozgrzewające się masło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQIK0e28pQI/AAAAAAAACv0/dQtxq3gYbJA/s1600/KremKalafior.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="286" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQIK0e28pQI/AAAAAAAACv0/dQtxq3gYbJA/s400/KremKalafior.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Przypominam na koniec o trwającym do końca niedzieli konkursie - z aniołkami do wygrania. Szczegóły - &lt;a href="http://amarantqa.blogspot.com/2010/12/aniokow-kilka-w-dobre-rece-oddam.html"&gt;TU&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-8240807205297017420?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/8240807205297017420/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=8240807205297017420&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8240807205297017420'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8240807205297017420'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/12/zimowe-sonce-kremowo-kalafiorowo.html' title='Zimowe słońce. Kremowo kalafiorowo.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TQIAnes9RXI/AAAAAAAACvw/pW62RnQYAC4/s72-c/KremKalafior-6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-926735309877561371</id><published>2010-12-08T14:48:00.000+01:00</published><updated>2010-12-08T14:48:35.606+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez przepisu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>Aniołków kilka w dobre ręce oddam...</title><content type='html'>Grudzień to dla mnie miesiąc magiczny.&lt;br /&gt;Mam nadzieję - że również dla wielu z Was.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomnienia mieszają się z życzeniami na przyszłość. &lt;br /&gt;A mimo chłodu za oknem w sercach ciepło olbrzymie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łagodniejemy. I łatwiej przywołujemy uśmiech.&lt;br /&gt;A śnieg wygładza nasz świat. I rozjaśnia noc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I z tak wielką radością obdarowujemy.&lt;br /&gt;I ja dziś też chciałabym się z Wami czymś podzielić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TP-JFAq3NpI/AAAAAAAACvM/BnHI31iiNmw/s1600/1C080057-1.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="500" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TP-JFAq3NpI/AAAAAAAACvM/BnHI31iiNmw/s640/1C080057-1.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podzielić się dziś chcę z Wami Aniołkami, własnoręcznie przeze mnie wykonanymi., które mogą&amp;nbsp; zostać na przykład ozdobą Waszych choinek. Zasady są proste - wystarczy pod tym postem zostawić komentarz i spróbować odgadnąć z czego aniołki są zrobione. Wystarczy wymienić choć jeden składnik - co z pewnością nikomu nie sprawi problemu. Czas macie do niedzeli, do północy. W poniedziałek odbędzie się losowanie i wyników ogłoszenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nagrodą będzie oczywiście zestaw Aniołków, który to niezwłocznie po otrzymaniu adresu - prześlę do Zwycięzcy. Życzę powodzenia!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TP-LZvMgoSI/AAAAAAAACvQ/CJWctSYmpVU/s1600/1C080089-tile.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TP-LZvMgoSI/AAAAAAAACvQ/CJWctSYmpVU/s640/1C080089-tile.jpg" width="483" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-926735309877561371?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/926735309877561371/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=926735309877561371&amp;isPopup=true' title='Komentarze (31)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/926735309877561371'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/926735309877561371'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/12/aniokow-kilka-w-dobre-rece-oddam.html' title='Aniołków kilka w dobre ręce oddam...'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TP-JFAq3NpI/AAAAAAAACvM/BnHI31iiNmw/s72-c/1C080057-1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>31</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-6904623217824919839</id><published>2010-12-07T14:52:00.000+01:00</published><updated>2010-12-07T14:52:10.427+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><title type='text'>Pędzący grudzień. Cynamonowe gwiazdki.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas w grudniu niebezpiecznie przyspiesza. Budzę się w środku nocy i myślę o wszystkich sprawach, które trzeba w ciągu najbliższych szesnastu krótkich dni ogarnąć. Mimo późniejszego niewyspania - lubię ten przedświąteczny niepokój.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I lubię ten pędzący grudzień za&amp;nbsp; ciasteczka. Za wybieranie tych najlepszych przepisów, za wycinanie foremką&amp;nbsp; lub też masy turlanie. I za późniejsze uśmiechy na twarzach obdarowanych. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I za swój uśmiech też lubię grudzień. Teraz chyba uśmiech towarzyszy mi każdego dnia. Od rana do wieczora. I nawet w nocy, gdy budzi mnie ten wspomniany przedświąteczny lekki stres, to też się do siebie uśmiecham. Bo to przecież taki wyjątkowy czas... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TP420ryb4fI/AAAAAAAACus/VxdU8cmaSS8/s1600/1C181268.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TP420ryb4fI/AAAAAAAACus/VxdU8cmaSS8/s400/1C181268.JPG" width="301" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś zapraszam na pierwsze grudniowe ciasteczka. Prezentowała je rok temu &lt;a href="http://www.beawkuchni.com/"&gt;Bea&lt;/a&gt; - i ani przez chwilę się nie wahałam, czy powinny się w moim ciasteczkowym repertuarze znaleźć. Zwłaszcza, że rok temu, gdy pierwszy raz je piekłam, mieszkałam jeszcze w Niemczech, a Zimtsterne - bo o nich mowa - są tradycyjnymi niemieckimi ciasteczkami świątecznymi. Warto je zrobić, bo są naprawdę pyszne! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TP440eCADsI/AAAAAAAACuw/SZRKRSw6rxo/s1600/1C181261.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TP440eCADsI/AAAAAAAACuw/SZRKRSw6rxo/s400/1C181261.JPG" width="301" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;h3 style="font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Gwiazdki cynamonowe (&lt;em&gt;Zimtsterne&lt;/em&gt;)&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;&lt;h3 style="font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[&lt;a href="http://www.beawkuchni.com/2009/12/zimtsterne-brunsli-milanais-chrabeli.html"&gt;cytuję za Beą&lt;/a&gt;]&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;&lt;h3 style="font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 białka (ok. 70 g)&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;200 g cukru&lt;br /&gt;350 g drobno zmielonych migdałów&lt;br /&gt;1 i 1/2 lyżki cynamonu&lt;br /&gt;1/2 lyżeczki kirschu (lub soku z cytryny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;lukier&lt;br /&gt;1 białko + ok. 175 g cukru pudru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ubijamy białka z solą, następnie dodajemy cukier i dobrze wszystko mieszamy; następnie dodajemy migdały, przyprawy i kirsch (lub sok z  cytryny) i dobrze mieszamy (jeśli masa jest bardzo klejąca, możemy  schłodzić ją w lodówce lub w zamrażalniku). Gotowe ciasto rozwałkowujemy na  wysypanym cukrem blacie na grubosc ok. 7 mm (jako że ciasto jest  niestety dosyć klejące dobrze jest wałkować je przez folię  spożywczą). Wykrawamy gwiazdki, układamy je na blasze wyłożonej papierem, a  następnie zostawiamy je do wyschnięcia na minimum 6 godzin lub na całą  noc (jeśli chcemy piec gwiazdki wraz z lukrem: bardzo dokładnie  mieszamy białko z cukrem pudrem – lukier ma być gęsty – dekorujemy nim  gwiazdki i pozostawiamy je do wysuszenia).&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pieczemy ok. 6 min. w 200°C. Studzimy na kratce.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uwaga! po wyjęciu z piekarnika ciasteczka muszą być jeszcze lekko miękkie - twardnieją bowiem stygnąc. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli ciasteczka pieczone były bez lukru - zdobimy je po całkowitym wystygnięciu - w malowaniu końcówek gwiazdek przydaje się wykałaczka! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TP46axXGYMI/AAAAAAAACu0/CMgTBfVVYnQ/s1600/1C181257.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TP46axXGYMI/AAAAAAAACu0/CMgTBfVVYnQ/s400/1C181257.JPG" width="301" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Jutro zapraszam na małą niespodziankę :) będą aniołki!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-6904623217824919839?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/6904623217824919839/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=6904623217824919839&amp;isPopup=true' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/6904623217824919839'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/6904623217824919839'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/12/pedzacy-grudzien-cynamonowe-gwiazdki.html' title='Pędzący grudzień. Cynamonowe gwiazdki.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TP420ryb4fI/AAAAAAAACus/VxdU8cmaSS8/s72-c/1C181268.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-8540053509354546025</id><published>2010-11-30T14:26:00.000+01:00</published><updated>2010-11-30T14:26:57.799+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słono'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PIEROGI'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ZIEMNIAKI'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser biały'/><title type='text'>Zwykła - niezwykła zima. I takie też pierogi.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Otulał, otulał i otulił. Biały puch. Wszystko dookoła. Wyciszył nasz świat. I sprawił, że zwykła herbata smakuje jeszcze lepiej. Śnieg. O dziwo - dla mnie to też synonim ciepła i spokoju.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zamykam uszy na standardowe o tej porze marudzenie. Zamiast tego, osobno, ale jednak razem z moją K., słuchamy Stinga i jego &lt;i&gt;If On A Winter's Night&lt;/i&gt;. Bo to idealna muzyka na ten przedświąteczny zimowy czas.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jest pięknie. Kiedy płatek spada Ci na policzek. Kiedy mróz szczypie w uszy. Kiedy moja Luna jak szalona skacze przez zaspy. I nawet moja mama, które wczoraj do pracy zamiast zwykłych 15 minut - jechała minut 210 - uśmiecha się do tej zimy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TPTwTYrZkYI/AAAAAAAACt8/XZUjsbe_Mdo/s1600/pierogi4.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TPTwTYrZkYI/AAAAAAAACt8/XZUjsbe_Mdo/s400/pierogi4.JPG" width="301" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;I dziś - z okazji tych zimowych znaków, które mówią nam, że Boże Narodzenie też już tuż, tuż - pierogi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Pierogi, które jadam tak często, jak to możliwe, pewnie kilkanaście, a może i kilkadziesiąt razy w roku, a jednak niezmiennie kojarzą mi się ze świętami. Robione przed Wigilią, zawsze w ilościach hurtowych, znikające w ekspresowym tempie, ruskie, z kapustą i grzybami, zwykłe - niezwykłe pierogi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TPT4-AMyfvI/AAAAAAAACuI/XiRPRStql28/s1600/pierogi12.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TPT4-AMyfvI/AAAAAAAACuI/XiRPRStql28/s400/pierogi12.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj - po raz pierwszy, ale mam nadzieję, że nie po raz ostatni - dołączam do &lt;a href="http://wkuchni.usagi.pl/154/Pierogarnia_-_wyzwanie_listopadowe.html#pierogi_ruskie"&gt;Pierogarni &lt;/a&gt;organizowanej przez &lt;a href="http://wkuchni.usagi.pl/"&gt;Usagi&lt;/a&gt;. Jako wielbicielka pierogów - już od dawna planowałam wziąć udział w tej wspólnej zabawie. I w końcu się udało! Zapraszam dziś na pierogi ruskie z przepisu zaproponowanego przez Usagi :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://wkuchni.usagi.pl/images/przepisy/banery/2010_pierogarnia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://wkuchni.usagi.pl/images/przepisy/banery/2010_pierogarnia.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierogi ruskie&lt;br /&gt;[przepis ze strony Kuchnia polska]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składniki na ciasto:&lt;br /&gt;2 szklanki mąki&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1 łyżka oleju&lt;br /&gt;3/5 szklanki ciepłej wody&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składniki na farsz:&lt;br /&gt;500 g ścisłego twarogu&lt;br /&gt;5-7 ziemniaków ugotowanych w mundurkach&lt;br /&gt;2 cebule&lt;br /&gt;olej&lt;br /&gt;pieprz i sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Działamy: &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z podanych składników starannie zagniatamy ciasto.&lt;br /&gt;Ziemniaki gotujemy w mundurkach na półmiękko, studzimy, obieramy i mielimy razem z twarogiem. Cebulę obieramy, drobno siekamy i smażymy na złoto na łyżce oleju. Dodajemy do ziemniaków, przyprawiamy pieprzem i solą&amp;nbsp; i mieszamy.&lt;br /&gt;Ciasto rozwałkowujemy na placek, szklanką wykrajamy z niego krążki. Na każdy nakładamy trochę farszu i zlepiamy ciasto. Wkładamy pierogi do wrzącej osolonej wody z odrobiną oleju i gotujemy do chwili, gdy wypłyną. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TPT3ivhxVuI/AAAAAAAACuE/TWs162lpdRY/s1600/pierogi14.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TPT3ivhxVuI/AAAAAAAACuE/TWs162lpdRY/s400/pierogi14.JPG" width="331" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Sting do posłuchania obok. Zachęcam do znalezienia innych nagrań z&amp;nbsp; koncertu w Durham Cathedral. Mnie wciągnęło. Chyba nawet bardziej niż sama płyta.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-8540053509354546025?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/8540053509354546025/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=8540053509354546025&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8540053509354546025'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8540053509354546025'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/11/zwyka-niezwyka-zima-i-takie-tez-pierogi.html' title='Zwykła - niezwykła zima. I takie też pierogi.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TPTwTYrZkYI/AAAAAAAACt8/XZUjsbe_Mdo/s72-c/pierogi4.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-6421200183297731648</id><published>2010-11-18T11:29:00.000+01:00</published><updated>2010-11-18T11:29:08.175+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gruszka'/><title type='text'>Nocnych wędrówek skutki. I odkrycia.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ziewam. Takie są niestety efekty nocnych wędrówek po Wrocławiu. Kiedy tramwaje już nie jeżdżą, po ulicach suną głównie taksówki, a Ci nieliczni ludzie, których można jeszcze spotkać, marzą już na pewno o tym, żeby trafić do swoich ciepłych łóżek i przytulić się do poduszki. Tak jak i my marzyliśmy czekając na nasz nocny autobus.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem sen, za krótki zdecydowanie. Próbuję przerwać to swoje ziewanie słuchając prawie w kółko ZaZ, mojego nowego muzycznego odkrycia, uroczej kobietki z przerwą między jedynkami, pełnej energii, o głosie, który mnie zauroczył. Jeśli chcecie posłuchać - kliknijcie obok. Polecam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I sięgam po ostatnią już muffinkę. Z gruszkami i imbirem. To też całkiem niedawne odkrycie, choć przepis pewnie większości czytelników już doskonale znany. Jak dla mnie - muffinkowa czołówka. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TOT1FlLaG7I/AAAAAAAACsk/lmEwHW6z5pg/s1600/1B170076.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="312" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TOT1FlLaG7I/AAAAAAAACsk/lmEwHW6z5pg/s400/1B170076.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Muffinki gruszkowo-imbirowe Nigelli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;250g mąki&lt;br /&gt;150g cukru&lt;br /&gt;75g jasnego brązowego cukru*&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1 łyżeczka imbiru&lt;br /&gt;140 ml kwaśnej śmietany&lt;br /&gt;125 ml oleju&lt;br /&gt;1 łyżka miodu&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;300g obranej i drobno pociętej gruszki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działąmy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastawiamy piekarnik na 200 C.&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W misce mieszamy mąkę, cukier,  50g brązowego cukru*, proszek do pieczenia i imbir. W drugiej misce łączymy ze sobą kwaśną śmietanę, olej, miód, jajka i przelewamy całość do miski z suchymi składnikami. Mieszamy  krótko całość, tylko tak by połączyły się wszystkie składniki, następnie dodajemy  pokrojoną gruszkę i mieszamy raz jeszcze. Tak przygotowaną masą wypełniamy  foremki/papilotki.&lt;br /&gt;Każdą muffinkę posypujemy 1/2 łyżeczki brązowego cukru i wsuwamy do piekarnika na około 20-25 minut - du suchego patyczka :) Upieczone muffinki pozostaw do ostygnięcia - choć ciepłe zdecydowanie smakują najlepiej. Smacznego!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TOT05Il1neI/AAAAAAAACsg/eVN5w8mqv-U/s1600/1B170094.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="301" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TOT05Il1neI/AAAAAAAACsg/eVN5w8mqv-U/s400/1B170094.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;* ilość cukru można, a myśle, że nawet należy, ograniczyć - ja już nie dodawałam tych dodatkowych 50g jasnego brązowego cukru, a muffinki były już wystarczająco słodkie za sprawą dojrzałych gruszek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciasta wyszło mi trochę więcej niż na 12 muffinek - to co zostało upiekło się w formie na finansjerki i to też widzicie na zdjęciu. Prawdziwe muffinki zniknęły szybciej i nie załapały się już na sesję fotograficzną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis pochodzi z książki "Nigella ekspresowo".&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-6421200183297731648?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/6421200183297731648/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=6421200183297731648&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/6421200183297731648'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/6421200183297731648'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/11/nocnych-wedrowek-skutki-i-odkrycia.html' title='Nocnych wędrówek skutki. I odkrycia.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TOT1FlLaG7I/AAAAAAAACsk/lmEwHW6z5pg/s72-c/1B170076.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-1145297422236177036</id><published>2010-11-16T12:22:00.000+01:00</published><updated>2010-11-16T12:22:04.064+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieczywo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleb'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WP'/><title type='text'>Zimowy uśmiech. WP#93</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong style="font-weight: normal;"&gt;Choć zdecydowanie ciepłolubna jestem i wskazując ulubioną porę roku - nawet przez sen powiedziałabym - &lt;i&gt;lato&lt;/i&gt;, to w tym roku wyjątkowo niecierpliwie oczekuję zimy. Choć jeszcze się nie zaczęła, to mam wrażenie, że będzie wyjątkowo uśmiechnięta, wyjątkowo radosna, wyjątkowo szczęśliwa.&amp;nbsp;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong style="font-weight: normal;"&gt; Bo i może w końcu nauczę się jeździć na nartach - marzenie ciągle niespełnieno może w końcu spełnienia się doczeka. I może się przy tej okazji nie połamię. Szykuje się też ślub pewnej mojej ukochanej jeszcze przez chwilę panny. I chrzestną pewnego słodkiego dziewczęcia zostanę.&lt;/strong&gt;&lt;strong style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt; I w końcu będziemy mieć naszą własną choinkę :) I wiele, wiele innych dobrych historii na pewno się jeszcze w nadchodzących zimowych miesiącach wydarzy. U mnie. I u Was też na pewno.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;strong style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;I dlatego nawet jeśli pogoda dziś nie jest już taka ładna jak wczoraj i trzeba się cieplej ubrać, to - o dziwo! - cieszę się bardzo. Tak po prostu :)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;strong style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;strong style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;A jakie wyglądają Wasze zimowe plany?&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;strong style="color: black;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TOJZ6cfWGDI/AAAAAAAACsU/fvbr1yMWv6Q/s1600/chleb+polski+%25282%2529.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="353" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TOJZ6cfWGDI/AAAAAAAACsU/fvbr1yMWv6Q/s640/chleb+polski+%25282%2529.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Dziś kolejna propozycja z &lt;a href="http://gospodarneszczescie.blogspot.com/"&gt;Weekendowej Piekarni&lt;/a&gt; - tym razem przepisy do wspólnego pieczenia wybrała &lt;/span&gt;&lt;a href="http://lubietogotowanie.blogspot.com/2010/11/zaproszenie-do-weekendowej-piekarni-93.html" style="font-weight: normal;"&gt;Eve&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;. Ja zdecydowałam się na upieczenie chleba polskiego, bo chleb na zakwasie ma u mnie zawsze pierwszeństwo. I w końcu przełamałam swój strach przed skorzystaniem z zakwasu innego niż o 100% hydracji.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TOJn3EzMW-I/AAAAAAAACsc/8gxA1FGVpv8/s1600/1B130228.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="301" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TOJn3EzMW-I/AAAAAAAACsc/8gxA1FGVpv8/s400/1B130228.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong style="color: black;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;strong style="color: black; font-weight: normal;"&gt;CHLEB POLSKI od Tatter&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;[przepis Tatter znajdziecie &lt;a href="http://piekarniatatter.blogspot.com/2008/09/polski.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color: #38761d;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;-200g zaczynu zakwasowego żytniego razowego (130% hydracji)&lt;br /&gt;-550g mąki białej pszennej chlebowej&lt;br /&gt;-50g mąki pszennej razowej&lt;br /&gt;-1 łyżka soli&lt;br /&gt;-300g letniej wody&lt;br /&gt;-2 łyżeczki kminku&lt;br /&gt;-opcjonalnie 1/4-1/2 łyżeczki drożdży instant&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em style="color: black;"&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie  składniki mieszamy w dużej misce, a następnie zagniatamy sprężyste  gładkie  ciasto. Zostawiamy w szczelnie zakrytej misce na 2 -2,5 godziny  i składamy  je w tym czasie 2 - 3 razy.&lt;br /&gt;Następnie zwijamy owalny bochenek.  Umieszczamy go w koszu - lub w długiej keksówce - i zostawiamy do  wyrośnięcia na 1-1,5 godziny  (krótko, gdy dodane zostały drożdże, dłużej,  jeśli chleb jest na samym  zakwasie). Szybko nacinamy. Pieczemy z parą (ja wstawiam na najniższy poziom blaszkę z wodą i piekę na kamieniu)&amp;nbsp; w piecu  nagrzanym do 260 stopni  przez 10 minut, potem obniżamy temperaturę do  230 stopni i pieczemy jeszcze  20-25 minut. W połowie pieczenia bochenek  obracamy, aby obie strony  jednakowo się brązowiły. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TOJZKFKBnLI/AAAAAAAACsQ/a1uGlIBeCko/s1600/chleb+polski.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TOJZKFKBnLI/AAAAAAAACsQ/a1uGlIBeCko/s640/chleb+polski.JPG" width="481" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chleb faktycznie świetnie się przechowuje i długo zachowuje świeżość - upiekłam go w sobotę rano, a jeszcze dziś smakował wyśmienicie. Miał piękną chrupiącą skórkę i&amp;nbsp; cudowny zapach. I dawno żaden chleb nie przygotowywał się tak łatwo i przyjemnie jak ten. Polecam!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I za świetny wybór i dobrą zabawę dziękuję Eve :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-1145297422236177036?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/1145297422236177036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=1145297422236177036&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/1145297422236177036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/1145297422236177036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/11/zimowy-usmiech-wp93.html' title='Zimowy uśmiech. WP#93'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TOJZ6cfWGDI/AAAAAAAACsU/fvbr1yMWv6Q/s72-c/chleb+polski+%25282%2529.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-4254154610439038554</id><published>2010-11-14T10:06:00.000+01:00</published><updated>2010-11-14T10:06:50.705+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orzechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><title type='text'>Orzechowy zawrót głowy. Na spacer po parku.</title><content type='html'>Włoskie smakują mi najbardziej świeże, zebrane niedawno spod wielkiego, starego drzewa.&lt;br /&gt;Z czekolady z okienkiem największym przysmakiem była czekolada, laskowe zostawiałam.&lt;br /&gt;Ziemne* kojarzą mi się ze świętami, bo najczęściej w grudniu pojawiały się w naszym domu.&lt;br /&gt;Pistacje - jedyne, o których mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć - uwielbiam.&lt;br /&gt;Migdały - najbardziej smakują mi zmielone na pył - jako dodatek do ciasteczek.&lt;br /&gt;Piniowe - pierwszym skojarzeniem jeszcze długo będzie pesto. &lt;br /&gt;Pieczone kasztany jadłam pierwszy raz nie w Paryżu, a zimą w Lizbonie.&lt;br /&gt;Nerkowca - drugie miejsce po pistacjach w moim rankingu osobistym zajmują.&lt;br /&gt;Brazylijskie, macadamia i ginkgo to dla mnie ciągle tajemnica.&lt;br /&gt;Pekan - idealnie sprawdzają się w pewnych pysznych ciasteczkach.&lt;br /&gt;Kokosowe - jeśli wiórki - to jestem na nie, jeśli chodzi o mleko - to na tak.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Orzechy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Multum zastosowań. Multum smaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TN-eXZeLfLI/AAAAAAAACr8/fUA8F3HzB8Q/s1600/1B120034.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TN-eXZeLfLI/AAAAAAAACr8/fUA8F3HzB8Q/s400/1B120034.JPG" width="301" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ciasteczka cytrynowo-migdałowe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;200 g mąki&lt;br /&gt;125 g miękkiego masła&lt;br /&gt;125 g cukru&lt;br /&gt;60 g mielonych migdałów&lt;br /&gt;2 żółtka&lt;br /&gt;skórka starta z cytryny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;Ucieramy masło z cukrem na jasną, puszystą masę. Dodajemy skórkę startą z cytryny, a następnie po jednym żółtku, następnie migdały i mąkę. Dokładnie mieszamy.&lt;br /&gt;Ciasto możemy rozwałkować i powycinać różne kształty. Możemy je uturlać szybką w małą kuleczkę. Możemy je nakładać łyżką do lodów na blaszkę wyłożoną papierem w odstępach 2,5 cm.&lt;br /&gt;Pieczamy około 15 minut, aż będą złociste, w temperaturze 180 st. C.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TN-fgdOe4pI/AAAAAAAACsA/qCMVmIFGJEQ/s1600/1B120040-horz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="403" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TN-fgdOe4pI/AAAAAAAACsA/qCMVmIFGJEQ/s640/1B120040-horz.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomysły na dzisiejsze ciasteczka pochodzą z Wysokich Obcasów - powyższe podaję bez zmian, te poniżej lekko zmieniłam wymieniając część mąki na zmielone orzechy włoskie. Jedna i druga propozycja to ciasteczka proste, takie na zwykły dzień. Jako dodatek do drugiego śniadania. Na spacer po parku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TN-gjP2zELI/AAAAAAAACsE/lj9gj9Qblh0/s1600/1B120133-horz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="310" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TN-gjP2zELI/AAAAAAAACsE/lj9gj9Qblh0/s640/1B120133-horz.jpg" width="640" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Ciasteczka owsiano-cynamonowe&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;220 g płatków owsianych&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;150 g mąki&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;50 g zmielonych orzechów włoskich&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;100 g cukru brązowego&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;100 g cukru białego&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;100 g miękkiego masła&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;2 białka&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;1/2 łyżeczki sody&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;1/4 łyżeczki cynamonu&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;1/4 łyżeczki gałki muszkatałowej&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Działamy:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Mąkę, orzechy, płatki, sodę, cynamon i gałkę mieszamy w jednej misce. W drugiej ubijamy masło, cukier i białka. Powoli dodajemy suche składniki i dokładnie mieszamy. Na blaszkę wyłożoną papierem nakładamy łyżeczką porcje ciasta i pieczemy w 180 stopniach C przez 10 minut. Studzimy. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TN-i3Ya8r6I/AAAAAAAACsI/_n8h-voY3sM/s1600/1B120104.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TN-i3Ya8r6I/AAAAAAAACsI/_n8h-voY3sM/s400/1B120104.JPG" width="301" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moje orzechowe ciasteczka są propozycją w kończącym się już Orzechowym Tygodniu, organizowanym przez Elę z &lt;a href="http://mybestfood.blogspot.com/"&gt;My best food&lt;/a&gt;. O Eli mogę napisać właściwie tyle - polecam! polecam! polecam! miejsce pełne smaku i klimatu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ja żałuję, że orzechowy tydzień dobiega już końca, bo chciałam Wam jeszcze zaproponować pewną czekoladową tartę ze skarbami ukrytymi w środku, ale to już innym razem...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_dAJpgQu9LJc/TMtDrRjpbqI/AAAAAAAADZo/HD8GBXG1iew/s400/banner1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_dAJpgQu9LJc/TMtDrRjpbqI/AAAAAAAADZo/HD8GBXG1iew/s400/banner1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;* orzechy ziemne nie są tak naprawdę orzechami - pochodzą z grupy roślin strączkowych - podobnie jak fasola i groch. Więcej informacji na temat fistaszków znaleźć można &lt;a href="http://www.peanut-institute.org/peanut-facts/"&gt;TU&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-4254154610439038554?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/4254154610439038554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=4254154610439038554&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4254154610439038554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4254154610439038554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/11/orzechowy-zawrot-gowy-na-spacer-po.html' title='Orzechowy zawrót głowy. Na spacer po parku.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TN-eXZeLfLI/AAAAAAAACr8/fUA8F3HzB8Q/s72-c/1B120034.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-7009551867313719422</id><published>2010-11-09T15:01:00.000+01:00</published><updated>2010-11-09T15:01:37.126+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieczywo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleb'/><title type='text'>Autobusy. Tramwaje. I babcie.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na tyle rzadko korzystam z komunikacji miejskiej, że ciągle to lubię. Jeżdżę też w porach, kiedy autobusy nie są zatłoczone, a przez tramwaj można spokojnie przejść i nawet znaleźć wolne miejsce. I zazwyczaj są to godziny, kiedy spotkać można spóźnionych studentów przeglądających swoje notatki. Wagarujących zapewne uczniów, chwytających pierwsze wiosenne, bądź tak jak dzisiaj ostatnie, jesienne promienie słońca. I spotykam też babcie, ze swoim wózeczkami na kółkach, w wełnianych czapkach, otulone chustami, które pewnie pamiętają bardzo dawne czasy. Drepczą krok po kroku do pierwszego wolnego miejsca, wygodnie się sadowią. I jadą, jadą... do sklepu, do lekarza, na cmentarz, do wnuków, do koleżanki na kawałek ciasta. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię patrzeć w ich babcine twarze, zaglądać w oczy. Często mnie rozczulają, gdy znajduję w nich ocean dobroci. Ciepłe spojrzenie, ciepły uśmiech. Jak u mojej nowej sąsiadki, którą spotykam na spacerach z psem. Jest taka malutka, drobniutka, krucha, lekko pochylona przez swój wiek, ale przy tym tak pełna ciepła, energii i życia. Z radością mówię jej &lt;i&gt;dzień dobry&lt;/i&gt;. I po cichu marzę, żeby może kiedyś z nią dłużej porozmawiam. Mam nieodparte wrażenie, że wiele pięknych historii mogłaby mi opowiedzieć.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Takie to moje małe codzienne, zwyczajne niezwyczajne, rozczulenia.&lt;br /&gt;Babcie dobre... dobre jak chleb...? takie skojarzenie też często się we mnie pojawia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNlQA8uOKWI/AAAAAAAACrs/LjklGPZdi4A/s1600/1A080206.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNlQA8uOKWI/AAAAAAAACrs/LjklGPZdi4A/s400/1A080206.JPG" width="276" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś jeden z moich ulubionych chlebów. Właściwie może nawet ulubiony. Lubię go robić, bo nigdy jeszcze nie sprawił mi większych problemów. Lubię go jeść, bo ma głęboki smak. Długo pozostaje świeży. I jest naprawdę dobry. Bardzo dobry.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNlQyQ6KjSI/AAAAAAAACrw/tw7Hs-n1DEk/s1600/1A080199.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="301" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNlQyQ6KjSI/AAAAAAAACrw/tw7Hs-n1DEk/s400/1A080199.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;New York Deli Rye&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Przepis zaczerpnięty z&amp;nbsp; P. Reinharta "The Bread Baker's Apprentice", ja natomiast trafiłam na niego w &lt;a href="http://piekarniapogodzinach.blogspot.com/2010/05/zadanie-dziesiate-juz.html"&gt;Piekarni po godzinach&lt;/a&gt;, gdzie został zaproponowany przez Tatter.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;b&gt;&lt;i style="color: #666666;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzień wcześniej przygotowujemy "&lt;i&gt;sponge&lt;/i&gt;":&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;200g dojrzałego zakwasu żytniego&lt;br /&gt;127g białej maki żytniej (ja użyłam żytniej razowej)&lt;br /&gt;115g letniej wody&lt;br /&gt;200g posiekanej cebulki&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy z oliwek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W misce łączymy ze sobą zakwas, mąkę i wodę.  Szczelnie zakrytą miskę odstawiamy na bok i zabieramy się za smażenie cebulki na maleńkim ogniu.  Miękką odstawiamy do wystygnięcia i jeszcze delikatnie ciepłą dodajemy do zaczynu.  Przykrywamy i zostawiamy na 4 godziny fermentacji. Zakwas ma się spienić i bąblować.&amp;nbsp; Miskę z tak przefermentowanym zakwasem wkładamy do lodówki i zostawiamy na noc.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Następnego dnia, na godzinę przed planowanym wyrobieniem chleba, wyciągamy sponge z lodówki i zostawiamy na kuchennym stole.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciasto chlebowe:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;452g białej maki pszennej wysokoglutenowej&lt;br /&gt;127g białej maki żytniej - ja używam zazwyczaj razowej&lt;br /&gt;2 łyżki brązowego cukru&lt;br /&gt;2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;2 łyżeczki drożdży instant&lt;br /&gt;2 łyżki nasion kminku&lt;br /&gt;2 łyżki oleju roślinnego&lt;br /&gt;230g maślanki&lt;br /&gt;60-115g wody o temperaturze pokojowej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;trochę semoliny do podsypania&lt;br /&gt;1 białko jaja ubite na pianę (zazwyczaj z niego rezygnuję)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dużej misce mieszamy mąkę, cukier, sól, drożdże, ocieplony starter, olej i maślankę. &lt;br /&gt;Mieszamy, aż utworzy się kula, dodając tylko tyle wody (ok 60g), ile  potrzeba, aby wszystkie składniki się dobrze połączyły, a otrzymana masa  była miękka. Normalnie, nie powinna być nawet klejąca, ale moje ciasto  było lepkie ze względu na użycie maki żytniej razowej. Całość przykrywamy i odstawiamy na 5-10 min, aby gluten się zrelaksował. Potem zagniatamy ok. 6 min. &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Dobrze wyrobione ciasto umieszczamy w naoliwionej misce i zostawiamy do przefermentowania na 1 1/2 - 2 godziny. Następnie dzielimy ciasto na dwie części i z jednej formujemy &lt;i&gt;batard (podłużny bochenek)&lt;/i&gt;, a drugi zwijamy i umieszczamy w foremce - ja zazwyczaj piękę go w swoim garnku rzymskim. Zostawiamy na kuchennym stole do wyrośnięcia, co trwa około 1 1/2 godziny.  Bochenek w foremce powinien utworzyć kopułę wystającą ok 2. 5 cm nad brzeg blaszki.  &lt;i&gt;Batard&lt;/i&gt; rośnie szybciej, nacięty i posmarowany białkiem wsadzamy do pieca nagrzanego do 210 C.  Pieczemy około 30 minut, obracając go o 180 stopni w połowie pieczenia. &lt;br /&gt;Bochenek w foremce wymaga nieco niższej temperatury pieca - 180C i pieczemy go podobnie, przez około 30 minut. Ja piekąc w garnku rzymskim, wstawiamy go do zimnego piekarnika , który nagrzewam już razem z chlebem. Po wyjęciu z pieca chleb dobrze studzimy. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNlT3J-s7jI/AAAAAAAACr4/4XvexKxzsj4/s1600/1A080221.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNlT3J-s7jI/AAAAAAAACr4/4XvexKxzsj4/s400/1A080221.JPG" width="301" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-7009551867313719422?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/7009551867313719422/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=7009551867313719422&amp;isPopup=true' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/7009551867313719422'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/7009551867313719422'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/11/autobusy-tramwaje-i-babcie.html' title='Autobusy. Tramwaje. I babcie.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNlQA8uOKWI/AAAAAAAACrs/LjklGPZdi4A/s72-c/1A080206.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-5607693001245659064</id><published>2010-11-07T09:30:00.001+01:00</published><updated>2010-11-07T09:30:01.693+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wołowina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słono'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiad'/><title type='text'>W garnkach u mamy. Mielone inaczej.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mimo tego, że kiedyś postanowiłam sobie, że każdego dnia przygotuję/ugotuję/upiekę coś nowego, coś, czego jeszcze nie robiłam czy też nie próbowałam - co obecnie różnie mi wychodzi, ale ciągle się staram - lubię&amp;nbsp; wracać do tego, co jest mi już dobrze znane - na przykład do domowych obiadów mojej mamy. Lubię&amp;nbsp; jej niedzielny rosół, gotowany zazwyczaj już w sobotę. Lubię najzwyklejsze, ale i najlepsze kotlety schabowe. Do tego kiszona kapusta, którą przygotowywaliśmy kiedyś razem z babcią. Pamiętam&amp;nbsp; ten cały ceremoniał, najpierw godzinami szatkowanie, a potem deptanie kapusty w drewnianej beczce. Dzięki temu przez całą zimę mogliśmy się cieszyć naszą własna, najlepszą na świecie kiszoną kapustą. Po latach przerwy mój tato powrócił do kiszenia - szkoda tylko, że już niestety bez babci.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię tradycję. I lubię tą świadomość, że gdy odwiedzam mamę mogę liczyć na to, że w jej garnkach znajdę zawsze coś dobrego. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Dziś przedstawię Wam ostatni wynik połączenie mojego postanowienia z taką tradycyjną kuchnią naszych Mam. Kotlety mielone z dynią. Całkiem udane połączenie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNK9CyqHOkI/AAAAAAAACrM/wtQst6h3gYc/s1600/mieloneZdynii.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNK9CyqHOkI/AAAAAAAACrM/wtQst6h3gYc/s400/mieloneZdynii.JPG" width="355" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kotlety mielone inaczej. Czyli z dynią :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;400g dyni&lt;br /&gt;pół pęczka pietruszki&lt;br /&gt;2 łyżki pestek dyni&lt;br /&gt;1 mała cebula&lt;br /&gt;1 ząbek czosnku&lt;br /&gt;50 g sera żółtego&lt;br /&gt;400 g mielonej wołowiny&lt;br /&gt;2 łyżki bułki tartej&lt;br /&gt;2 żółtka&lt;br /&gt;2 łyżki oleju&lt;br /&gt;sól i pieprz cayenne &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dynię ucieramy na tarce. Pietruszkę drobno kroimy, kilka gałązek zostawiamy na później. Pestki dyni prażymy na patelni bez tłuszczu. Cebulę drobno siekamy. Czosnek przeciskamy przez praskę. Ser żółty ścieramy na tarce. Mięso, bułkę tartą, żółtka, pietruszkę, ziarna dyni, cebulę, czosnek i oczywiście dynię mieszamy ze sobą. Solimy i pieprzymy do smaku. Formujemy około 12 klopsików. Rozgrzewamy olej na patelnii, smażymy około 10 minut. Usmażone odsączamy na ręczniku papierowym. Podajemy z ziemniaczkami ozdabiając całość pozostałą pietruszką i ziarnami dyni. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNK_0IexvZI/AAAAAAAACrQ/dnIaWTmMpVw/s1600/mielone+z+dynii.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNK_0IexvZI/AAAAAAAACrQ/dnIaWTmMpVw/s400/mielone+z+dynii.JPG" width="301" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Miłej, rodzinnej, uśmiechniętej niedzieli!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-5607693001245659064?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/5607693001245659064/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=5607693001245659064&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5607693001245659064'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5607693001245659064'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/11/w-garnkach-u-mamy-mielone-inaczej.html' title='W garnkach u mamy. Mielone inaczej.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNK9CyqHOkI/AAAAAAAACrM/wtQst6h3gYc/s72-c/mieloneZdynii.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-5425999423518631467</id><published>2010-11-05T14:45:00.000+01:00</published><updated>2010-11-05T14:45:27.822+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WP'/><title type='text'>Zakochałam się :) WP#91</title><content type='html'>&lt;i&gt;Tak mi wstyd, strasznie wstyd&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Lecz zakochałem się&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Który raz? setny raz&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Lecz zakochałem się&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nie chciałem, mała, szczupła, blond&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Myślałem przejdzie - ale skąd&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Męczę się, dręczę się&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Sam nie wiem, czego chcę*&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W mojej wersji - wcale, ale to wcale nie jest mi wstyd. Zakochałam się i owszem. Setny raz? a może i dwusetny? kto by liczył? Od pierwszego wejrzenia. Jeden rzut oka i trafiło mnie. Strzał w dziesiątkę. I wcale nie chciałam, żeby przechodziło. Niech trwa. Bo stan zakochania - uwielbiam. Te motyle w żołądku, to oczekiwanie, ten smak nieznanego, o którym marzy się z utęsknieniem. I wcale się nie męczę, ani nie dręczę, doskonale wiem, czego chcę. Dobrze mi z tym zakochaniem, bo przedmiot mojego uwielbienia leży już tuż obok mnie. Nacieszam się każdą chwilą, bo długo pewnie już obok nie poleży...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNPy_bXgfrI/AAAAAAAACrU/iEARBz5uwXQ/s1600/rogaliki+z+kakaem.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNPy_bXgfrI/AAAAAAAACrU/iEARBz5uwXQ/s400/rogaliki+z+kakaem.JPG" width="388" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, oto on. Czy raczej one. Przedmiot mojego pożądania. Rogaliki i ślimaczki z przepisu wyszukanego przez Kornika w ramach najnowszej Weekendowej Piekarni. Nie czekałam na weekend, bo jak już wiecie - zakochałam się od pierwszego wejrzenia - i musiałam je mieć szybko, jak najszybciej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNP08M-DZCI/AAAAAAAACrY/w5CudXScq0I/s1600/rogaliki+kakaowe+%2812%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNP08M-DZCI/AAAAAAAACrY/w5CudXScq0I/s400/rogaliki+kakaowe+%2812%29.JPG" width="371" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Przepis cytuję za &lt;a href="http://kornikwkuchni.blogspot.com/2010/11/zaproszenie-do-wp92.html#comment-form"&gt;Kornikiem&lt;/a&gt;. Oryginalny przepis razem z obrazkową instrukcją składania, zwijania&amp;nbsp; i wałkowania znaleźć można &lt;a href="http://dulcisinfurno.blogspot.com/2010/06/girelle-e-cornetti-con-sfogliatura-al.html"&gt;TU&lt;/a&gt;. Polecam też ze względu na piękne zdjęcia autorki bloga.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNP2XsgrG2I/AAAAAAAACrc/YYE_JWNjfl0/s1600/rogaliki+kakaowe+%283%29.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="261" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNP2XsgrG2I/AAAAAAAACrc/YYE_JWNjfl0/s400/rogaliki+kakaowe+%283%29.jpg" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;&amp;nbsp;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;Kakaowo zakręcone ślimaki i rogale&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Składniki na ciasto:&lt;br /&gt;250 g mąki pszennej&lt;br /&gt;250 g mąki pszennej chlebowej (mantioba)&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;125 g cukru + 1 łyżeczka&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;180 ml ciepłego mleka&lt;br /&gt;75 g miękkiego masła&lt;br /&gt;15 g świeżych drożdży&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składniki na warstwę kakaową:&lt;br /&gt;45 g białka (to białko z dużego jajka)&lt;br /&gt;30 g mąki pszennej&lt;br /&gt;60 g cukru&lt;br /&gt;120 ml mleka&lt;br /&gt;30 g kakao&lt;br /&gt;15 g masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drożdże  z łyżeczką cukru rozpuszczamy w odrobinie ciepłego mleka, odstawiamy,  by zaczyn zaczął pracować. Do miski przesiewamy mąki, dodajemy jajko,  cukier, masło, sól oraz gotowy zaczyn. Wlewamy stopniowo resztę mleka i  zagniatamy przez około 15minut, by powstało elastyczne ciasto.  Przekładamy je do miski lekko wysmarowanej olejem, przykrywamy folią i  odstawiamy do wyrośnięcia.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W międzyczasie przygotowujemy warstwę  kakaową. W miseczce mieszamy białko, cukier i mąkę, by składniki  połączyły się i powstała gładka, kremowa masa.&lt;br /&gt;Mleko gotujemy w  garnku, dodajemy kakao i mieszamy, by pozbyć się grudek. Dodajemy masę  białkową i mieszamy całość, masa powinna zgęstnieć. Zdejmujemy z ognia,  dodajemy masło i mieszamy do jego rozpuszczenia. Odstawiamy do  wystygnięcia. Ostudzoną masę układamy na dużym kawałku folii spożywczej,  przykrywamy drugim kawałkiem i wałkujemy okrągły placek o średnicy  około 20 cm. Wkładamy do lodówki.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyrośnięte ciasto wałkujemy na  omączonym blacie na prostokąt (na jego środku ułożymy kakaowy krążek  dlatego krótszy bok prostokąta powinien być 2-3 cm dłuższy niż średnica  placka a dłuższy bok około 3 razy dłuższy nić średnica kakaowego  placka). Układamy kakaowy placek na środku drożdżowego prostokąta,  składamy luźne boki jeden na drugi,by przykrywały warstwę kakaową.  Przekręcamy placek o 90 stopni, wałkujemy na długi prostokąt. Składamy  dłuższe boki tak,by "spotkały" się na środku placka. Następnie składamy  na pół, jak książkę. Obracamy o 90 stopni i wałkujemy prostokąt - od  grubości placka zależeć będzie wielkość i ilość naszych bułeczek - mój  miał około 1cm grubości. Tniemy placek na paski grubości 1.2 cm  (ślimaki) lub w trójkąty równoramienne (rogale). Paski zwijamy, by  powstały ślimaczki, trójkąty zaś w rogaliki. Układamy na blasze i  odstawiamy w ciepłe miejsce na 40-60 minut.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 20 minut lub do chwili aż nabiorą złotobrązowego koloru. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNQIamgaj8I/AAAAAAAACrg/MV_BNakBayA/s1600/rogaliki+kakaowe+%287%29.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="217" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNQIamgaj8I/AAAAAAAACrg/MV_BNakBayA/s400/rogaliki+kakaowe+%287%29.jpg" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Rogaliki nie sprawiły mi większych problemów poza masą kakaową - na zdjęciu u Tanii masa wyglądała na twardszą, u mnie była rzadsza i trochę się rozpływała podczas wałkowania. Poza tym wszystko poszło zgodnie z planem i rogaliki/ślimaczki smakują wyśmienicie. Najlepsze są oczywiście jeszcze ciepłe :) polecam, zwłaszcza, że weekend dopiero przed nami!&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNQKGDfepXI/AAAAAAAACrk/WYyxBdRh9ic/s1600/rogaliki+kakaowe+%2813%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNQKGDfepXI/AAAAAAAACrk/WYyxBdRh9ic/s400/rogaliki+kakaowe+%2813%29.JPG" width="392" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Słowa piosenki Mieczysława Fogga, a piosenka w lekko przerobionej wersji do posłuchania tuż obok :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-5425999423518631467?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/5425999423518631467/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=5425999423518631467&amp;isPopup=true' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5425999423518631467'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5425999423518631467'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/11/zakochaam-sie-wp91.html' title='Zakochałam się :) WP#91'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNPy_bXgfrI/AAAAAAAACrU/iEARBz5uwXQ/s72-c/rogaliki+z+kakaem.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-1180462858092243503</id><published>2010-11-03T12:42:00.001+01:00</published><updated>2010-11-03T12:43:29.631+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miód'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orzechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><title type='text'>Smak dzieciństwa w lekko odmienionej wersji.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Życie na chwilę zawirowało, zadziało się, pojawiły się nowe spotkania, z nowo poznanymi i z dawno niewidzianymi. Wszystko w pięknych okolicznościach przyrody, choć czasem z lekkim przymrozkiem. I tym samym na chwilę zniknęłam. Nie było mnie tutaj, nie było mnie u Was, ale... czasem każdy potrzebuje krótkiej przerwy i małej odmiany, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś chciałabym się podzielić z Wami jednym ze smaków mojego dzieciństwa. W lekko odmienionej wersji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdyby mnie ktoś zapytał, które ciasto najbardziej kojarzy mi się z moją mamą, z pewnością odpowiedziałabym, że to miodownik. Kiedy byłam mała, pojawiał się przy okazji rodzinnych spotkań, świątecznych deserów, pamiętam, że zdarzało się, że i szkolne imprezy też bywały w smaku maminowego miodownika. Teraz w kuchni mojej mamy królują już inne ciasta, ale to właśnie miodownik jest smakiem mojego dzieciństwa. Miodowe ciasto przeplatane warstwami kremu z kaszy manny. Sentyment we mnie pozostał. I smak w pamięci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNFEspIVsSI/AAAAAAAACrA/51cO6AkDjHE/s1600/miodownik1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNFEspIVsSI/AAAAAAAACrA/51cO6AkDjHE/s400/miodownik1.JPG" width="337" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odświeżając smaki dzieciństwa, ale jednocześnie mając ochotę na wypróbowanie czegoś nowego, skorzystałam z przepisu znalezionego w jednym z kulinarnych dodatków do GW. Zamiast masy z kaszy manny mamy wersję z budyniem, ale na pewno przy najbliższej możliwej okazji zaprezentuję tu również miodownik mojej mamy. Niezmienny pozostaje też fakt, że ciasto to najlepsze jest drugiego, a nawet trzeciego dnia po upieczeniu. Warto w tym przypadku poćwiczyć cierpliwość :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNFHC-9W37I/AAAAAAAACrE/nTtXGmP0rUM/s1600/miodownik9.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNFHC-9W37I/AAAAAAAACrE/nTtXGmP0rUM/s400/miodownik9.JPG" width="381" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;u&gt;Miodownik.&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;u&gt;Ciasto&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;500 g mąki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 kostka masła&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;200 g cukru pudru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 jajka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki miodu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżka sody&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;u&gt;Masa orzechowa&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;około 300 g orzechów włoskich posiekanych&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;100 g cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;100 g masła&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki miodu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;u&gt;Masa budyniowa&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;budyń śmietankowy ugotowany zgodnie z przepisem na opakowaniu, ale z dodatkiem 150 g cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;300 g masła&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;powidła śliwkowe&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Działamy:&lt;br /&gt;Zaczynamy od ugotowania budyniu - z dodatkiem cukru pudru i odstawiamy go w chłodne miejsce, żeby wystygł. &lt;br /&gt;Na stolnicy (bądź w odpowiednim mikserze) siekamy składniki ciasta. Zagniatamy i dzielimy na trzy równe części. Wkładamy na conajmniej 30 minut do lodówki. Po tym czasie jedną część rozwałkowujemy na blaszce i pieczemy przez około 10-15 minut - do uzyskania złocistego koloru - uważając, żeby nie przypiec za bardzo! Następnie pieczemy drugi placek. W między czasie w rondelku smażymy składniki masy orzechowej i rozsmarowujemy na trzecim - jeszcze surowym - placku, który potem pieczemy.&lt;br /&gt;Już chłodny budyń ucieramy z masłem.&lt;br /&gt;Bierzemy pierwszy placek (ten bez orzechów) - smarujemy powidłami, potem masą budyniową, przykrywamy plackiem numer dwa, smarujemy znowu powidłami, masą budyniową i przykrywamy plackiem numer trzy - tym z orzechami. Przykrywamy ciasto folią i wstawiamy na 24h do lodówki. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNFKLLU7BxI/AAAAAAAACrI/s8pG7kddaRI/s1600/miodownik5.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNFKLLU7BxI/AAAAAAAACrI/s8pG7kddaRI/s400/miodownik5.JPG" width="361" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-1180462858092243503?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/1180462858092243503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=1180462858092243503&amp;isPopup=true' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/1180462858092243503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/1180462858092243503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/11/zycie-na-chwile-zawirowao-zadziao-sie.html' title='Smak dzieciństwa w lekko odmienionej wersji.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TNFEspIVsSI/AAAAAAAACrA/51cO6AkDjHE/s72-c/miodownik1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-433028256777200900</id><published>2010-10-22T12:25:00.000+02:00</published><updated>2010-10-22T12:25:42.264+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiśnie'/><title type='text'>kra kra kra. O gawronach i cieście czekoladowo-wiśniowym.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Choć widok za moim oknem kilkakrotnie zmienił się w ciągu ostatnich lat, jeden element pozostaje stały.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy byłam mała opierałam się łokciami o parapet i patrzyłam. Na Odrę przepływającą nieopodal. Na dom dziadków otoczony wiśniowymi drzewkami. Na stajnię, w której do czasu pewnego mieszkały krowy. Na kawałek sadu ze śliwami i gruszami. I dwoma paskami ziemi, może już o tej porze przeoranej, a nad nimi latające gawrony. Czarne jak noc, całymi stadami, z tym swoim głośnym &lt;i&gt;kra kra kra&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem zamiast domu dziadków - pojawił się widok nowych domów i nieznanych mi ludzi. Stawałam czasem w oknie i obserwowałam dym z komina sąsiadów, przejeżdżające auta, spacerujące psy i zastanawiałam się nad historiami, jakie kryły w sobie te nowe dla mnie domy. I o tej porze też latały tam gawrony. Tak samo czarne, z takim samym, trochę złowieszczym,&lt;i&gt; kra kra kra&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I teraz, wychodząc na swój balkon, widzę kolejny nowy dom, na podwórku którego biega rozkosznie radosny wyżeł. Po prawej widać kilka drzew, już z resztkami żółtobrązowych liści, a za nimi przebija się błękit stawu. Po lewej mam widok na balkony sąsiadów, na jednym czasem suszy się strój sąsiada motocyklisty. Z balkonu wyżej dobiega dźwięk dzwonków wietrznych, dziś szczególnie głośnych, tkających swoje dźwięczne historie...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I też latają gawrony. Siadają na pustych gałęziach i obserwujemy się nawzajem. One zerkają na mnie swoim czarnym okiem i machają połyskującym skrzydłem. A ja zastanawiam się, dlaczego ich nie lubię? Mam wrażenie, że noszą w sobie jakąś mroczną tajemnicę... ślad nocy w środku dnia... a Wy? lubicie gawrony?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TMFYSx4AyaI/AAAAAAAACq0/wxYM-fG1vd4/s1600/chocolateCherryCake.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="243" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TMFYSx4AyaI/AAAAAAAACq0/wxYM-fG1vd4/s640/chocolateCherryCake.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja kulinarna propozycja nie zawiera w sobie żadnej mrocznej tajemnicy, raczej słodką, wiśniową. Ze słoika pełnego ciemnoczerwonych kulek, przygotowanego rękami babci. Czerń gawrona zamieniłam na kolor czekolady. A złowieszcze &lt;i&gt;kra kra kra&lt;/i&gt; zastąpiło przyjemne stukanie widelczyka o deserowy talerzyk.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TMFZk7XimhI/AAAAAAAACq4/ROcoH7oX5k4/s1600/chocolate+cherry+cake.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="305" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TMFZk7XimhI/AAAAAAAACq4/ROcoH7oX5k4/s640/chocolate+cherry+cake.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chocolate cherry cake czyli czekoladowo-wiśniowe ciasto&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[Crazy for chocolate] &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 jajka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;250 g cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżeczki startej skórki cytrynowej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;125 g miękkiego masła&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;60 ml oleju&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;125 g ciemnej czekolady, rozpuszczonej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;335 g mąki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;200 g jogurtu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;175 g czekoladowych groszków (najlepiej z gorzkiej czekolady)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;słoik z wiśniami o wadze 670 g [bottled pitted morello cherries w oryginale]&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;cukier puder i kakao do posypania&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Działamy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Okrągłą formę smarujemy masłem. Wykładamy papierem do pieczenia - albo posypujemy bułką tartą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odsączamy wiśnie zostawiając 2 łyżki soku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ubijamy jajka i cukier. Dodajemy skórkę cytrynową, olej i masło. Ubijamy aż do uzyskania gładkiej masy. Dodajemy rozpuszczoną czekoladę i znowu mieszamy. Kolejnym krokiem jest dodanie mąki, jogurtu i soku wiśniowego. Mieszamy, a na końcu dodajemy wiśnie i czekoladowe groszki łącząc je delikatnie za pomocą łyżki z masą. Masę przelewamy do formy i wkładamy na godzinę do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy do tzw. suchego patyczka - bo może się okazać, że godzina to trochę za mało dla naszego ciasta. Po upieczeniu przez 5 minut zostawiamy w formie, potem wyjmujemy. Po ostygnięciu ozdabiamy ciasto cukrem pudrem i kakaem. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TMFe6GG-ABI/AAAAAAAACq8/NyGzncdrHlo/s1600/17120073.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="301" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TMFe6GG-ABI/AAAAAAAACq8/NyGzncdrHlo/s400/17120073.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TMFe6GG-ABI/AAAAAAAACq8/NyGzncdrHlo/s1600/17120073.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A gdy pisałam o gawronach, przez okno zazdrośnie zajrzała sroka i postukała dziobem w ścianę...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przypominam też o konkursie i klikaniu i głosowaniu - można na moje &lt;b&gt;ciasteczka jabłkowe&lt;/b&gt; albo na &lt;b&gt;falafela&lt;/b&gt;, albo na któryś z pozostałych 18 przepisów. Będzie mi oczywiście miło, jeśli wybierzecie właśnie moje przepisy i na nie oddacie swoje głosy :) Głosowanie odbywa się u Asiejki - &lt;a href="http://ugotujmy.blogspot.com/2010/10/jabkowo.html"&gt;TU&lt;/a&gt; i u Dorotki z Pozytywnej Kuchni, czyli &lt;a href="http://pozytywnakuchnia.pl/konkurs-na-cytrynowy-smako-lyk-glosowanie/"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłego weekendu!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-433028256777200900?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/433028256777200900/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=433028256777200900&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/433028256777200900'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/433028256777200900'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/10/kra-kra-kra-o-gawronach-i-ciescie.html' title='kra kra kra. O gawronach i cieście czekoladowo-wiśniowym.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TMFYSx4AyaI/AAAAAAAACq0/wxYM-fG1vd4/s72-c/chocolateCherryCake.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-6642028414761578506</id><published>2010-10-18T14:21:00.001+02:00</published><updated>2010-10-18T14:23:29.095+02:00</updated><title type='text'>Słoneczne wspomnienia. Biscotti.</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Za oknem jesień w całej swojej okazałości, zamiast gorących promieni słońca z nieba, spadają na nas rude liście. Przy leżącym nieopodal cmentarzu coraz większy ruch przypominający o tym, że listopad zbliża się wielkimi krokami. W kubku herbata z pigwą i sokiem z żurawiny zamiast lemoniady. W głowie natłok myśli, mieszające się wspomnienia z planami. Wyciągnęłam nawet dawno nieużywaną talię kart i ułożyłam trzy razy pasjans, zadając jedno i to samo pytanie. Myślę nawet o spotkaniu z wróżką, ale to już byłoby chyba szaleństwo? Najlepiej zaufać swojej intuicji, prawda?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Próbując oderwać się od ciągle tych samych myśli, wspominam wakacje spędzane w słonecznej Italii. Gorące słońce, szum morza, najlepszą na świecie pizzę, pełne energii włoskie &lt;i&gt;buon giorno&lt;/i&gt;, i tą beztroskę w duszy. Wszystko było wtedy takie proste. I nie trzeba było się tak bardzo zastanawiać nad tym co dalej... liczyło się tylko tu i teraz.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I w ramach takich wspomnień powstają włoskie ciasteczka. Choć w Prato nigdy nie byłam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLw0lXanIYI/AAAAAAAACqo/Z1gQ3Xuq17w/s1600/1A080057.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLw0lXanIYI/AAAAAAAACqo/Z1gQ3Xuq17w/s400/1A080057.JPG" width="342" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Biscotti di Prato, bo o nich mowa, to włoskie ciasteczka, które wypieka się dwa razy. Dzięki temu są kruche i chrupiące, idealne do maczania w porannej kawie. Ich historia sięga czasów legionów rzymskich! Dzięki temu, że można je długo przechowywać, towarzyszyły legionistom w ich podbojach. I tak sobie myślę, że to niesamowite, że takie ciastka przetrwały wieki, że ktoś kiedyś je jadł i my teraz też ciągle je robimy i rozkoszujemy się ich smakiem. Naprawdę, niesamowite.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLw4J7NAfhI/AAAAAAAACqs/6xoM0djrdx4/s1600/1A080060.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLw4J7NAfhI/AAAAAAAACqs/6xoM0djrdx4/s640/1A080060.JPG" width="601" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Biscotti z migdałami i morelą&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[&lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2009/06/Biscotti-z-migdalami-i-morela.html"&gt;przepis znaleziony u niezawodnej Dorotki&lt;/a&gt;]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1 duże jajko&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;90 g drobnego cukru&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1 szklanka mąki pszennej&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;pół łyżeczki proszku do pieczenia&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (lub z migdałów, jak wolicie)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;100 g całych, obranych migdałów&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;70 g drobno posiekanej suszonej moreli&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Działamy:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jajko ubijamy mikserem razem z cukrem (bez rozdzielania na białko i żółtko). Dodajemy ekstrakt, mąkę wymieszaną z proszkiem, następnie dosypujemy migdały i morele, mieszamy. Obsypując dłonie mąką formujemy w podłużny chlebek o długości około 20 cm. Układamy na blaszce oprószonej mąką (ciasto będzie lepiące). Pieczemy w temperaturze 175ºC przez 25 minut, aż będzie złotobrązowe i twardsze. Wyjmujemy i studzimy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po wystudzeniu kroimy go nożem z piłką na 1 cm kromeczki, na ukos. Układamy je na blaszce (poziomo) i podpiekamy, aż wyschną i zrobią się chrupiące (odwaracając w połowie pieczenia na drugą stronę) - przez około 15 minut w temperaturze 180ºC.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Z przepisu otrzymujemy około 15 biscotti, które można długo przechowywać w szczelnym pojemniku. Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLw7BVhj2CI/AAAAAAAACqw/scx0bbabGFM/s1600/biscotti-vert.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLw7BVhj2CI/AAAAAAAACqw/scx0bbabGFM/s640/biscotti-vert.jpg" width="388" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; font-size: small;"&gt;Biscotti mogą być wspaniałym prezentem - właśnie dzięki temu, że mogą być długo przechowywane. A jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o historii biscotti - zapraszam &lt;a href="http://www.thenibble.com/reviews/main/cookies/cookies2/the-origin-of-biscotti.asp"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-6642028414761578506?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/6642028414761578506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=6642028414761578506&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/6642028414761578506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/6642028414761578506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/10/soneczne-wspomnienia-biscotti.html' title='Słoneczne wspomnienia. Biscotti.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLw0lXanIYI/AAAAAAAACqo/Z1gQ3Xuq17w/s72-c/1A080057.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-7093832593481578930</id><published>2010-10-15T13:38:00.000+02:00</published><updated>2010-10-15T13:38:52.526+02:00</updated><title type='text'>Pora na pora. I Smako-Łyk.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj miała być długo wyczekiwana kolacja z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. Z piekarnika przed momentem wyjęłam ciasto marchewkowe według nowego przepisu, nasączone już sokiem pomarańczowym stygnie i czeka na przełożenie masą z mascarpone. W kolejce do przygotowania ustawiła się też lazania ze szpinakiem i sałatka z grilowaną cukinią i pomidorkami. W lodówce chłodzi się wino.&amp;nbsp;Znowu jednak stanęło nam coś na przeszkodzie i wieczorne plany chcąc nie chcąc muszą ulec zmianie. Jesienne przeziębienia. Na szczęście tym razem nie nasze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może więc w piątkowy wieczór trafimy do Ra Bar Baru?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A zamiast zaplanowanego zielonej lazanii przyjdzie dziś pora na pora?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLgyPtzwBrI/AAAAAAAACqM/t1KiNXaY1Yo/s1600/PorZKurczakiem10+(2).JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLgyPtzwBrI/AAAAAAAACqM/t1KiNXaY1Yo/s400/PorZKurczakiem10+(2).JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pora odkryłam czas jakiś. Wcześniej znany był mi przede wszystkim jako dodatek do zupy i w sałatkach mojej mamy. Okazało się, że bardzo lubię też tartę z porem. I lubię też kurczaka, wypatrzonego kiedyś u Truskawkowej Ani, kurczaka curry z porem. Mam jednak świadomość, że nie jest to danie, które każdemu przypadnie do gustu. Może jednak skusi się i ten, kto za porem nie przepada? Duszony por traci swój ostry smak, jak to ładnie Ania napisała - subtelnieje i stanowi ciekawą kompozycję z kurczakiem doprawionym curry. W przepisie nastąpiła tylko jedna zmiana, właściwie przez przypadek, bo w lodówce nie znalazłam śmietanki 12%, a zamiast niej użyłam serka mascarpone, który ładnie się w całość wkomponował.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLg1NHyYChI/AAAAAAAACqQ/jFa4kUm0JEM/s1600/PorZKurczakiem1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLg1NHyYChI/AAAAAAAACqQ/jFa4kUm0JEM/s640/PorZKurczakiem1.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #727a80; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;KURCZAK CURRY W PORACH&lt;br /&gt;(przepis &lt;a href="http://strawberriesfrompoland.blogspot.com/2010/03/dziewczyna-z-koperkiem-na-zebach.html"&gt;stąd&lt;/a&gt;, a porcja na dwie osoby)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 małe lub 1 duży filet z kurczaka (filet=1/2 piersi)&lt;br /&gt;2 płaskie łyżeczki curry&lt;br /&gt;2 średniej wielkości pory (pozbawione ciemnozielonych części)&lt;br /&gt;2 łyżki masła&lt;br /&gt;1/2 kubeczka śmietanki 12% (wyższe procenty także dozwolone) - ja użyłam mascarpone&lt;br /&gt;sól i pieprz&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Kurczaka kroimy w niezbyt cienkie paseczki. Oprószamy go jedną łyżeczką curry, lekko solimy i pieprzymy. Podsmażamy na złoto i odkładamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pory kroimy w krążki i podsmażamy na ok. 2 łyżkach masła. Gdy jest już miękki, dorzucamy do niego kurczaka i resztę curry, smażymy około 4 minut. Wyłączamy gaz i wlewamy śmietankę, delikatnie mieszając zawartość patelni. Jeśli trzeba - pieprzymy potrawę do smaku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLg3zw0rY7I/AAAAAAAACqU/sdMBrU8HO3Q/s1600/PorZKurczakiem7.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLg3zw0rY7I/AAAAAAAACqU/sdMBrU8HO3Q/s400/PorZKurczakiem7.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Mam też dziś do Was małą prośbę. Czas jakiś temu wzięłam udział w konkursie "Dopasuj danie" organizowanym przez Smako-Łyk Żywiec Zdrój i nasze cztery wspaniałe kulinarne blogerki - Truskawkową Anię, Asiejkę, Dorotę z Pozytywnej Kuchni i Agatę. U dwóch z nich zyskały uznanie zaproponowane przeze mnie dania i uzasadnienie, które się przy przepisach pojawiło. Dorota wybrała przepis na &lt;b&gt;falafela&lt;/b&gt;, który moim zdaniem pasuje do Cytrynowego Smako-Łyka, a Asiejka - na &lt;b&gt;jabłkowe ciasteczka&lt;/b&gt; - które z różnych powodów [o których możecie przeczytać pod przepisem w formularzu do głosowania] - pasuje do Jabłkowego Smako-Łyka.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Mam teraz szansę na wygranie zestawu &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;do&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&amp;nbsp;fondue i raclette w jednym - dzięki Waszym głosom właśnie. Jeśli któryś z moich przepisów i uzasadnień Wam się spodoba, to może zechcecie oddać na mnie swój głos?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;Będę bardzo wdzięczna :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;Głosować można &lt;a href="http://ugotujmy.blogspot.com/2010/10/jabkowo.html"&gt;TU&lt;/a&gt; albo &lt;a href="http://pozytywnakuchnia.pl/konkurs-na-cytrynowy-smako-lyk-glosowanie/"&gt;TU&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;Miłego, ciepłego i słonecznego weekendu Wam życzę! i dużo uśmiechu!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-7093832593481578930?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/7093832593481578930/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=7093832593481578930&amp;isPopup=true' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/7093832593481578930'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/7093832593481578930'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/10/pora-na-pora-i-smako-yk.html' title='Pora na pora. I Smako-Łyk.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLgyPtzwBrI/AAAAAAAACqM/t1KiNXaY1Yo/s72-c/PorZKurczakiem10+(2).JPG' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-4047354396505880448</id><published>2010-10-13T13:26:00.001+02:00</published><updated>2010-10-13T13:56:07.260+02:00</updated><title type='text'>Wa-wa. Chris. I czekolada.</title><content type='html'>Dni obfitujące w niezwykle miłe i pozytywne spotkania. &lt;br /&gt;Nowe miejsca, nowe przeżycia, nowe głosy i nowe smaki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Weekendowa stolica spędzona z przyjaciółmi, długie nocne rozmowy, pyszne jedzenie, dużo śmiechu. I nawet Pani Kocica, która przy okazji poprzedniego spotkania mnie nie polubiła, tym razem patrzyła na mnie stosunkowo przychylnym okiem. I była też pizza, jedna z lepszych, jakie jadłam. I Pani Domu, która wzorem w przyjmowaniu gości dla mnie jest od teraz.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLWU0roEQ0I/AAAAAAAACp0/o5ni12lxmes/s1600/wawa-tile.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLWU0roEQ0I/AAAAAAAACp0/o5ni12lxmes/s640/wawa-tile.jpg" width="483" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W poniedziałek zadzwonił telefon z niespodziewaną propozycją - spędzenia wieczoru z trąbka Chrisa Bottiego. Zgadzając się nie spodziewałam się tak wspaniałych muzycznych przeżyć. Chris i jego zespół to ludzie pełni pasji, którzy potrafią zaczarować publiczność i z zimnej Hali Ludowej* przenieść nas gdzieś do Nowego Jorku, i na dodatek zakręcić zegarkiem tak, że nie wiadomo gdzie i kiedy znikają dwie godziny. I chce się jeszcze. Jeszcze tej trąbki, tych gitar, tego głosu i tych skrzypiec. Jeden z lepszych koncertów na jakich miałam okazję być.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wtorek przyniósł kolejną niespodziankę. Propozycję, a tym samym decyzję, którą trzeba w najbliższych dniach podjąć. Jedną z tych, które zadecydować mogą o kolejnych kilkunastu miesiącach. Wyzwanie, szansę na przygodę...? Przemyśliwujemy jeszcze, ale z pewnością, jeśli się zdecydujemy, to się z Wami tą wiadomością podzielę :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I do tego wszystkiego - mamy jeszcze Czekoladowy Tydzień. Co prawda obchodzony w UK, ale czekolada jest dobra na wszystko. Przy zastanawianiu się nad poważnymi sprawami też pomaga :) zapraszam więc na popękane czekoladowe ciasteczka, które chciałam zrobić już dawno temu, ale ciągle nie było okazji. W końcu się nadarzyła i wiem, że będę je robić częściej. Mocno, mocno czekoladowe, w środku lekko wilgotne i długo zachowują świeżość. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLWZ5eMce1I/AAAAAAAACp4/JfGSAkLFsbg/s1600/Chocolate+Crinkles5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="208" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLWZ5eMce1I/AAAAAAAACp4/JfGSAkLFsbg/s640/Chocolate+Crinkles5.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Chocolate Crinkles - popękane czekoladowe ciasteczka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;(&lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2007/10/Chocolate-Crinkles-popekane-ciasteczka-czekoladowe.html"&gt;z przepisu Dorotki&lt;/a&gt;)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Potrzebujemy:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;225 g połamanej gorzkiej czekolady&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;110 g masła&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;2/3 szklanki cukru (dałam troszkę mniej)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;3 duże jajka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;2 łyżeczki ekstraktu z wanilii&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;pół łyżeczki proszku do pieczenia&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;szczypta soli&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;1 i 2/3 szklanki mąki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;cukier puder - około pół szklanki - do obtoczenia&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Działamy:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Masło topimy w małym rondelku. Pod koniec rozpuszczania dodajemy połamaną czekoladę i mieszamy dokładnie&amp;nbsp; (uważając, by się nie przypaliło).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Białka oddzielamy od żółtek. Ubijamy na sztywno, dodając pod koniec partiami cukier, a następnie żółtka i ekstrakt z wanilii. Mieszamy z masą czekoladową - która wcześniej zdążyła trochę wystygnąć.&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Mąkę mieszamy z solą i proszkiem do pieczenia. Wsypujemy do powstałej masy czekoladowej, mieszamy. Schładzamy przez kilka godzin w lodówce, a najlepiej przez całą noc, co też uczyniłam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Ciasto wyjmujemy z lodówki, nabieramy łyżeczką do herbaty (wyginającą się łyżeczką, bo ciasto jest twarde), formujemy kuleczki mniejsze od orzecha włoskiego, obtaczamy je mocno w cukrze pudrze i wykładamy na blachę wyłożoną pergaminem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Pieczemy około 12 minut w temperaturze 165ºC. Podczas pieczenia ciasteczka lekko się spłaszczą i popękają. Studzimy na kratce. Smacznego!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Masa do formowania kulek powinna być twarda, więc trzeba działać szybko, żeby zanadto nie zmiękła. Dobrze jest też trzymać pozostałą część ciasta w lodówce. Miękkie ciasto sprawi, że ciastka się mocniej rozpłyną, nie popękają tak mocno, a cukier będzie wyglądać na mokry. Nie należy piec też dłużej niż zalecany czas, by nie były zbyt twarde.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLWco3x0heI/AAAAAAAACp8/UMWx4WWiK10/s1600/Chocolate+Crinkles2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="241" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLWco3x0heI/AAAAAAAACp8/UMWx4WWiK10/s640/Chocolate+Crinkles2.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* absolutnie nie mogę się przyzwyczaić do mówienia Hala Stulecia zamiast Hala Ludowa. Zapewne tak mi już po prostu zostanie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-4047354396505880448?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/4047354396505880448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=4047354396505880448&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4047354396505880448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4047354396505880448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/10/dni-obfitujace-w-niezwykle-mie-i.html' title='Wa-wa. Chris. I czekolada.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TLWU0roEQ0I/AAAAAAAACp0/o5ni12lxmes/s72-c/wawa-tile.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-9119596491758805021</id><published>2010-10-05T15:50:00.001+02:00</published><updated>2010-10-05T15:51:36.594+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleb'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cytryna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WP'/><title type='text'>Uśmiech słońca. WP#87.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś krótko, bo i czas jakoś tak szybko dziś biegnie. Coraz większymi krokami zbliża się wieczór. Z uśmiechem patrzę wstecz, na dzisiejszy poranek i dobre wiadomości. Oby takich poranków więcej :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I nawet słońce wyszło na chwilę, zamrugało do nas swoim żółtym okiem, uśmiech promienny przesłało i powędrowało gdzieś dalej... zatrzymałam sobie ten kawałek słońca i upiekłam z nim chleb.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKso_Km0npI/AAAAAAAACpQ/jGgZrfuOuMI/s1600/1A050023.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="302" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKso_Km0npI/AAAAAAAACpQ/jGgZrfuOuMI/s400/1A050023.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chleb cytrynowy. Propozycja Magdy w Weekendowej Piekarni # 87. Bardzo ciekawa propozycja, taka latem jeszcze pachnąca. I niezwykle prosta w wykonaniu. Chlebek nie sprawił żadnych problemów, wszystkie składniki są w idealnych proporcjach i myślę, że nadaje się do upieczenia nawet przez bardzo początkujących. I nie czuć drożdży, co czasem w drożdżowych chlebkach mi przeszkadza. Piekłam do tylko trochę dłużej niż w przepisie. To właściwie jedyna zmiana.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKsqR0VE9VI/AAAAAAAACpU/Q5TdFPiatuQ/s1600/1A050032-horz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="356" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKsqR0VE9VI/AAAAAAAACpU/Q5TdFPiatuQ/s640/1A050032-horz.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chlebek cytrynowy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[podaję za &lt;a href="http://vegeswiat.blogspot.com/"&gt;Magdą z vege świat&lt;/a&gt; / ja piekłam z połowy składników]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;25 g drożdży&lt;br /&gt;500 ml wody&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy z oliwek&lt;br /&gt;20 g miodu&lt;br /&gt;260 g mąki pszenej pełnoziarnistej&lt;br /&gt;480g mąki pszennej&lt;br /&gt;1 łyżeczka soli&lt;br /&gt;1 cieniutko pokrojona cytryna&lt;br /&gt;sól morska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Działamy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drożdże kruszymy i mieszamy w wodzie. Dodajemy miód i pozwalamy drożdżom zacząć pracę zostawiając je na chwilę w spokoju. Następnie dodajemy oliwę, obie mąki, i zagniatamy 10 minut. Dodajemy sól i zagniatamy kolejne 5 minut. Oliwą z oliwek  smarujemy długą keksówkę, odstawiamy w niej do rośnięcia na 40 minut  ciasto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastawiamy piekarnik na 225 C, na dole piekarnika kładziemy blachę na czas rozgrzewania.&lt;br /&gt;Ciasto  wylewamy z formy na blachę (ja użyłam jeszcze papieru do pieczenia), na wierzchu umieszczamy plastry cytryny i  posypujemy solą, ciasto wstawiamy na środkową wysokość. Na dolną blachę wylewamy  zimną wodę i szybko zamykamy, aby para nie uciekała. Temperaturę  zmniejszamydo 175 C. Po 20 min utach wypuszczamy parę z piekarnika. Pieczemy ciasto  kolejne 15 minut (u mnie jeszcze jakieś dodatkowe 10 minut). Studzimy na kratce. Smacznego! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKssJWv6EZI/AAAAAAAACpY/SppOhZWFNmA/s1600/1A050021.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKssJWv6EZI/AAAAAAAACpY/SppOhZWFNmA/s400/1A050021.JPG" width="301" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Mój nie wygląda idealnie, bo miałam problem z wyrzucaniem z keksówki i trochę przy tej okazji się popsuł. Myślę jednak, że to wina keksówki, a nie przepisu :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-9119596491758805021?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/9119596491758805021/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=9119596491758805021&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/9119596491758805021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/9119596491758805021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/10/usmiech-sonca-wp87.html' title='Uśmiech słońca. WP#87.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKso_Km0npI/AAAAAAAACpQ/jGgZrfuOuMI/s72-c/1A050023.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-9041068775187592212</id><published>2010-10-04T16:31:00.000+02:00</published><updated>2010-10-04T16:31:22.818+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ser biały'/><title type='text'>Sernikowo. Pekanowo. Obserwując.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię obserwować ludzi. Usiąść w księgarni, z wcześniej wybranymi książkami do przejrzenia, nad kubkiem aromatycznej kawy, którą zimową wieczorną porą zamieniam na gorącą czekoladę. I zamiast w książki - zapatrzeć się za szybę, za którą każdy gdzieś w swoją stronę podąża. I po prostu patrzeć. Bez zastanawiania się kto, gdzie, dokąd, z kim. Tak po prostu chłonąć naszą różnorodność. Myśląc tylko o tym - jak bardzo różni jesteśmy i jak wiele ten świat w sobie mieści - różnych charakterów i różnych poglądów. Lubię patrzeć, jak na głównej scenie miasta pokazuje się najpierw kolorowy tłum, walczący o wolność - dostępem do pewnego zioła zwaną, potem pojawiają się chłopcy w czarnych strojach, głośno skandujący wierszyk znany nam z przedszkola -&lt;i&gt; kto Ty jesteś? polak mały, jaki znak Twój? orzeł biały, &lt;/i&gt;a ostatecznie, niczym gumka do mazania, pojawia się grupa teatralna, która wciąga nas w swój radosny, tak po prostu radosny, świat. Bez walki o idee.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Lubię ludzi &lt;i&gt;dziwnych, dziwnych pozytywnie&lt;/i&gt;, którzy nie zwracają uwagi na konwenanse. Pana, który swoje słuchawki wypełnia nieznaną mi muzyką i tańczy wśród sztwnego tłumu, całym sobą tańczy. I widać w nim po prostu szczęście. I Pana, który znalazł się w moim mieście z daleka zapewne, a śpiewa na&amp;nbsp; rynku, fałszując trochę, od lat wielu. Niezależnie od pogody. Najczęściej w swoim meloniku.* Lubię zatrzymać wzrok na ludziach kolorowych, którzy swoim strojem przełamują schematy. Lubię w tramwaju zaglądać innym pasażerom przez ramię i podglądać, co akurat czytają. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I robię przy tych swoich obserwacjach różne miny podobno, z których, też podobno, da się odczytać, co akurat myślę. Mam nadzieję, że jednak to tylko On tak bezbłędnie potrafi w moim umyśle czytać.. bo jeszcze kiedyś to obserwowanie się źle dla mnie skończy. Nie zawsze przecież wszystko musi mi się podobać, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak na przykład ostatnio nie spodobał mi się sernik, który upiekłam - w każdym razie - nie wyglądał&amp;nbsp; takjak na zdjęciu w książce. Na szczęście sytuację jakoś udało mi się uratować - za pomocą czekoladowej polewy - i sernikiem gości będę mogła poczęstować... bo poza idealnym wyglądem niczego mu nie brakuje. Może nie będą takimi wnikliwymi obserwatorami jak ja i nie dostrzegą tej nierównej powierzchni :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKnVyT_XwkI/AAAAAAAACoE/MncoZCXLEQo/s1600/sernikZPekanami3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKnVyT_XwkI/AAAAAAAACoE/MncoZCXLEQo/s400/sernikZPekanami3.JPG" width="346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sernik z pekanami, bo to o nim mowa, jest moją propozycją w akcji &lt;a href="http://cynamonioliwka.blogspot.com/"&gt;SERNIKOWO&lt;/a&gt; organizowanej przez &lt;a href="http://cynamonioliwka.blogspot.com/"&gt;Oliwkę&lt;/a&gt;. Oliwko, cieszę się, że zdążyłam. Żałuję jednak, że tylko jedną propozycję do Twojej akcji dołączę... przy okazji następnej edycji się poprawię :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKndoh8XRvI/AAAAAAAACo8/wzWyEaWW0YE/s1600/sernikZPekanami.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKndoh8XRvI/AAAAAAAACo8/wzWyEaWW0YE/s400/sernikZPekanami.JPG" width="328" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sernik z orzechami pekan&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(na podstawie przepisu z książki "&lt;a href="http://merlin.pl/Najlepsze-serniki-swiata_Wydawnictwo-RM/browse/product/1,694838.html"&gt;Najlepsze serniki świata&lt;/a&gt;"**)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;180 g herbatników&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 łyżki cukru (można pominąć)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;50 g masła roztopionego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 i 1/4 twarogu (użyłam twarogu z tzw. wiaderka)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 i 2/3 szklanki cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;40 g masła roztopionego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5 jaj&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (użyłam cukru z wanilią)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 szklanka posiekanych orzechów pekan plus kilka całych do dekoracji&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;100 g czekolady gorzkiej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pół szklanki śmietany kremówki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Działamy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowujemy formę do pieczenia - okrągłą, o średnicy około 25 cm - spód wykładamy papierem do pieczenia bądź folią aluminiową. Boki smarujemy masłem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciastka mielimy na okruchy - za pomocą miksera bądź wałka. Dodajemy masło i cukier i dokładnie mieszamy. Spód formy wykładamy przygotowaną w ten sposób masą herbatnikową i schładzamy w lodówce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Twaróg ubijamy - do momentu uzyskania gładkiej masy. Dodajemy cukier i masło, mieszamy. Ubijając na małych obrotach dodajemy po jednym jajku, a potem ekstrakt z wanilii. (i to jest ten moment, kiedy sernik smakuje mi najbardziej) Na końcu dosypujemy orzechy pekan drobno pokrojone.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyciągamy formę z lodówki, wylewamy masę serową i pieczemy w temperaturze 165 stopni przez godzinę. (Piekłam w kąpieli wodnej - na półce niżej stało naczynie żaroodporne z wodą). Po godzinie pieczenia (u mnie trochę dłużej) zostawiamy sernik w piekarniku na 30 minut i dopiero wtedy wyciągamy. Studzimy i umieszczamy na noc w lodówce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Następnego dnia topimy w kąpieli wodnej czekoladę, mieszamy ze śmietaną i pokrywamy naszą czekoladową polewą sernik. Ozdabiamy pozostałymi orzechami. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKndVUsIelI/AAAAAAAACoo/UTnRyQiomo8/s1600/sernikZPekanami6.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKndVUsIelI/AAAAAAAACoo/UTnRyQiomo8/s400/sernikZPekanami6.JPG" width="330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja wielbicielką serników nie jestem - u mnie jeden kawałek sernika na dzień to ilość maksymalna - ale&amp;nbsp; zjadłam tą moją dzienną porcję z olbrzymią przyjemnością, a mój domowy pochłaniacz ciast wilgotnych od razu poprosił o dokładkę - czyli możemy razem potwierdzić, że sernik jest dobry :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Pana Anglika od Melonika już dawno nie widziałam, bywa jeszcze na rynku?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;** w oryginalnym przepisie nie było polewy czekoladowej, to mój dodatek - żeby ukryć niedoskonałości sernika, ale dzięki temu przyjemnie wzbogacił się jego smak...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-9041068775187592212?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/9041068775187592212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=9041068775187592212&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/9041068775187592212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/9041068775187592212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/10/sernikowo-pekanowo-obserwujac.html' title='Sernikowo. Pekanowo. Obserwując.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKnVyT_XwkI/AAAAAAAACoE/MncoZCXLEQo/s72-c/sernikZPekanami3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-3956046046345492557</id><published>2010-10-01T11:08:00.000+02:00</published><updated>2010-10-01T11:08:18.265+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleb'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śliwki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WP'/><title type='text'>O tym, czego nie lubię. I o chleba pieczeniu.</title><content type='html'>Ostatnio dużo pisałam o tym, co lubię. Dziś dla odmiany o tym, czego nie lubię.&lt;br /&gt;Nie lubię mleka z czosnkiem i wody z miodem. Syropu cebulowego też nie lubię.&lt;br /&gt;Nie lubię ataków kaszlu o piątej nad ranem. I przed zaśnięciem.&lt;br /&gt;Nie lubię dreszczy, które pojawiają się, gdy kreska po kresce temperatura pnie się w górę.&lt;br /&gt;Nie lubię dni, kiedy najlepszym kompanem staje się łóżko, kołdra i zestaw pastylek.&lt;br /&gt;Nie lubię też takich dni, kiedy nie smakuje mi kawa. I kiedy nie mam na nic siły.&lt;br /&gt;Nie lubię chorować. No może tylko przez jeden dzień. Pięć to już dużo za dużo.&lt;br /&gt;I nie lubię straconych przy okazji przeziębienia szans. &lt;br /&gt;Była Weekendowa Piekarnia z Oliwką, w której wziąć udziału nie miałam jak.&lt;br /&gt;Był Dzień Jabłka pod opieką Tatter, którego w żaden sposób nie uczciłam.&lt;br /&gt;Było odwołane spotkanie, na które miałam wielką ochotę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na szczęście chorowanie dobiega końca. Wietrzę mieszkanie, wypędzam zarazki pochowane po kątach, zmieniam pościel i robię wielkie pranie. I zaraz wypiję pierwszą od sześciu dni kawę. Dla odmiany od herbaty z cytryną pitej ostatnio w hektolitrach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I mam nadzieję, że Wam udaje się trzymać z daleka od wszelkich gryp, przeziębień, kaszlów i katarów. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKWWYA0zCtI/AAAAAAAACbU/KJhaQyeP8DI/s1600/ChlebekZeSliwkami.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKWWYA0zCtI/AAAAAAAACbU/KJhaQyeP8DI/s400/ChlebekZeSliwkami.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś będzie o chlebie. Ostatnio niestety z chlebem nie było mi po drodze, bo albo wyciągałam taki z dziurą, albo przy krojeniu pojawiał się stos okruchów zamiast kromki albo smak jakiś taki nie do końca smakowity. Po kilku nieudanych wypiekach postanowiłam na chwilę sobie pieczenie chleba odpuścić, bo bałam się, że każdy kolejny to znowu będzie niewypał. Tydzień temu udało mi się chyba złą passę przełamać i w końcu - ufffff - wyszło. A dokładniej - wyszedł.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKWbcP5nDaI/AAAAAAAACn0/YU3aa8PtJzI/s1600/ChlebekZeSliwka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKWbcP5nDaI/AAAAAAAACn0/YU3aa8PtJzI/s640/ChlebekZeSliwka.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chleb był propozycją w Weekendowej Piekarni #38, wypatrzyłam go u &lt;a href="http://table-table.blogspot.com/2009/07/ufo-nie-chalka-bagietki-nie-chleb.html"&gt;Poli&lt;/a&gt;, a opiekunką tamtej WP była &lt;a href="http://mojamalakuchnia.blogspot.com/2009/07/weekendowa-piekarnia-38.html"&gt;Ania z Mojej Małej Kuchni&lt;/a&gt;, a sam przepis pochodzi z książki Jeffreya Hamelmana "Bread". Tylko orzechy z laskowych na włoskie zmieniłam.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent; border: medium none; color: black; overflow: hidden; text-align: left; text-decoration: none;"&gt;&lt;i&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Chleb z orzechami włoskimi i suszonymi śliwkami&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(na zakwasie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;zaczyn&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;100 gr mąki pszennej chlebowej&lt;br /&gt;60 gr wody&lt;br /&gt;20 gr zakwasu żytniego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ciasto właściwe:&lt;br /&gt;275 gr mąki pszennej chlebowej&lt;br /&gt;125 gr mąki pszennej razowej&lt;br /&gt;270 gr wody&lt;br /&gt;25 gr miękkiego masła&lt;br /&gt;10 gr soli&lt;br /&gt;7-8 gr świeżych drożdży&lt;br /&gt;zaczyn&lt;br /&gt;60-65 gr orzechów włoskich&lt;br /&gt;60-65 gr suszonych śliwek (np. kalifornijskich), grubo pokrojonych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mieszamy składniki zaczynu aż się dobrze wymieszają - powstanie bardzo gęsta masa. Przykrywamy i zostawiamy na 12-16 godzin.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zanim  weźmiemy się do wyrabiania ciasta należy wyprażyć orzechy - w tym celu  nagrzewamy piekarnik do temperatury 180-200 C i wysypujemy orzechy  (całe) na blachę. Wkładamy do piekarnika (środkowa półka) na 8-12 minut.   Później po wystudzeniu skórka powinna bardzo łatwo schodzić, wystarczy  potrzeć kilka orzechów między palcami. Same orzechy powinny być  lekko brązowe z wierzchu. Tak wyprażone orzechy dadzą piękny  aromat naszemu chlebowi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy mamy gotowy zaczyn, mieszamy składniki  ciasta - zostawiamy na razie osobno orzechy i śliwki -  dodamy je później -  tuż przed końcem wyrabiania. Ciasto wyrabiamy aż do uzyskania średnio  rozwiniętego glutenu. Będzie ono trochę luźniejsze, czym nie należy się  przejmować, gdyż orzechy i śliwki przyjmą część wilgoci. Pod koniec  wyrabiania dodajemy orzechy ze śliwkami i wyrabiamy jeszcze krótko do  ich równomiernego wymieszania się.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zostawiamy ciasto przykryte do wyrośnięcia na 1 - 1 1/2 godziny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli ciasto wyrasta godzinę to nie musimy go składać, jeśli ma wyrastać 1 1/2 godziny to składamy je raz po 45 minutach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kształtujemy  bochenek i dajemy do wyrośnięcia do koszyka lub przekładamy ciasto do  przygotowanej wcześniej foremki (wysmarowanej tłuszczem i wysypanej  otrębami). Tutaj Hamelman pisze, że można z powodzeniem upiec z tego przepisu bułki - wtedy dzielimy ciasto na przykład na 8 części, kształtujemy bułki i zostawiamy pod przykryciem do wyrośnięcia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak przygotowany chleb / bułki powinny wyrastać około 1 godziny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nagrzewamy  w międzyczasie piekarnik do 235 C i gdy chleb jest gotowy wkładamy go  do piekarnika i pieczemy z parą. Po 15 minutach skręcamy temperaturę do  215 C i pieczemy dalsze 25-30 minut.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gotowy chleb studzimy na kratce. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKWikAOBP3I/AAAAAAAACn8/pAs3A1YpuEU/s1600/ChlebekZeSliwkami3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKWikAOBP3I/AAAAAAAACn8/pAs3A1YpuEU/s400/ChlebekZeSliwkami3.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-3956046046345492557?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/3956046046345492557/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=3956046046345492557&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/3956046046345492557'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/3956046046345492557'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/10/o-tym-czego-nie-lubie-i-o-chleba.html' title='O tym, czego nie lubię. I o chleba pieczeniu.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TKWWYA0zCtI/AAAAAAAACbU/KJhaQyeP8DI/s72-c/ChlebekZeSliwkami.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-4765739656552275583</id><published>2010-09-24T11:44:00.001+02:00</published><updated>2010-09-24T13:15:14.391+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WC'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śliwki'/><title type='text'>Abstrakcyjny liść na dywanie. Weekendowa Cukiernia.</title><content type='html'>&lt;i&gt;&amp;nbsp;* * *&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;a ja siedzę pod piecem&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;i staram się przychwycić&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;na gorącym uczynku - czas&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;delikatne falowanie firanek&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;fosforyzowanie ścian&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;taniec książek&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;na drewnianej półce&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;abstrakcyjny liść na dywanie&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;meksykański kwiat&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;w jednym oddechu&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;zamykam*&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taką jesień lubię. Pełną słońca. Gdy długi rękaw jest za długi.&lt;br /&gt;Gdy liście na drzewach w swoim tempie nabierają szlachetnego koloru.&lt;br /&gt;Kiedy wieczór nadchodzi powoli. Z gorącym kubkiem herbaty.&lt;br /&gt;I z ulubionym tomikiem wierszy. Wszelakich.&lt;br /&gt;O szczęściu. O tym, że z tęsknoty pisze się wiersze.&lt;br /&gt;I o spojrzeniu starej kobiety. I o siódmej jesieni.*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJxnFtbBy1I/AAAAAAAACa0/9A22hD7oXdE/s1600/Zwetschgenkuchen7.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="516" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJxnFtbBy1I/AAAAAAAACa0/9A22hD7oXdE/s640/Zwetschgenkuchen7.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś znowu propozycja śliwkowa. Tym razem pieczona wspólnie z gronem wielbicieli Weekendowej Cukierni. Z zaskoczeniem przeczytałam o tym, że Pola myśli o zamknięciu WC... Polu! mam nadzieję, że i tym razem udowodnimy Ci, że WC bardzo lubimy!&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJxroy7u-oI/AAAAAAAACa4/wNJH7B60JHU/s1600/Zwetschgenkuchen2.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="450" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJxroy7u-oI/AAAAAAAACa4/wNJH7B60JHU/s640/Zwetschgenkuchen2.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pieczenia bawarskiego placka z węgierkami nie mogłam sobie odmówić, bo przecież tuż obok Bawarii mieszkałam prawie dwa lata. No i skoro śliwki... ale to już wiecie :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Doszło nawet do tego, że upiekłam go już we wrześniu dwa razy. Za pierwszym razem upchałam całą drożdżową masę do mojej foremki, o wymiarach 32x22 cm -&amp;nbsp; i tym sposobem wyrosło mi grube i puszyste ciasto. Smakowało nieziemsko, rewelacyjnie po prostu, ale doczytałam później, że standardowa forma ma jednak trochę większe wymiary. I postanowiłam pieczenie powtórzyć, tym razem dzieląc ciasto. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Z podanych ilości w przepisie wyszła wspomniana wcześniej forma plus dwie tartaletki. Smakuje również dobrze, ale chyba wolę jednak wersję pierwszą, czyli upychanie całego ciasta do tej mojej za małej formy...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJxtNGMeDaI/AAAAAAAACa8/ge7A98wfD_Q/s1600/Zwetschgenkuchen.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJxtNGMeDaI/AAAAAAAACa8/ge7A98wfD_Q/s640/Zwetschgenkuchen.JPG" width="456" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Bawarski placek z węgierkami**&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20 g świeżych drożdży&lt;br /&gt;200 ml letniego mleka&lt;br /&gt;400 g mąki&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;100 g cukru + 1 łyżka&lt;br /&gt;75 g roztopionego masła&lt;br /&gt;1,25 kg węgierek&lt;br /&gt;50 g posiekanych migdałów&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Drożdże rozrabiamy z mlekiem i 1 łyżką cukru - odstawiamy na 15 minut, by zaczyn zaczął pracować.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Połowę mąki, sól, jajo i 75 g cukru mieszamy z rozczynem drożdżowym i roztopionym masłem. Wyrabiamy ciasto, dodając stopniowo pozostałą mąkę. Ciasto powinno odchodzić od brzegów miski - jeżeli się klei, należy dosypać trochę więcej mąki - co też uczynić musiałam. Pozostawiamy ciasto pod przykryciem na 30 minut do wyrośnięcia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Węgierki myjemy, osuszamy, wypestkowujemy i kroimy na ćwiartki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po 30 minutach ciasto energicznie zagniatamy, by je odpowietrzyć, a następnie rozwałkowujemy. Blachę smarujemy masłem i rozkładamy na niej równomiernie rozwałkowane ciasto.Na cieście układamy śliwki i posypujemy migdałami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pierkarnik nagrzewamy do temperatury 220 st. C. Pieczemy ciasto na dolnym poziomie piekarnika przez 30 minut (przy wspomnianej wcześniej mojej wersji pierwszej ciasto piekło się trochę dłużej).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pozostały cukier mieszamy z cynamonem i posypujemy nim jeszcze ciepłe, upieczone ciasto - ja jednak część cukru użyłam do posypania jeszcze przed pieczeniem. Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJxw2QFBHDI/AAAAAAAACbA/xfusT--pqqc/s1600/Zwetschgenkuchen4.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJxw2QFBHDI/AAAAAAAACbA/xfusT--pqqc/s640/Zwetschgenkuchen4.JPG" width="504" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;* Jak pewnie część czytelniczek rozpoznałam - wiersz jest autorstwa Haliny Poświatowskiej. A mój ulubiony tomik wierszy to zbiór poezji różnych autorów pt. "&lt;i&gt;Po schodach wierszy&lt;/i&gt;". Jest ze mną od lat wielu, w różnych momentach życia mi towarzyszył. Nawet znaleźć w nim można moje własne słów łączenie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;** Bawarski placek z węgierkami jest propozycją Carmelliny, i jest to bardzo, bardzo udana propozycja! Jak dla mnie - strzał w wrześniową dziesiątkę. Dziękuję!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-4765739656552275583?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/4765739656552275583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=4765739656552275583&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4765739656552275583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/4765739656552275583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/09/abstrakcyjny-lisc-na-dywanie-weekendowa.html' title='Abstrakcyjny liść na dywanie. Weekendowa Cukiernia.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJxnFtbBy1I/AAAAAAAACa0/9A22hD7oXdE/s72-c/Zwetschgenkuchen7.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-8556087273882635343</id><published>2010-09-21T12:40:00.000+02:00</published><updated>2010-09-21T12:40:50.519+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śliwki'/><title type='text'>Jak zwykle. Ze śliwkami.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak zwykle - weekend minął za szybko. Jak zwykle - okazało się, że zabrakło kilku godzin na taki odpoczynek po prostu, na sen, na zakopanie się pod kocem z książką, z kubkiem herbaty, na słodkie&amp;nbsp; wspólne nic_nie_robienie. Jak zwykle - jednak z uśmiechem go wspominam. Bo było nasze babskie spotkanie, które zdecydowanie za rzadko się odbywa, ale niestety Warszawę i Wrocław dzieli kilkaset kilometrów, a nie kilkanaście. Była wycieczka niedzielna po okolicy, tym razem Jezioro Turawskie i relikty przeszłości w postaci ośrodka wypoczynkowego z uroczymi firankami rodem z PRL-u. I las i wielkie niebo. Otwarta przestrzeń, która pozwala odetchnąć pełną piersią. Była też wieczorna wspinaczka i pokonywanie własnych słabości,&amp;nbsp; po których pozostała pamiątka w postaci okrągłego śladu w kolorze śliwki węgierki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jak zwykle - z niecierpliwością czekam na kolejny weekend.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwłaszcza, że niebawem szykuje się wycieczka do Warszawy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I gdzieś w międzyczasie powstało ciasto. Jak zwykle ostatnio - ze śliwkami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJiADLoLdkI/AAAAAAAACac/N0L-FZyDdEQ/s1600/ciastoZesliwkami.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJiADLoLdkI/AAAAAAAACac/N0L-FZyDdEQ/s640/ciastoZesliwkami.JPG" width="579" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciasto śliwkowe z cynamonem*&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pół szklanki miękkiego masła&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 szklanka cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 jajka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 i 1/2 szklanki mąki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;szczypta soli&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka startej skórki z cytryny&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżka soku z cytryny&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 łyżki mleka&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6 śliwek, przekrojonych na pół&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżeczki cynamonu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Działamy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Formę natłuszczamy i obsypujemy bułką tartą, albo wykładamy papierem do pieczenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masło z cukrem (bez dwóch łyżek) miksujemy do uzyskania jasnej i puszystej masy. Lekko ubijamy jajka i dodajemy je do naszej masy. Po wymieszaniu dodajemy powoli przesianą mąkę, proszek do pieczenia i sól razem ze skórką cytrynową, sokiem i mlekiem. Miksujemy i gotową masę przekładamy do formy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cynamon mieszamy z dwiema pozostałymi łyżkami cukru i obtaczamy w nim śliwki. Śliwki układamy na cieście, skórką do góry. Ciasto również posypujemy cynamonem i wkładamy do piekarnka na około 50 minut. [Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzamy patyczkiem.] Chwilę studzimy w formie przed pokrojeniem i podajemy najlepiej jeszcze ciepłe.** Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJiEcjXG9CI/AAAAAAAACak/RU-qm8FNtUw/s1600/ciastoZesliwkami5.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="483" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJiEcjXG9CI/AAAAAAAACak/RU-qm8FNtUw/s640/ciastoZesliwkami5.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Przepis pochodzi z książki "&lt;i&gt;The Modern Vegetarian&lt;/i&gt;" autorstwa Marii Elia. Książkę dostałam w prezencie od mojego Kochanego - i to jest jedyny pozytywny aspekt jego podróży służbowych i naszej rozłąki. Potem dostaję takie wspaniałe książki z ciekawymi przepisami i cudownymi zdjęciami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;** Ciasto faktycznie smakuje najlepiej jeszcze ciepłe, bałam się, czy następnego dnia będzie jeszcze zjadliwe. Poczułam się jednak mile zaskoczona, bo niewiele ze swojego smaku straciło. Tak więc polecam, nawet jeśli nie będzie możliwości zjedzenia całego od razu :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJiHDOLzefI/AAAAAAAACas/zLKWbE5FG1k/s1600/CiastoZeSliwkami9.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="301" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJiHDOLzefI/AAAAAAAACas/zLKWbE5FG1k/s400/CiastoZeSliwkami9.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-8556087273882635343?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/8556087273882635343/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=8556087273882635343&amp;isPopup=true' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8556087273882635343'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8556087273882635343'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/09/jak-zwykle-ze-sliwkami.html' title='Jak zwykle. Ze śliwkami.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJiADLoLdkI/AAAAAAAACac/N0L-FZyDdEQ/s72-c/ciastoZesliwkami.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-8504667910513500813</id><published>2010-09-17T13:01:00.001+02:00</published><updated>2010-09-17T13:23:12.853+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='orzechy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><title type='text'>Palcem po mapie.</title><content type='html'>Potrzebuję zmian.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedyś, jak pory roku - z regularną częstotliwością - zmieniałam kolor włosów, odcienie swojej garderoby, przesuwałam meble, na miejsce biurka stawiałam łóżko, a w oknie wieszałam nowe gliniane dzwonki pomalowane w kolorowe kwiaty. Teraz też powoli wprowadzam małe zmiany. Tu i tam.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Potrzebuję wyjazdu.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdziekolwiek. Na chwilę choćby. Spakować plecak, wrzucić to co najpotrzebniejsze, jakąś książkę na drogę. Zmienić widok za oknem. Zmienić powietrze. Na morskie. Na górskie. Na inne niż wrocławskie. Wędrować nowymi ścieżkami.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pora na zmiany jest. Na podróż jeszcze nie teraz, ale tą zawsze można sobie kulinarną urządzić. I palcem po mapie powędrować i pomarzyć i zaplanować. Wszystko jeszcze przed nami, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJM5Cw1j76I/AAAAAAAACZw/SvWeVsNgf1o/s1600/Engadiner+Nusstorte3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJM5Cw1j76I/AAAAAAAACZw/SvWeVsNgf1o/s640/Engadiner+Nusstorte3.JPG" width="481" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapraszam Was dziś na kulinarną podróż do Szwajcarii, dokładnie do kantonu &lt;i&gt;Graubünden, &lt;/i&gt;czyli do kantonu Gryzonia (cudna polska nazwa!), graniczącego z Włochami, Austrią i Liechtensteinem. Tort Engadiner wypełniony orzechami, co zresztą stanowi ciekawostkę, ponieważ klimat tego kantonu nie sprzyja orzechom włoskim, więc w jakiś sposób dotrzeć musiały one do Gryzonii. Teorii jest kilka, jedne mówią, że orzechy dotarły z Wenecji, ze szwajcarskimi cukiernikami stamtąd wygnanymi, inne sugerują Francję... Najistotniejszy jednak jest fakt, że ciasto jest pyszne i długo pozostaje świeże.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I idealnie nadaje się do podróży palcem po mapie, kubka herbaty i jesieni dookoła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJNBYl5VpmI/AAAAAAAACZ4/XqvQ6YlfHcA/s1600/Engadiner+Nusstorte12.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJNBYl5VpmI/AAAAAAAACZ4/XqvQ6YlfHcA/s640/Engadiner+Nusstorte12.JPG" width="481" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Engadiner Nusstorte&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Spód:&lt;br /&gt;2,5 szklanki mąki&lt;br /&gt;1/3 szklanki cukru pudru&lt;br /&gt;1/8 łyżeczki soli&lt;br /&gt;200 g schłodzonego masła&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;cukier waniliowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadzienie:&lt;br /&gt;1 i 1/4 szklanki cukru pudru&lt;br /&gt;1/4 szklanki wody&lt;br /&gt;2/3 szklanki śmietanki 30%&lt;br /&gt;1 łyżka miodu&lt;br /&gt;2 szklanki orzechów włoskich, posiekanych&lt;br /&gt;2 łyżeczki masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do posmarowania wierzchu tarty:&lt;br /&gt;1 żółtko plus łyżka śmietanki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Spód:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie składniki zagniatamy na gładkie ciasto. Zawijamy w folię spożywczą i chłodzimy w lodówce przez około 1-2 godziny (conajmniej 30 minut!)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Nadzienie:&lt;br /&gt;Cukier i wodę umieszczamy w rondelku i zagotowujemy na średnim ogniu bez mieszania, przez około 10 minut, aż woda i cukier będą złociste. Śmietankę  podgrzewamy w drugim garnuszku, a kiedy zacznie się gotować, powoli przelewamy do  wody z cukrem. Mieszamy drewnianą łyżką tak długo, aż nie bedzie grudek  (1-2 minuty). Dodajemy miód, orzechy i masło i zostawiamy do przestygnięcia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Rozwałkowujemy 2/3 schłodzonego ciasta kruchego do grubości 3 mm. Układamy je w  tortownicy wyścielonej papierem pergaminowym, podniosimy brzegi i polewamy  masą orzechową. Resztę ciasta rozwałkowujemy do takiej samej średnicy, jak  tortownica. Przykrywamy masę, sklejamy brzegi spodu i wierzchu torcika. Z resztek ciasta wycięłam gwiazdki i ułożyłam je na torcie. Mieszamy żółtko z pozostałą łyżeczką śmietany i smarujemy wierzch ciasta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pieczemy przez 45-50 minut w temp. 170°C.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gotowe ciasto wyjmujemy z piekarnika, studzimy i ewentualnie dekorujemy jeszcze połówkami orzechów  włoskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJNIs8RYt1I/AAAAAAAACaI/ytoivUu-Oio/s1600/Engadiner+Nusstorte8.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJNIs8RYt1I/AAAAAAAACaI/ytoivUu-Oio/s640/Engadiner+Nusstorte8.JPG" width="483" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis jest moim połączeniem tych dwóch przepisów - &lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/2008/01/engadiner-czyli-tarta-z-karmelizowanymi.html"&gt;tego&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://ugotuj.to/przepisy_kulinarne/2,87561,,Tort_orzechowy_Engadin,,34869965,9495.html"&gt;tego&lt;/a&gt;. Mimo moich oporów, które czasem przy okazji orzechów i miodu się pojawiają, to tu się po prostu przy pierwszym gryzie rozpłynęłam. Jest to jedno z moich ulubionych ciast, tart można by rzec, to najmniej do niego pasuje mi nazwa tort. Tort to coś bardzo pracochłonnego i skomplikowanego w moim mniemaniu, a to ciasto wcale trudne nie jest.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I dzisiejsza propozycja jest ze specjalną dedykacją dla pewnej Magdy, która mnie ostatnio dopytywała o nowy przepis na jakieś dobre ciasto :) oto i on :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Udanego weekendu wszystkim życzę!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-8504667910513500813?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/8504667910513500813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=8504667910513500813&amp;isPopup=true' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8504667910513500813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8504667910513500813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/09/palcem-po-mapie.html' title='Palcem po mapie.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TJM5Cw1j76I/AAAAAAAACZw/SvWeVsNgf1o/s72-c/Engadiner+Nusstorte3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-8120920976688641295</id><published>2010-09-14T12:39:00.000+02:00</published><updated>2010-09-14T12:39:21.834+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słono'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cukinia'/><title type='text'>Kiedy doba jest za krótka :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię, kiedy dużo się dzieje. Niedzielne wyprawy z przyjaciółmi w poszukiwaniu skarbów ukrytych gdzieś w małych wioskach. Wieczory spędzone na wspinaniu się wyżej i wyżej, chwyt po chwycie. Rodzinne spotkania przy rybce prosto z nad Bałtyku przywiezionej. Kobiece spotkania z sałatką owocową i poszerzaniem horyzontów. Spotkania z dwoma norweskimi kotami, które zaskakują swoim lenistwem. Wędrówki po lesie w poszukiwaniu właściwej drogi. Czasem lubię, kiedy doba jest za krótka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię też te wszystkie ulotne chwile, które gdzieś pomiędzy się pojawiają. Uśmiech. Słowo. Dotyk. Zapatrzenie. I zasłuchanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię potem wpaść do kuchni, wyciągnąć z szafki tylko jeden garnek. Zajrzeć do lodówki po cukinię, do szafki po ryż, a z szuflady wyjąć przypraw kilka. I po dniu pełnym wrażeń zrobić coś, co już czasu dużo nie zajmuje, a pozwala postawić smaczną kropkę nad i.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TI8-qLnN5YI/AAAAAAAACYo/G8zvEbVrNCI/s1600/cukinia4.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TI8-qLnN5YI/AAAAAAAACYo/G8zvEbVrNCI/s400/cukinia4.JPG" width="301" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiejsza propozycja ma swój początek w czasach, kiedy gotować jeszcze nie umiałam, a przez miesiąc zdana byłam tylko na siebie i choć trochę wstyd się przyznać - posiłkowałam się w kuchni tak zwanymi fixami. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło - natrafiłam wtedy&amp;nbsp; na &lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;Zucchini-Reis Pfanne Mediterran (bo kuchnia była niemiecka) i ten sposób na cukinię został już ze mną na zawsze - ba! stał się jednym z moich ulubionych jednogarnkowców.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TI9Jfd29TJI/AAAAAAAACZI/MDjIsII4dyU/s1600/RyzPlusCukinia.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TI9Jfd29TJI/AAAAAAAACZI/MDjIsII4dyU/s400/RyzPlusCukinia.JPG" width="301" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Ryż i cukinia na sposób śródziemnomorski.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;dwie średnie cukinie w plasterkach&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;jedną małą cebulę, w drobne kawałki pokrojoną&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;ząbek czosnku &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;jedna łyżka oliwy z oliwek&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;125 g ryżu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;500 ml bulionu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;3 łyżki przecieru pomidorowego - czasem zastępuję pomidorami z puszki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;oregano, bazylia, tymianek&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;pieprz i sól do smaku&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;feta&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;Działamy:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;Na patelni (z pokrywką!) rozgrzewamy oliwę i doajemy cebulę i czosnek. Chwilę szklimy i dorzucamy cukinię. Smażymy przez moment wszystko razem. Dodajemy ryż i zalewamy bulionem z przecierem pomidorowym. Wszystko dobrze mieszamy i przykrywamy. Pozostawiamy na wolnym ogniu przez około 20-25 minut - do momentu aż ryż będzie miękki. Od czasu do czasu mieszamy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;Fetę kroimy w kostkę i dodajemy już na samym końcu. Możemy posypać dodatkowo całość świeżą bazylią.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TI9GaXIlqDI/AAAAAAAACZA/uhM7daWsSQs/s1600/RyzPlusCukinia2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TI9GaXIlqDI/AAAAAAAACZA/uhM7daWsSQs/s400/RyzPlusCukinia2.JPG" width="301" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="forum" id="message_3502897"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-8120920976688641295?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/8120920976688641295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=8120920976688641295&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8120920976688641295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8120920976688641295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/09/kiedy-doba-jest-za-krotka.html' title='Kiedy doba jest za krótka :)'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TI8-qLnN5YI/AAAAAAAACYo/G8zvEbVrNCI/s72-c/cukinia4.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-1155324070225191381</id><published>2010-09-09T13:16:00.003+02:00</published><updated>2010-09-15T12:21:47.666+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='banan'/><title type='text'>Dziś o lubieniu.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już chwilę temu Oliwka zaprosiła mnie do zabawy, która ostatnio niczym szalony wirus rozprzestrzenia się po moich blogowych okolicach. To tu, to tam, prawie jak grzyby po deszczu, pojawiają się kolejne "lubię" i pozwalają na chwilę przenieść się  w inny świat, w świat przyjemności, czasem pokrywający się z naszym, a czasem otwierający nam oczy na coś całkiem nowego. I że ja tą zabawę też bardzo polubiłam, to z przyjemnością z zaproszenia Oliwki skorzystam. I dziękuję Ci Oliwko bardzo - jest mi niezwykle miło, że o mnie pomyślałaś.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię stawiać pierwsze kroki w nowym, nieznanym mi jeszcze mieście. Lubię zagłębiać się w jego uliczki, wsłuchiwać się w jego odgłosy, stanąć z boku i obserwować życie mieszkańców albo iść przed siebie, tak po prostu, dopóki zmęczenie mnie nie dopadnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię niespodzianki. Lubię niezapowiedzianych gości, lubię niespodziewane spotkania i nieoczekiwane prezenty. Lubię też niespodzianki planować i realizować, a minę obdarowanej osoby po prostu uwielbiam. Jak dla mnie - każdy dzień mógłby przynosić ze sobą choć jedną niespodziankę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię Hiszpanię, w każdej postaci. Jej muzykę i kino. Jej zatłoczone miasta i puste przestrzenie. Jej język, mówić nim, a czasem tylko słuchać, bez zrozumienia. Lubię Hiszpanię na talerzu i hiszpański temperament.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię przytulanie. Dzień bez dobrego przytulaka to dzień stracony. Lubię gubić się w ramionach mojego mężczyzny, lubię tulić też moich bliskich. I bardzo lubię akcję "free hugs".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię wieczory ze świecami. Samotne, z książką, we dwójkę, z dobrą kolacją, w trójkę, ze śmiechem i opowieściami... w wannie lub na pomoście nad jeziorem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię plażę o piątej rano, jej pustkę, spokój i harmonię. Budzący się dzień i szum fal.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię książki. Zwłaszcza te dla dzieci. Zwłaszcza te ze Skandynawii. Lubię czytać je sobie i lubię czytać je dzieciom. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię te momenty, kiedy życie na chwilę zwalnia tempo, kiedy nic nie musimy i kiedy mamy czas na to, żeby otworzyć się w pełni na siebie i na drugą osobę. Na jej myśli i uczucia. Na te dobre uczucia krążące dookoła. Kiedy nic poza Tobą i mną nie ma znaczenia i kiedy potrafimy skupić się na sobie nawzajem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię piękne wnętrza. Usiąść w wygodnym fotelu lub na&amp;nbsp; kuchennym krześle i dać się ponieść klimatowi wnętrza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I lubię dobre słowa. Dawać i dostawać. Ale o tym już tu kiedyś było...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TIjFGHmOU_I/AAAAAAAACYM/9BicXW4PDGA/s1600/19050196.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TIjFGHmOU_I/AAAAAAAACYM/9BicXW4PDGA/s400/19050196.JPG" width="303" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zasady gry przewidują wyznaczenie teraz dziesięciu osób, które napiszą o swoich małych bądź dużych przyjemnościach. Jako że z pewnym opóźnieniem odpowiedziałam na zaproszenie Oliwki, to większość z Was już udział w tej zabawie wzięła, a tym samym utrudniła mi wytypowanie kolejnej dziesiątki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja lista będzie więc trochę krótsza... ale chętnie poczytam o tym, co lubi moja kochana &lt;a href="http://confianza-en-mi.blog.onet.pl/"&gt;Confianza&lt;/a&gt;, która ostatnio blogowanie zaniedbała, ale może dzięki temu się nawróci?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciekawa jestem listy pewnej &lt;a href="http://ajloviuuu.blogspot.com/"&gt;Pani na literę A&lt;/a&gt;., która blogowanie zaczęła niedawno, ale zachwyca mnie bardzo swoimi zdjęciami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ucieszona powrotem &lt;a href="http://u-weroniko.blogspot.com/"&gt;Weroniki&lt;/a&gt; - zarzucam wędkę i do niej, Weroniko, napisz nam, co lubisz! &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://peggykombinera.blogspot.com/"&gt;Peggykombinera&lt;/a&gt; to kolejna osoba na liście "prawie 10 osób" - urzekająca mnie swoją wrażliwością.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jeszcze dopisuję &lt;a href="http://bookmeacookie.blogspot.com/"&gt;Kuchareczkę&lt;/a&gt;, która już na pewno z Londynu wróciła i może się z nami swoimi &lt;i&gt;lubieniami &lt;/i&gt;podzieli?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I last but not least - &lt;a href="http://fantazjemagdyk.blogspot.com/"&gt;Magda K. z Fantazji Kulinarnych&lt;/a&gt;. Magdy kulinarne propozycje zawsze mnie zachwycają, bez wątpienia i jej lista &lt;i&gt;lubię&lt;/i&gt; też mnie zachwyci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TIi0hRcOsnI/AAAAAAAACXc/mJtO-WuRaaM/s1600/19050118.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="302" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TIi0hRcOsnI/AAAAAAAACXc/mJtO-WuRaaM/s400/19050118.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I już poza listą, ale też bardzo lubię. Chlebki bananowe. W czołówce moich ulubionych słodkości. I autora przepisu też lubię. I zdjęcia na jego blogu też. &lt;a href="http://www.thegoodmoodfoodblog.com/2010/04/auntie-anns-banana-bread.html?utm_source=feedburner&amp;amp;utm_medium=feed&amp;amp;utm_campaign=Feed%3A+TheGoodMoodFoodBlog+%28The+Good+Mood+Food+Blog%29"&gt;The Good Mood Food Blog&lt;/a&gt;. Ta ilość oo oo oo o mnie oczarowuje.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TIi2qFUMdWI/AAAAAAAACXk/sOWDS4Y7LUg/s1600/bananowe.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TIi2qFUMdWI/AAAAAAAACXk/sOWDS4Y7LUg/s400/bananowe.JPG" width="392" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Chlebek bananowy cioci Ann&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;110 g masła&lt;br /&gt;190 g cukru pudru&lt;br /&gt;2 duże jajka&lt;br /&gt;240g mąki pszennej&lt;br /&gt;1,5 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;1 / 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii&lt;br /&gt;3 duże banany&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cukier i masło mieszamy w mikserze do momentu, aż uzyskamy jasną masę. Dodajemy jedno jajko i trochę mąki wymieszanej z proszkiem do pieczenia, miksujemy, potem dorzucamy kolejne jajko, resztę mąki i sodę i miksujemy do uzyskania gładkiej masy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Banany obieramy i rozgniatamy widelcem. Dodajemy ekstrakt z wanilii i łączymy z wcześniej powstałą masą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masę wlewamy do formy keksowej i pieczemy przez 50 minut. Możemy ją przykryć folią aluminiową w trakcie pieczenia (po około 25 minutach), jeśli będzie się nam za bardzo przypiekało.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzamy stan naszego chlebka patyczkiem do szaszłyków - jeśli wyjdzie suchy, to chlebek jest gotowy. Studzimy na kratce. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TIjEPsWqCaI/AAAAAAAACYE/dYPacTon7eI/s1600/bananowe4.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TIjEPsWqCaI/AAAAAAAACYE/dYPacTon7eI/s400/bananowe4.JPG" width="302" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-1155324070225191381?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/1155324070225191381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=1155324070225191381&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/1155324070225191381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/1155324070225191381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/09/dzis-o-lubieniu.html' title='Dziś o lubieniu.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TIjFGHmOU_I/AAAAAAAACYM/9BicXW4PDGA/s72-c/19050196.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-7230713415623259829</id><published>2010-09-01T19:18:00.001+02:00</published><updated>2010-09-15T12:22:17.989+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WC'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><title type='text'>Rożki Babci Rózi. WC.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wędrowałam dziś ulicami Wrocławia przyglądając się mijającym mnie ludziom. Przede wszystkim młodym ludziom, dla których rok zaczyna się nie pierwszego stycznia, ale właśnie dziś. Pierwszego września. Brzdące ze swoimi rodzicami, pewnie bardziej zdenerwowanymi od nich samych, rozpoczynające swoją wielką przygodę. Starsi o parę lat, ci, którzy myślą, że już dużo wiedzą, ale wiedzą ciągle mało. Już nie tak bardzo czarno-biały tłum, nie tak jak kiedyś, ale uczucia takie jak radość, oczekiwanie i nadzieja ciągle chyba takie same. I choć jeszcze punktu odniesienie nie mają, to mam nadzieję, że wiedzą, że to jest naprawdę ich fantastyczny czas.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zatęskniłam dziś za tamtymi latami, kiedy i dla mnie rok rozpoczynał się właśnie pierwszego września. Kiedy byłam mała, do szkoły odprowadzała mnie najczęściej Babcia Anielcia. Wędrowałyśmy naszą małą uliczką, zatrzymywałyśmy się na jej wylocie i rzut oka w lewo, potem w prawo, a potem raz jeszcze w lewo, a po drugiej stronie czekał już żółty budynek z czerwonym dachem otoczony zielenią, gdzie z okien słychać było śpiew, pełen radości i dziecięcej energii. Miałam to szczęście, że mój pan od muzyki kazał nam zawsze bardzo głośno śpiewać. Pełną piersią. I tak też przeżywało się każdy dzień. Pełną piersią.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj ugniatając ciasto, wałkując je i wycinając z niego małe trójkąciki, właśnie o babciach myślałam. O tych moich, Anieli i Pelagii, o Wandzie, której niestety nigdy nie poznałam. O nie do końca mojej, ale wypełniającej teraz to puste miejsce po tych moich, babci Eleonorze. I o Babci Rózi, z przepisu której formowałam wczoraj małe rożki. O tych niezwykłych kobietach...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TH6CmYB8mKI/AAAAAAAACW8/ag1ctGDoYPg/s1600/rogaliki3.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TH6CmYB8mKI/AAAAAAAACW8/ag1ctGDoYPg/s400/rogaliki3.JPG" width="345" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam nadzieję, że Basia i Pola wybaczą mi, że post pojawia się z opóźnieniem, już we wrześniu, ale mimo wszystko idealnie mi się w dzisiejszy dzień wpasował. Rogaliki to dla mnie smak Domu, smak dzieciństwa. Róży mi tylko wczoraj zabrakło, ale kiedyś była. Rósł w ogrodzie cudny krzak, na którego kwiaty zawsze z niecierpliwością czekałam, a potem, gdy róże już kwitnąć zaczynały, wsadzałam nos w ich pąki i wąchałam... najwspanialszy zapach świata! I pamiętam, że pojawiała się też potem marmolada, babcia Anielcia zapewne ją robiła...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziękuję Basiu za ten przepis, za tą garść wspomnień, za Twoje słowa i za ten smak. Faktycznie boski!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TH6FQp0xQ9I/AAAAAAAACXE/XlrDjM7jyvA/s1600/rogaliki2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TH6FQp0xQ9I/AAAAAAAACXE/XlrDjM7jyvA/s400/rogaliki2.JPG" width="301" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Przepis na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;rożki Babci Rózi&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://makagigi.blogspot.com/2010/08/rozki-babci-rozi-czyli-zaproszenie-do.html"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;(zasłyszane prosto z ust Babci Rózi, która tak naprawdę na imię miała Rozalia)&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;100 ml letniego mleka&lt;br /&gt;5 dag drożdży&lt;br /&gt;5 łyżek cukru&lt;br /&gt;30 dag mąki&lt;br /&gt;3 żółtka&lt;br /&gt;15 dag masła&lt;br /&gt;konfitura z róży lub dobre powidła (na nadzienie)&lt;br /&gt;cukier kryształ (do obtaczania rogalików)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Działamy: &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: small;"&gt;Mleko, drożdże i cukier mieszamy i zostawiamy  na kilkanaście minut, żeby  drożdże podrosły, następnie mieszamy je z żółtkami i wlewamy do mąki wymieszanej z masłem (jeśli żółtka są duże, a  masło miękkie - ciasto potrzebuje dodatkowych 50g mąki). Zagniatamy ciasto i wkładamy do głębokiego naczynia z bardzo zimną wodą i  czekamy aż ciasto wypłynie (jak nie wypłynie to wyjmujemy po około 20  minutach - zwykle wypływa, ale czasem nie chce :)  Ciasto wyjmujemy z wody,  wykładamy na omączoną stolnicę, dzielimy na 8 częsci, wałkujemy okrągłe placki o 2-3 mm grubości, wycinamy trójkąty (każdy krążek na 8-12  trójkątów), na szerszym końcu każdego trójkąta kładziemy pół łyżeczki nadzienia, zwijamy i szczelnie ściskamy rogi, pieczemy na złoto w temperaturze 175st. (u mnie 190 stopni) około 15-20 minut.  Po upieczeniu, jeszcze ciepłe, maczamy górną część w białku, a następnie w cukrze - ja posmarowałam białkiem przed pieczeniem i wtedy też posypałam cukrem. Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TH6JIoXGUrI/AAAAAAAACXM/2hMtD8yZsQU/s1600/rogaliki4.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="342" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TH6JIoXGUrI/AAAAAAAACXM/2hMtD8yZsQU/s400/rogaliki4.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-7230713415623259829?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/7230713415623259829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=7230713415623259829&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/7230713415623259829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/7230713415623259829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/09/rozki-babci-rozi-wc.html' title='Rożki Babci Rózi. WC.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TH6CmYB8mKI/AAAAAAAACW8/ag1ctGDoYPg/s72-c/rogaliki3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-3265976922727842663</id><published>2010-08-26T12:23:00.002+02:00</published><updated>2010-09-15T12:22:37.344+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obiad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='papryka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cukinia'/><title type='text'>Obiad na koniec lata.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdybym znała sposób na to, jak wpaść w pętlę czasową, to chętnie bym teraz z niego skorzystała. Z końcem września mogłabym wracać do początku maja i tak w kółko. Maj, czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień, maj, czerwiec, lipiec... I to wcale nie ze względu na pogodę, ale z powodu truskawek, czereśni, jagód, fasolki, pomidorów, ogórków, śliwek i wszystkich innych dobrodziejstw lata. W tym roku cieszyły tym bardziej, że część trafiała na nasze talerze prosto z ogródka, przy jednym albo drugim naszym rodzinnym domu. Z ogródków, o które dbają ukochane ręce naszych bliskich, gdzie rosną najlepsze warzywa - niedoskonałe pomidory, ogórki, które wyjątkowo w tym roku obrodziły i na zimę zamknięte zostały w słoikach, fasolka, której też już w pewnej chwili było dużo za dużo. Truskawki, zbierane z pewną małą damą, pietruszka, która okazała się pasternakiem, papierówki prosto z pod drzewa i śliwki pełne słońca.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Po poprzednim lecie z dala od tych naszych rodzinnych ogrodów, w tym doceniłam je jeszcze bardziej. Dobrze, że są. I dziękuję moim Bliskim, którzy o nie dbają!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po takim ogródkowym wstępie, dziś coś, co moją ulubioną letnią potrawą jest. Jej sekret tkwi w wybraniu&amp;nbsp; tych najlepszych warzyw...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THY5sdq-QSI/AAAAAAAACWc/0cJHiBvRBuk/s1600/MakaronCukiniaPapryka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="273" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THY5sdq-QSI/AAAAAAAACWc/0cJHiBvRBuk/s400/MakaronCukiniaPapryka.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Makaron z cukinią, papryką i mozzarellą**&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 wąskie cukinie pokrojone w plastry&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 cebula pokrojona w paseczki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 czerwone lub żółte papryki pokrojone w paski&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 ząbki czosnku pokrojone w plasterki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;garść posiekanej natki pietruszki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;400 g makaronu penne&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 kulki mozzarelli&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5 łyżek oliwy z oliwek&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pieprz&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ew. parmezan &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Działamy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozgrzewamy oliwę na patelni, po chwili wrzucamy cebulę i czosnek, lekko zrumieniamy, dodajemy paprykę, chwilę później cukinię, podsmażamy - od czasu do czasu mieszając. Dodajemy sól i pieprz do smaku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W międzyczasie gotujemy makaron al dente, odcedzamy i dorzucamy do gorących warzyw. Dodajemy też&amp;nbsp; w tym momencie natkę pietruszki. Całość podrzucamy kilka razy na patelni, bądź po prostu mieszamy :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na koniec dodajemy pokrojoną w kostkę mozzarellę, mieszamy i od razu podajemy*, można razem z parmezanem. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THY9G8n-suI/AAAAAAAACWs/FVcdVm9Dl-8/s1600/MakaronPaprykaCukinia2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="243" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THY9G8n-suI/AAAAAAAACWs/FVcdVm9Dl-8/s400/MakaronPaprykaCukinia2.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* ten makaron lubię, nawet bardziej niż świeżo po przygotowaniu, odsmażany choćby następnego dnia...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;** przepis autorstwa &lt;a href="http://ugotuj.to/przepisy_kulinarne/2,87561,,Makaron_z_mozzarella_i_cukinia,,5408565,9495.html"&gt;Agnieszki Kręglickiej, znaleziony na stronie ugotuj.to&lt;/a&gt;, z moimi małymi zmianami.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THY_IYAKa5I/AAAAAAAACW0/eOPQannycUA/s1600/CukiniaMakaronPapryka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THY_IYAKa5I/AAAAAAAACW0/eOPQannycUA/s400/CukiniaMakaronPapryka.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-3265976922727842663?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/3265976922727842663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=3265976922727842663&amp;isPopup=true' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/3265976922727842663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/3265976922727842663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/08/obiad-na-koniec-lata.html' title='Obiad na koniec lata.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THY5sdq-QSI/AAAAAAAACWc/0cJHiBvRBuk/s72-c/MakaronCukiniaPapryka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-597288233273222598</id><published>2010-08-24T13:53:00.003+02:00</published><updated>2010-09-15T12:22:55.053+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maliny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śliwki'/><title type='text'>Kwintesencja lata. Tym razem śliwkowo.</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;Lubię koniec sierpnia. Lubię powietrze przesycone letnimi upałami, wieczornymi burzami,&amp;nbsp; kroplami deszczu spadającymi na gorącą od promieni ziemię. Kiedyś, o tej porze, czekałam z niecierpliwością na powrót do szkoły, a jednocześnie na początek czegoś nowego. Teraz czekam, choć już z większą cierpliwością, na babie lato.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;Kiedyś o tej porze biegałam po babcinym ogrodzie, od świtu do nocy, wspinając się po drzewach. Ulubionym drzewkiem była wiśnia, z mnóstwem gałęzi, po których z łatwością można było wspiąć się na sam szczyt i tam w ukryciu z ulubionym kuzynem snuć plany na dziś, na jutro, albo i na przyszłość.&amp;nbsp; A czasem patrzyliśmy tak po prostu na płynącą w pobliżu Odrę i czekaliśmy na przepływające barki.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;Wspinaczka na czereśnię stanowiła już większe wyzwanie, bo i gałęzi mniej i&amp;nbsp; moje dziecięce rączki ledwo do nich dosięgały. Za to nagroda większa, bo wiśni w ogrodzie było mnóstwo, a czereśnia tylko jedna. Zresztą czereśnia zawsze na liście ulubionych owoców prym wiodła.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jednak najwyższy poziom trudności zapewniały śliwy, dla wtajemniczonych takie VIII+, z pierwszymi gałęziami wysoko zawieszonymi, większość z nich krucha i fundująca od czasu do czasu przykrą niespodziankę w postaci twardego lądowania. Na szczęście nie trzeba było się wspinać, żeby śliwkę pełną lata zjeść. Wystarczyło się schylić... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THOuBReRKbI/AAAAAAAACV0/1hPHOdwINjE/s1600/sliwki2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THOuBReRKbI/AAAAAAAACV0/1hPHOdwINjE/s400/sliwki2.JPG" width="301" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Śliwki to dla mnie kwintesencja lata, smak lata ukryty w soczystym śliwkowym miąższu. Przywołują wspomnienia, tego co już za mną, letnich miesięcy, tych jeszcze trwających i tych z dzieciństwa. Uwielbiam śliwki, w każdej postaci... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Lubię czasem zamknąć ten śliwkowy smak lata w czymś. W cieście na przykład. Takim muffinkowym. I maliny też lubię. Też w muffinkach zamknięte. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THOu2Bm-DTI/AAAAAAAACV8/582yS2GNi6c/s1600/muffinySliwki.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="301" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THOu2Bm-DTI/AAAAAAAACV8/582yS2GNi6c/s400/muffinySliwki.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Muffiny ze śliwkami&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[około 15]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;2 szklanki mąki&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;1 łyżeczka sody oczyszczonej&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;2 jajka, roztrzepane&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;120 g drobnego cukru&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;pół szklanki oleju&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;300 g kwaśnej śmietany, jogurtu naturalnego bądź jogurtu greckiego&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;około 6 śliwek, pokrojonych na małe kawałki, czasem używam więcej&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;1/4 szklanki cukru demerara do posypania&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Działamy:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jak zawsze przy muffinach - w jednym naczyniu mieszamy składniki suche, w drugim łączymy ze sobą mokre. Kolejnym krokiem jest wymieszanie jednego z drugim, a w trzecim już dodajemy śliwki pokrojone na kawałki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ciasto  przekładamy do formy na muffinki, każdą posypujemy cukrem,&amp;nbsp;  pieczemy około 25 minut w temperaturze 190ºC. Czekamy chwilę aż trochę przestygną, potem wyciągamy z formy i studzimy na kratce. Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THOviEMmxNI/AAAAAAAACWE/5NAH9Rsvo7U/s1600/MuffinyMaliny.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="272" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THOviEMmxNI/AAAAAAAACWE/5NAH9Rsvo7U/s400/MuffinyMaliny.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Muffiny z malinami i białą czekoladą&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;150 g mąki pszennej&lt;br /&gt;100 g mąki pszennej razowej&lt;br /&gt;50 g płatków owsianych&lt;br /&gt;120 g drobnego cukru&lt;br /&gt;1 duże jajko&lt;br /&gt;2 łyżki soku z cytryny&lt;br /&gt;1 szklanka mleka (250 ml)&lt;br /&gt;4 łyżki oleju (60 ml)&lt;br /&gt;2,5 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;180 g malin (1 szklanka lub trochę więcej)&lt;br /&gt;110 g białej czekolady, posiekanej&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Działamy:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W jednym naczyniu mieszamy składniki suche, w drugim mokre, dodajemy maliny, czekoladę i delikatnie mieszamy. Ciasto  przekładamy do formy na muffinki, pieczemy około 25 minut w temperaturze 190ºC. Czekamy chwilę aż trochę przestygną, potem wyciągamy z formy i studzimy na kratce. Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Oba przepisy autorstwa&lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2009/07/Muffiny-z-malinami-i-biala-czekolada.html"&gt; Doroty z Moich Wypieków&lt;/a&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THOwDDdWMWI/AAAAAAAACWM/jV_ptKGrjko/s1600/sliwki.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="215" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THOwDDdWMWI/AAAAAAAACWM/jV_ptKGrjko/s400/sliwki.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-597288233273222598?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/597288233273222598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=597288233273222598&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/597288233273222598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/597288233273222598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/08/kwintesencja-lata-tym-razem-sliwkowo.html' title='Kwintesencja lata. Tym razem śliwkowo.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/THOuBReRKbI/AAAAAAAACV0/1hPHOdwINjE/s72-c/sliwki2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-5008472231935394939</id><published>2010-08-18T13:29:00.001+02:00</published><updated>2010-09-15T12:23:33.128+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='burak'/><title type='text'>Pan Burak. Inaczej.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moje ciepłolubne &lt;i&gt;ja &lt;/i&gt;czuje się jeszcze ciągle niedogrzane.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moje słońcolubne &lt;i&gt;ja&lt;/i&gt; smętnie wzdycha zerkając za okno.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zastanawiamy się razem z moim tęskniącym za hiszpańskim słońce &lt;i&gt;ja&lt;/i&gt;, czy to jeszcze lato czy też już może jego koniec?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zamieniamy szklankę z cytrynową lemoniadą na kubek z gorącą herbatą. Szeroko otwarte okno przymykamy...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chmury za oknem rozświetlamy żółtą żarówką piekarnika. Ucieramy buraki. Zaczynamy ciasta pieczenia...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGu7o3b6RMI/AAAAAAAACU4/0nwueW0gAPo/s1600/1B181264.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGu7o3b6RMI/AAAAAAAACU4/0nwueW0gAPo/s400/1B181264.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciasto z burakiem. Sama siebie musiałam do tego pomysłu przekonywać. Bo jak to tak?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pan Burak z barszczem odwiecznie związany, Pan Burak na ciepło do kotleta podawany, Pan Burak na zimno w surówkowym barowym zestawie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak go teraz do ciasta dodać? Pomysł w pierwszej chwili iście szalony. Przywołałam jednak w myślach smak ciasta marchewkowego, tego jednego z ulubionych... Bo jeśli Pani Marchewka się w cieście odnalazła, to z pewnością i Pan Burak też. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I się przekonałam. Mam nadzieję, że i Was przekonam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwłaszcza, że ciasto z cyklu tych łatwych bardzo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I do tego idealnie pasuje do mojej pogody za oknem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGu-Y7aGu1I/AAAAAAAACU8/c4vO48c_D7w/s1600/1B181257.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGu-Y7aGu1I/AAAAAAAACU8/c4vO48c_D7w/s400/1B181257.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto z Panem Burakiem.&lt;br /&gt;[&lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/2009/11/ciasta-z-jednej-formy.html"&gt;przepis znaleziony u Liski&lt;/a&gt;]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;200 g surowych buraków startych na drobnej tarce&lt;br /&gt;225 g mąki pszennej&lt;br /&gt;1 łyżeczkę proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki sody&lt;br /&gt;1 łyżeczkę cynamonu&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki imbiru w proszku&lt;br /&gt;180 g masła, roztopionego w garnuszku&lt;br /&gt;3 jajka, osobno białka i żółtka&lt;br /&gt;150 g cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewentualnie, jeśli pod ręką macie dowolne bakalie, rodzynki na przykład, ok. 100 g&lt;br /&gt;Liska poleca też kawałki ciemnej czekolady jako dodatek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik nagrzewamy do 180 st C.&lt;br /&gt;Mąkę mieszamy z proszkiem, sodą i cynamonem. W misce ubijamy pianę z białek.&lt;br /&gt;Masło  ucieramy z cukrem, dodajemy po jednym żółtku, następnie buraczki i mąkę.  Na końcu dodajemy pianę z białek i delikatnie mieszamy. Jeśli pieczemy ciasto z bakaliami, dodajemy je właśnie teraz.&lt;br /&gt;Masę przekładamy do keksówki, wysmarowanej wcześniej masłem i wysypanej otrębami pszennymi lub bułką tartą. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 50 minut. Studzimy w formie.&lt;br /&gt;Smacznego!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGvATXkh9SI/AAAAAAAACVA/ePubnZdmrmQ/s1600/1B181253.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGvATXkh9SI/AAAAAAAACVA/ePubnZdmrmQ/s400/1B181253.JPG" width="333" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-5008472231935394939?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/5008472231935394939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=5008472231935394939&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5008472231935394939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5008472231935394939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/08/pan-burak-inaczej.html' title='Pan Burak. Inaczej.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGu7o3b6RMI/AAAAAAAACU4/0nwueW0gAPo/s72-c/1B181264.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-5678985180886332723</id><published>2010-08-10T12:11:00.001+02:00</published><updated>2010-09-15T12:24:00.234+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='placuszki-racuszki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='maliny'/><title type='text'>Malinowo mi.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moje tu i teraz, w nowym - starym Wrocławiu wciągnęło mnie bardziej niż myślałam.Stąd moja ciągle przedłużająca się nieobecność, tutaj, jak i u Was. Przepraszam. Potrzebowałam jednak więcej czasu, żeby się na nowo poukładać. Bo czasem siadałam, klawiaturę przed sobą miałam, w głowie jednak krążyła tylko jedna nuta... &lt;i&gt;"words, don't come easy to me"...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wróciło wszystko, za czym tęskniłam. Są Ci, których mi tak bardzo brakowało, dawne miejsca, w których na nowo wydeptuję swoje ścieżki, są smaki, domowe smaki, które krążyły czasem po głowie, a odtworzyć ich nie potrafiłam. Jest moja Luna, na wyciągnięcie ręki, do pogłaskania choćby zaraz. Jest tęsknoty spełnienie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pojawił się też nadmiar wrażeń, sytuacje, które mieć miejsca nie powinny, historie szpitalne, przerażające wręcz, na szczęście z pozytywnym finałem,* plany, które czasem nagłej zmianie ulegać musiały, urzędowe wizyty, czasem pozytywnie zaskakujące, czasem niestety przybijające swoją szarością.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poukładana na nowo, wracam. Tęskniłam za Waszymi historiami, za swoim kulinarnym historii snuciem. Długich przerw już więcej nie planuję :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGEYRpCTyrI/AAAAAAAACUY/ET_zgGGdjjU/s1600/17300073.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGEYRpCTyrI/AAAAAAAACUY/ET_zgGGdjjU/s400/17300073.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na kolejny początek, na dzień dobry, zapraszam na słodkie śniadanie. Pancakesy plus malinowy sos. I uśmiech od rana.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGEcTbTGa1I/AAAAAAAACUg/xQOU0TeIFDE/s1600/17300078.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="317" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGEcTbTGa1I/AAAAAAAACUg/xQOU0TeIFDE/s400/17300078.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oryginalne amerykańskie pancakes **&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 i 1/4 szklanki mąki &lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;1 i 1/4 szklanki maślanki&lt;br /&gt;1/4 szklanki cukru pudru&lt;br /&gt;1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;1/4 szklanki oliwy&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W blenderze lub mikserze mieszamy ze sobą wszystkie składniki, aż do uzyskania gładkiej masy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozgrzewamy patelnię i nakładamy łyżkę ciasta na jednego placuszka. Smażymy na średnim ogniu, z dwóch stron, do uzyskania złotego koloru.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGEf6pLppwI/AAAAAAAACUo/R0xhMzDw1GE/s1600/17300088.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGEf6pLppwI/AAAAAAAACUo/R0xhMzDw1GE/s400/17300088.JPG" width="357" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Malinowy sos **&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;700 g malin&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2/3 szklanki cukru&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1/4 szklanki wody&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 łyżka wiśniówki (lub wody)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Działamy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Maliny, cukier i wodę mieszamy ze sobą w garnku, najlepiej takim z grubym dnem i gotujemy na średnim ogniu. Mieszając od czasu do czasu doprowadzamy do wrzenia. Następnym krokiem jest zmiksowanie wszystkiego blenderem, do uzyskania gładkiej masy. Dodajemy łyżkę wiśniówki, mieszamy i gotowe!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sos można przygotować dzień wcześniej, schłodzony przechować w lodówce i wykorzystać również na przykład do lodów. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGEilaBvDGI/AAAAAAAACUw/_guale-Vg_8/s1600/17300084.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="233" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGEilaBvDGI/AAAAAAAACUw/_guale-Vg_8/s400/17300084.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* jeśli ktoś chciałby wiedzieć, który z wrocławskich szpitali chyba jednak lepiej unikać, chętnie podzielę się doświadczeniami drogą mailową...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;** prezentowane przeze mnie pancakes są podobno dokładnie takie, jakie podaje się w International House of Pancakes w Stanach Zjednoczonych. Nie potwierdzę, nie zaprzeczę, ale szczerze polecę :) Przepis pochodzi z &lt;a href="http://www.recipesecrets.net/forums/recipe-exchange/17764-international-house-pancakes-pancakes.html"&gt;forum pełnego sekretnych przepisów z amerykańskich restauracji&lt;/a&gt;, a sos swoje źródło ma na stronie &lt;a href="http://www.epicurious.com/recipes/food/views/Thick-Apple-Pancakes-with-Raspberry-Sauce-104340"&gt;epicurious&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;a teraz znikam poczytać co u Was :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-5678985180886332723?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/5678985180886332723/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=5678985180886332723&amp;isPopup=true' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5678985180886332723'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5678985180886332723'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/08/malinowo-mi.html' title='Malinowo mi.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TGEYRpCTyrI/AAAAAAAACUY/ET_zgGGdjjU/s72-c/17300073.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-2553357135171202205</id><published>2010-06-23T07:57:00.001+02:00</published><updated>2010-09-15T14:20:01.885+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleb'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WP'/><title type='text'>Chleba pieczenie. WP#78</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedną z rzeczy, których brakowało mi najbardziej, w tak zwanym &lt;i&gt;międzyczasie&lt;/i&gt;, kiedy byłam gdzieś, ale nie tu i nie w kuchni, było pieczenie chleba. Brakowało mi mieszania, wyrabiania, ugniatania, rozciągania, a później oczekiwania, składania, przekładania, kształtowania, nacinania, naparowywania, rozgrzewania i wkładania, kolejnego czekania i na końcu delektowania się. Własnym chlebem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię piec chleby. I już nie potrafię się bez tego obejść.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się niezmiernie, że mogłam poprowadzić ostatnie wydanie Weekendowej Piekarni.&lt;br /&gt;Dziękuję Tili i Gospodarnej Narzeczonej za propozycję i zaufanie.&lt;br /&gt;Dziękuję wszystkim uczestniczkom, które zdecydowały się upiec chleb razem ze mną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TCGfJHKXotI/AAAAAAAACUI/RihMx9gJ9LY/s1600/New+York+Deli+Rye.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="301" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TCGfJHKXotI/AAAAAAAACUI/RihMx9gJ9LY/s400/New+York+Deli+Rye.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;New York Deli Rye. Jak dla mnie, to jeden z tych chlebów, które nie przysparzają problemów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest łatwo i przyjemnie. Przez brak zakwasu to też idealna propozycją dla początkujących, nie posiadających jeszcze stwora zwanego zakwasem w lodówce. (Mój A. zawsze z trwogą patrzy na bąbelkujące zakwas w słoiku - &lt;i&gt;czy to aby na pewno nas kiedyś nie zje?&lt;/i&gt;). Jest smaczny, urozmaicony przez dodatek kminku i miodu, nie czuć w nim dodatku drożdży. To chleb idealny na leniwe sobotnie śniadanie czy wyjazd na niedzielny piknik gdzieś w pobliskie górki [do którego jeszcze nie doszło, ale mam nadzieję, że niebawem dojdzie].* &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Zachęcam wszystkich tych, którzy chcieliby rozpocząć przygodę z chlebem, a jeszcze się trochę boją. Z tym chlebem początek powinnien być naprawdę przyjemny :) i smaczny!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po przepis odsyłam &lt;a href="http://amarantqa.blogspot.com/2010/06/zaproszenie-do-wp78.html"&gt;&lt;b&gt;TU&lt;/b&gt;.&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze raz dziękuję wszystkim uczestniczkom wspólnego pieczenia!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I już z niecierpliwością czekam na dzisiejszą propozycję w Weekendowej Piekarni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TCGiFMAutbI/AAAAAAAACUQ/Q9K_jqLRoRE/s1600/New+York+Deli+Rye+%282%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TCGiFMAutbI/AAAAAAAACUQ/Q9K_jqLRoRE/s400/New+York+Deli+Rye+%282%29.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* Jednak, po raz kolejny stwierdzam, że ja zdecydowanie wolę chleby na zakwasie. I dziś z pewnością taki upiekę :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-2553357135171202205?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/2553357135171202205/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=2553357135171202205&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/2553357135171202205'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/2553357135171202205'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/06/chleba-pieczenie-wp78.html' title='Chleba pieczenie. WP#78'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TCGfJHKXotI/AAAAAAAACUI/RihMx9gJ9LY/s72-c/New+York+Deli+Rye.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-7933639537201836089</id><published>2010-06-18T16:57:00.001+02:00</published><updated>2010-09-15T14:20:15.728+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='truskawki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muffinki'/><title type='text'>Małe. Chwile. Truskawkowe.</title><content type='html'>Do porannego kubka kawy wypitego na małym tarasie, gdzie nie docierają odgłosy wielkiego miasta.*&lt;br /&gt;Na długą drogę dla ukochanego. Dla bliskich, którzy z radością przyjmują mnie z powrotem. &lt;br /&gt;Żeby nacieszyć się darami czerwca, który, o dziwo, przekroczył już swój półmetek.&lt;br /&gt;Z własnoręcznie zerwanych truskawek. Z cyklu małe rzeczy, a cieszą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TBuFM7A8VzI/AAAAAAAACT4/N4eSigORcws/s1600/babeczka+truskawkowa.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TBuFM7A8VzI/AAAAAAAACT4/N4eSigORcws/s400/babeczka+truskawkowa.JPG" width="287" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Muffinki z truskawkami&lt;br /&gt;[przepis pochodzi z bloga &lt;a href="http://namiotle.widmo.biz/1405/muffiny-z-truskawkami/"&gt;&lt;i&gt;Na miotle&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;] &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 szklanki mąki&lt;br /&gt;1 szklanka cukru&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia (użyłam proszku do pieczenia z dodatkiem szafranu)&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;1/2 szklanki oleju roślinnego&lt;br /&gt;1 szklanka mleka&lt;br /&gt;1 1/2 szklanki pokrojonych truskawek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 stopni.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W jednej misce łączymy suche składniki, czyli mąkę, cukier, proszek do pieczenia i sól. W drugiej misce mieszamy jajko, mleko i olej. Kolejnym krokiem jest połączenie mokrych składników z suchymi i lekkie ich wymieszanie, grudki jak zawsze w muffinach wskazane. Dodajemy truskawki i mieszamy całość. Formę do muffinek wykładamy papilotkami (lub natłuszczamy i obsypujemy bułką tartą). Napełniamy formę, posypujemy każdą muffinkę szczyptą cukru i wsadzamy do piekarnika na 20-25 minut. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TBuIhKDQbbI/AAAAAAAACUA/qSJrXySDo_U/s1600/16160191.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TBuIhKDQbbI/AAAAAAAACUA/qSJrXySDo_U/s400/16160191.JPG" width="313" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* poza samolotami przelatującymi od czasu do czasu - chyba nie powinnam tego pisać, ale na razie cieszę się, że wrocławskie lotnisko zbyt duże nie jest :) &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-7933639537201836089?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/7933639537201836089/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=7933639537201836089&amp;isPopup=true' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/7933639537201836089'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/7933639537201836089'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/06/mae-chwile-truskawkowe.html' title='Małe. Chwile. Truskawkowe.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TBuFM7A8VzI/AAAAAAAACT4/N4eSigORcws/s72-c/babeczka+truskawkowa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-1579305041860724115</id><published>2010-06-16T12:05:00.005+02:00</published><updated>2010-09-15T14:20:30.350+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleb'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WP'/><title type='text'>Powrót. I zaproszenie do WP#78</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Kiedy pewnego dnia dostałam maila od Gospodarnej Narzeczonej z pewną propozycją - z niedowierzaniem przetarłam oczy. Zaproszenie do poprowadzenia Weekendowej Piekarni? niemożliwe... Niemożliwe stało się jednak możliwe i oto dzisiaj mam olbrzymią przyjemność zaprosić Was do wspólnego pieczenia chleba w ramach WP#78.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Długo zastanawiałam się, co Wam - i również sobie - na ten tydzień zaproponować. Pomysłów było kilka - dokładnie trzy - i ostateczna decyzja zapadła właściwie dopiero wczoraj. Choć uwielbiam chleby na zakwasie i zazwyczaj takie piekę, to tym razem - z uwagi na fakt, że nie mam pewności, jak przeprowadzkę zniósł mój zakwas&lt;b&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;- zaproponuję Wam przepis na chleb bez użycia zakwasu. &lt;b&gt;&lt;i&gt;New York Deli Rye&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;. Przepis pochodzi z książki Rose Levy Beranbaum - The Bread Bible, mojej pierwszej chlebowej księgi, która od miesiąca gości na mojej półce. Piekła go też kiedyś &lt;a href="http://smittenkitchen.com/2010/01/new-york-deli-rye-bread/"&gt;Deb ze Smitten Kitchen&lt;/a&gt; - i u niej można podejrzeć jak ów chleb się prezentuje. A prezentuje się u Deb cudownie. I jak przystało na fankę kminku w chlebie - którą od czasu jakiegoś jestem - musiał się jego dodatek w mojej propozycji znaleźć. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam nadzieję, że&amp;nbsp; i Wam i mi się uda wspólne pieczenie :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;New York Deli Rye&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ilość: bochenek o wadze 800g&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Źródło: “The Bread Bible” Rose Levy Beranbaum&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można podejrzeć u Deb ze Smitten Kitchen:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://smittenkitchen.com/2010/01/new-york-deli-rye-bread/"&gt;http://smittenkitchen.com/2010/01/new-york-deli-rye-bread/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sponge&lt;br /&gt;117 g mąki chlebowej&lt;br /&gt;95 g mąki żytniej&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki [1.6 g] drożdży instant&lt;br /&gt;19 g cukru&lt;br /&gt;10.5 g miodu / można użyć: 4.6 g słodu w proszku albo 6g cukru &lt;br /&gt;354 g wody w temperaturze pokojowej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Ciasto chlebowe:&lt;br /&gt;351 g mąki chlebowej&lt;br /&gt;2 g drożdży instant&lt;br /&gt;2 łyżeczki kminku, można użyć mielonego, jeśli nie lubimy ziaren kminku w chlebie&lt;br /&gt;10.5 g soli&lt;br /&gt;1/2 łyżki oleju roślinnego&lt;br /&gt;2 łyżeczki semoliny do podsypania (w oryginale cornmeal)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Działamy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Łączymy składniki sponge w dużej misce i mieszamy przez 2 minuty, można za pomocą miksera, tak żeby dobrze je napowietrzyć. Odstawiamy na bok.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;W drugiej misce mieszamy składniki na ciasto chlebowe – mąkę, drożdże, kminek, sól. Delikatnie przekładamy je do miski ze sponge tak, żeby dokładnie przykryć sponge mąką z kminkiem. Przykrywamy szczelnie miskę folią i odstawiamy do wyrośnięcia na 1 do 4 godzin w temperaturze pokojowej. Sponge będzie sobie bulgotać przez kołderkę z mąki, co jest jak najbardziej w porządku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Po 4 godzinach dodajemy olej i mieszamy – za pomocą lub bez miksera. Za pomocą miksera najpierw przez minutę na niskich obrotach, potem przez kolejne 10 minut na średnich obrotach. Jeśli wyrabiamy ręcznie – dolewamy olej i najpierw mieszamy drewnianą łyżką do momentu wchłonięcia się oleju. Potem wyrabiamy ciasto ręcznie przez około 5 minut. Na tym etapie ciasto będzie jeszcze lepkie. Przykrywamy ciasto odwróconą miską i zostawiamy na 20 minut. Po 20 minutach wracamy do wyrabiania przez kolejne 5 do 10 minut. W razie potrzeby można użyć trochę więcej mąki. Na końcu powinniśmy uzyskać elastyczne i gładkie ciasto, które lekko naciśnięte - będzie wracać. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Umieszczamy ciasto w lekko naoliwionej misce. Naoliwiamy również górę ciasta. Odstawiamy ciasto do wyrośnięcia – powinno podwoić objętość – na około 1,5 do 2 godzin. Po tym czasie odwracamy miskę na lekko obsypany mąką blat i pozwalamy ciastu powoli wypaść. Lekko je spłaszczamy, składamy, kształtujemy kulę i przekładamy z powrotem do naszej naoliwionej miski. Przykrywamy miskę folią i odstawiamy do ponownego wyrośnięcia na około 45 minut. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Po tym czasie znowu przerzucamy ciasto na lekko obsypany mąką blat, znowu delikatnie spłaszczamy. Formujemy w kulę i umieszczamy na lekko podsypanym semoliną blacie (na przykład na papierze do pieczenia). Przykrywamy naoliwioną miską i zostawiamy znowu na 1 godzinę i 15 minut. Naciśnięte lekko palcem ciasto powinno powoli wracać do swojego poprzedniego kształtu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 230°C. Autorka sugeruje włączenie piekarnika na godzinę przed pieczeniem. Na najniższej półce umieszczamy kamień (najlepiej) lub blachę. Piekarnik ma być naparowany.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Nacinamy ciasto, wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 15 minut w temperaturze 230°C, potem obniżamy temperaturę do 210°C i pieczemy przez kolejne 30 do 40 minut do momentu, aż nasz chleb uzyska piękny złoto-brązowy kolor. R.L. Beranbaum sugeruje sprawdzenie chleba szpikulcem – powinien wyjść czysty. Jeśli mamy szpikulec z termometrem – chleb powinien mieć temperaturę 190°C.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Studzimy chleb na kratce. Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Tych, którzy przyłączą się do wspólnego pieczenia, proszę o&amp;nbsp;umieszczanie linków nie&amp;nbsp; tylko u mnie, ale przede wszystkim w komentarzach  pod zaproszeniem do WP#78 na stronie &lt;/i&gt;&lt;a href="http://gospodarneszczescie.blogspot.com/"&gt;&lt;i&gt;Gospodarne szczęście.&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;i&gt;Ułatwimy tym samym Gospodarnej Narzeczonej i Tili pracę :)&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-1579305041860724115?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/1579305041860724115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=1579305041860724115&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/1579305041860724115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/1579305041860724115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/06/zaproszenie-do-wp78.html' title='Powrót. I zaproszenie do WP#78'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-6503815309327620664</id><published>2010-06-16T11:31:00.000+02:00</published><updated>2010-06-16T11:31:15.381+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez przepisu'/><title type='text'>Wstęp do powrotu...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po przerwie dłuższej niż planowałam - za którą bardzo przepraszam - powoli wracam do blogowego życia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powoli się przyzwyczajam do nowego miejsca w swoim starym Wrocławiu, do nowych odgłosów za oknem, czyli do żab śpiewających swoje pieśni na dobranoc i do samolotów od czasu do czasu przelatujących. Wszystkie kartony już rozpakowane, nowa przestrzeń oswojona, moje skarby kuchenne znalazły już swoje miejsce w szafkach, powoli poznajemy się z piekarnikiem, a lodówka codziennie cieszy swoją przestronnością. Mam nawet za sobą już jeden zbity talerz w nowej kuchni, na szczęście oczywiście. Więc... jest dobrze :) i będzie jeszcze lepiej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I nie taka przeprowadzka straszna, jak myślałam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sto razy straszniejsze są wrocławskie korki, o których zdążyłam zapomnieć. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I mam nadzieję, że lada moment zaproszę Was do wspólnego pieczenia :) &lt;/div&gt;Teraz zmykam zerknąć co u Was słychać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TBiZoB_t1yI/AAAAAAAACTw/VQYD8yUl5hE/s1600/16160183.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TBiZoB_t1yI/AAAAAAAACTw/VQYD8yUl5hE/s400/16160183.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-6503815309327620664?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/6503815309327620664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=6503815309327620664&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/6503815309327620664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/6503815309327620664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/06/wstep-do-powrotu.html' title='Wstęp do powrotu...'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/TBiZoB_t1yI/AAAAAAAACTw/VQYD8yUl5hE/s72-c/16160183.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-8436660139117255532</id><published>2010-05-27T14:35:00.006+02:00</published><updated>2010-09-15T14:21:07.234+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bez przepisu'/><title type='text'>Przeprowadzka :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ma mnie tu już od kilku dni, bo tydzień temu ruszyłam do PL - zaniepokojona wieściami o przybierającej Odrze. Mój rodzinny dom stoi tuż nad rzeką, zaraz za wałem. Zazwyczaj oznacza to tylko piękny widok, czasem jednak pojawiają się też chwile grozy. Tak jak i tym razem. Na szczęście u nas tylko na strachu się skończyło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy tam sytuacja się ustabilizowała, wróciłam do DE na kilka ostatnich dni. Piszę teraz w otoczeniu kartonów, folii bąbelkowej, starych gazet i wielkiego przeprowadzkowego bałaganu. A bałagan to nie jest coś, za czym przepadam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie będzie mnie tu też przez kolejnych kilka dni, bo to co do jutra spakuję, od wtorku będę musiała zacząć rozpakowywać i ustawiać w nowym miejscu. Mam nadzieję, że szybko się z tym uporam i że się polubię z nową kuchnią, bo już stamtąd zapewne będzie nowy wpis i nowy przepis.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pięknego, słonecznego i uśmiechniętego weekendu Wam życzę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na zakończenie - kwiatki z jeszcze przez kilka dni mojego ogródka... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_5l07W-kuI/AAAAAAAACTY/vevtVBRk9xw/s1600/14290033.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_5l07W-kuI/AAAAAAAACTY/vevtVBRk9xw/s400/14290033.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_5mPlCGWfI/AAAAAAAACTo/l4IbqjXVVMc/s1600/14290050.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_5l9_-cgOI/AAAAAAAACTg/w5h6ChHUMEM/s1600/14290036.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_5l9_-cgOI/AAAAAAAACTg/w5h6ChHUMEM/s400/14290036.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_5mPlCGWfI/AAAAAAAACTo/l4IbqjXVVMc/s1600/14290050.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_5mPlCGWfI/AAAAAAAACTo/l4IbqjXVVMc/s400/14290050.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-8436660139117255532?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/8436660139117255532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=8436660139117255532&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8436660139117255532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8436660139117255532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/05/przeprowadzka.html' title='Przeprowadzka :)'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_5l07W-kuI/AAAAAAAACTY/vevtVBRk9xw/s72-c/14290033.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-1939581137331987525</id><published>2010-05-19T17:03:00.006+02:00</published><updated>2010-09-15T14:21:52.516+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleb'/><title type='text'>Do trzech razy sztuka.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy coś mi nie wychodzi, w większości przypadków próbuję do skutku. Zwłaszcza, gdy mi na czymś zależy, potrafię być uparta. W kuchni jest jednak inaczej. Jeśli nie wychodzi, to odpuszczam. Zazwyczaj nie walczę. Nie wychodzi, to nie. Jest tyle innych potraw,&amp;nbsp; tyle przepisów, tyle smaków do poznania, że próbowanie do skutku nie ma sensu. Moim skromnym zdaniem oczywiście.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z moją dzisiejszą propozycją było jednak inaczej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwsze podejście - to była właściwie porażka. Zamiast chleba wyszedł mi tak zwany &lt;span class="goog-spellcheck-word"&gt;plaskacz&lt;/span&gt;, swoim kształtem bardziej przypominający naleśnik niż bochenek. Smakował jednak naprawdę niesamowicie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drugie podejście - zaledwie po kilku dniach. Efekt lepszy, bo i trochę innej techniki użyłam. Tym razem miałam coś na kształt... powiedzmy racucha.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po wsparciu duchowym ze strony Poli, której bardzo za pomoc dziękuję, postanowiłam się zmierzyć z owym chlebem po raz trzeci.&amp;nbsp; I w końcu! Udało mi się uzyskać prawie idealny kształt, taki, przy którym można użyć słowa - bochenek. No i ten smak. Rewelacja!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Czasem jednak i w kuchni warto próbować do skutku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_P3I7jSHXI/AAAAAAAACS4/JZ-JjSczGQs/s1600/Chleb+na+zakwasie+z+ziarnami.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_P3I7jSHXI/AAAAAAAACS4/JZ-JjSczGQs/s640/Chleb+na+zakwasie+z+ziarnami.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Chleb ten był zadaniem numer sześć w Piekarni po godzinach. I nie wiem, czy pisałam, ale zaszkodzi, jeśli powtórzę. Dziewczyny w swoich propozycjach zamieszczają przepisy na naprawdę pyszne chleby. Najnowsze zadanie - &lt;a href="http://piekarniapogodzinach.blogspot.com/2010/05/zadanie-dziesiate-juz.html"&gt;New York Deli &lt;span class="goog-spellcheck-word" style="background-attachment: scroll; background-clip: initial; background-color: white; background-image: none; background-origin: initial; background-position: 0% 0%; background-repeat: repeat repeat;"&gt;Rye&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; - to mój absolutny faworyt&lt;b&gt;, &lt;/b&gt;ale o tym już innym razem.&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_QB5J9zv6I/AAAAAAAACTQ/Y8DdUYiuILw/s1600/Chleb+na+zakwasie+z+ziarnami+%282%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_QB5J9zv6I/AAAAAAAACTQ/Y8DdUYiuILw/s400/Chleb+na+zakwasie+z+ziarnami+%282%29.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chleb na zakwasie z ziarnami (Seeded Multigrain Sourdough)&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[&lt;a href="http://piekarniapogodzinach.blogspot.com/"&gt;cytuję za dziewczynami z piekarni&lt;/a&gt;, a one za blogiem &lt;a href="http://www.wildyeastblog.com/2010/03/08/seeded-multigrain-sourdough-it-is-what-it-is/"&gt;Wild Yeast&lt;/a&gt; ]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Waga: 1000 g (2 bochenki)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas przygotowania&lt;br /&gt;Namaczanka: 30 minut&lt;br /&gt;Wyrabianie ciasta: 40 minut (w tym 30 minut na autolizę)&lt;br /&gt;Pierwsze wyrastanie: 2.5 godziny (pierwsze złożenie po 50 minutach, drugie po 100 minutach)&lt;br /&gt;Pierwsze formowanie, odpoczynek i ostatnie formowanie: 35 minut&lt;br /&gt;Wyrastanie finalne: 2 – 2.5godziny&lt;br /&gt;Pieczenie: 40 minut&lt;br /&gt;Wymagana temperatura ciasta: 24C&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Namaczanka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;100 g mieszanych ziaren (użyłam 40g czarnego sezamu, 30g siemienia lnianego, 30g ziaren słonecznika)&lt;br /&gt;35 g płatków owsianych&lt;br /&gt;86 g wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto chlebowe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;240 g mąki pszennej chlebowej&lt;br /&gt;94 g mąki pszennej chlebowej razowej&lt;br /&gt;41 g mąki żytniej&lt;br /&gt;227 g wody&lt;br /&gt;170 g aktywnego zakwasu żytniego&amp;nbsp; (100% hydracji)&lt;br /&gt;9.5 g soli&lt;br /&gt;namaczanka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.Namaczanka&lt;br /&gt;Ziarna mieszamy w misce, zalewamy wodą, przykrywamy i zostawiamy na 30 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Autoliza&lt;br /&gt;W misce (autorka bloga używa miksera z misą) mieszamy mąkę, wodę i zakwas. Miksujemy na niskich obrotach do połączenia się składników, przykryć i zostawiamy na 30 minut (autoliza).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Mieszanie&lt;br /&gt;Dodajemy sól i ponownie miksujemy na małych obrotach (jeśli jest taka potrzeba, można dodać trochę wody - ciasto ma być średnio ścisłe). Po około 1 minucie dodajemy namaczankę i jeszcze raz miksujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Fermentacja główna&lt;br /&gt;Ciasto wyjmujemy na lekko naoliwiony blat, przykrywamy i zostawiamy na 2.5 godziny składając ciasto po pierwszych 50 minutach i drugi raz po 100 minutach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Formowanie&lt;br /&gt;Blat lekko posypujemy mąką, przekładamy na nią ciasto, dzielimy&amp;nbsp; na dwie części. Z każdej części formujemy kulę i zostawiamy do odpoczynku na 30 minut.&amp;nbsp; Po tym czasie formujemy bochenki i wkładamy je do koszy złączeniami do góry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Ostatnia fermentacja&lt;br /&gt;Ciasto musi wyrastać przez 2-2.5 godziny. Aby sprawdzić czy jest gotowe, lekko naciskamy je palcem - jeśli będzie wracać powoli do pierwotnego kształtu, możemy wstawić je do piekarnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Pieczenie&lt;br /&gt;Piekarnik z kamieniem nagrzewamy do 250C i przygotowujemy spryskiwacz z wodą.&lt;br /&gt;Wyrośnięty bochenek zsuwamy na łopatę, szybko nacinamy wzdłuż i zsuwamy na kamień.&lt;br /&gt;Po włożeniu chleba do pieca, zmniejszamy jego temperaturę do 230C.&lt;br /&gt;Pieczemy przez 8 minut z parą, kolejne 20 minut bez pary, a na ostatnie 10 minut wyłączamy piec, uchylamy jego drzwiczki i zostawiamy w nim chleb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Studzimy na kratce do pieczywa. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_P8_3nbF2I/AAAAAAAACTI/I4d7fXrYulk/s1600/Chleb+na+zakwasie+z+ziarnami+%283%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_P8_3nbF2I/AAAAAAAACTI/I4d7fXrYulk/s400/Chleb+na+zakwasie+z+ziarnami+%283%29.JPG" width="345" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;                                                   &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-1939581137331987525?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/1939581137331987525/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=1939581137331987525&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/1939581137331987525'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/1939581137331987525'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/05/do-trzech-razy-sztuka.html' title='Do trzech razy sztuka.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_P3I7jSHXI/AAAAAAAACS4/JZ-JjSczGQs/s72-c/Chleb+na+zakwasie+z+ziarnami.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-5469784086544053529</id><published>2010-05-17T23:29:00.002+02:00</published><updated>2010-09-15T14:22:09.600+02:00</updated><title type='text'>Wieczorami. Czekosernik.</title><content type='html'>Wieczorami, kiedy sama ze sobą spędzam czas, piszę listy do przyjaciół.&lt;br /&gt;Kończę pranie, dokarmiam zakwas, wyciągam chlebek bananowy z piekarnika.&lt;br /&gt;Słucham muzyki, Gaby i Czesława. I Kasi.&lt;br /&gt;Przewracam kolejne strony Mężczyzny w brązowym garniturze.&lt;br /&gt;W kubku z krasnoludkami zaparzam herbatę. Z cytryną i sokiem malinowym.&lt;br /&gt;Przeglądam po raz kolejny &lt;a href="http://smittenkitchen.com/"&gt;Smitten Kitchen&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;Myślę o swoim ostatnim posiłku. Takim ostatnim ostatnim.*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_GwFd4ZsuI/AAAAAAAACSo/gK8YZgS74GQ/s1600/11211291.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="277" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_GwFd4ZsuI/AAAAAAAACSo/gK8YZgS74GQ/s400/11211291.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/2008/03/mj-ostatni-deser.html"&gt;Liska wybrałaby sernikobrownie&lt;/a&gt;. To była dla mnie prawdziwa rekomendacja.** Rekomendacją była też częstotliwość, z jaką ten przepis pojawia się na innych blogach. Musiałam spróbować.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Sernikobrownie z wiśniami&lt;br /&gt;[&lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/2008/03/mj-ostatni-deser.html"&gt;cytuję za Liską&lt;/a&gt;]&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;200 g gorzkiej czekolady&lt;br /&gt;200 g masła &lt;br /&gt;400 g cukru pudru (można dać mniej) &lt;br /&gt;5  jajek &lt;br /&gt;100 g mąki &lt;br /&gt;500 g sera kremowego&lt;br /&gt;cukier waniliowy lub 1 łyżeczka  ekstraktu z wanilii &lt;br /&gt;200 g drylowanych wiśni lub malin *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik nastawiamy na temperaturę 170 st C. &lt;br /&gt;Blaszkę 20x30  cm smarujemy masłem i wykładamy papierem do pieczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czekoladę rozpuszczamy w  kąpieli wodnej i studzimy. Masło i 250 g cukru pudru miksujemy na  gładką masę. Następnie dodajemy 3 jajka - wbijając po kolei po jednym i dobrze  miksując przed dodaniem kolejnego. Wlewamy roztopioną czekoladę i dalej  miksujemy. Kolejnym krokiem jest dodanie mąki, mieszamy i 3/4 mikstury wlewamy do blaszki. &lt;br /&gt;W  drugiej misce ucieramy ser, resztę cukru, 2 jajka i cukier waniliowy. Masa  powina mieć gładką konsystencję. &lt;br /&gt;Wylewamy masę serową na masę  czekoladową. &lt;br /&gt;Na wierzch wykładamy resztę masy czekoladowej i układamy  owoce. &lt;br /&gt;Pieczemy 45-60 minut.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Studzimy w ciepłym, ale otwartym piekarniku. &lt;br /&gt;Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_GzhTl2atI/AAAAAAAACSw/thGpLRVQijU/s1600/czekosernik.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_GzhTl2atI/AAAAAAAACSw/thGpLRVQijU/s400/czekosernik.jpg" width="383" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;* O moim ostatnim ostatnim będzie innym razem. Muszę się najpierw na coś zdecydować.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;** Bo ten czekosernik jednak moim ostatnim posiłkiem nie byłby. Kolejny raz się przekonałam, że ja i sernik to żadna wielka miłość. Na szczęście mam dla kogo robić serniki.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-5469784086544053529?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/5469784086544053529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=5469784086544053529&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5469784086544053529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/5469784086544053529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/05/wieczorami-czekosernik.html' title='Wieczorami. Czekosernik.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S_GwFd4ZsuI/AAAAAAAACSo/gK8YZgS74GQ/s72-c/11211291.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-2294945102071555102</id><published>2010-05-13T16:45:00.002+02:00</published><updated>2010-09-15T14:25:34.387+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czekolada'/><title type='text'>Bo... I czekolady turlanie.</title><content type='html'>Bo wczoraj były urodziny pewnej Pani.&lt;br /&gt;Bo za oknem pogoda bardziej jesienna niż wiosenna.&lt;br /&gt;Bo ochota na kubek gorącej herbaty, tom wierszy, ciepły koc.&lt;br /&gt;Bo warto czasami pewne słowa zapamiętać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-wPXfTlClI/AAAAAAAACSQ/G9ZWVXhb-8A/s1600/tulipan-poladroid.-2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-wPXfTlClI/AAAAAAAACSQ/G9ZWVXhb-8A/s320/tulipan-poladroid.-2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;"Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko.  Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a  jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego  wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi  jutro?&lt;br /&gt;Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij  ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech,  płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw."&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Phil Bosmans&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-wPf9T_RII/AAAAAAAACSY/h4IuorFQTKM/s1600/tulipan-polaroid-2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-wPf9T_RII/AAAAAAAACSY/h4IuorFQTKM/s320/tulipan-polaroid-2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Bo turlać się zawsze lubiłam.&lt;br /&gt;I turlanie czekolady też polubiłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-wPyF4tOvI/AAAAAAAACSg/ppRmJST5Qkc/s1600/trufle+z+orzechami+%282%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="352" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-wPyF4tOvI/AAAAAAAACSg/ppRmJST5Qkc/s400/trufle+z+orzechami+%282%29.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Trufle w orzechach.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.kwestiasmaku.com/desery/czekolada/trufle_w_pistacjach/przepis.html"&gt;[na podstawie przepisu Asi z Kwestii Smaku] &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #a30022;"&gt;&lt;/span&gt;200 g ciemnej               czekolady               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #a30022;"&gt;&lt;/span&gt;200 ml  ubitej               śmietanki kremówki               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #a30022;"&gt;&lt;/span&gt;6 łyżek               brązowego cukru               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #a30022;"&gt;&lt;/span&gt;4 łyżki  masła               &lt;br /&gt;&lt;span style="color: #a30022;"&gt;&lt;/span&gt;zmielone orzechy włoskie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czekoladę łamiemy na kostki i rozpuszczamy w tak zwanej kąpieli wodnej - wkładamy do miski i               rozpuszczamy nad garnkiem lekko gotującej się wody. Ubijamy śmietankę z cukrem,               zagotowujemy i wlewamy powoli do rozpuszczonej               czekolady - jednocześnie ubijając. Kiedy śmietanka               połączy się z czekoladą, dodajemy po kawałku               masło - dalej ubijając.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masę schładzamy w lodówce. Z               zastygłej szybko turlamy kulki i obtaczamy je w orzechach. Gotowe najlepiej trzymać w lodówce. Smacznego! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-wNkpdZQUI/AAAAAAAACSI/pCLO8fFI-dI/s1600/trufle+z+orzechami.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-wNkpdZQUI/AAAAAAAACSI/pCLO8fFI-dI/s400/trufle+z+orzechami.JPG" width="397" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-2294945102071555102?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/2294945102071555102/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=2294945102071555102&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/2294945102071555102'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/2294945102071555102'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/05/bo-i-czekolady-turlanie.html' title='Bo... I czekolady turlanie.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-wPXfTlClI/AAAAAAAACSQ/G9ZWVXhb-8A/s72-c/tulipan-poladroid.-2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-8020725016703989355</id><published>2010-05-11T11:26:00.003+02:00</published><updated>2010-09-15T14:26:01.384+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słono'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jajka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadanie'/><title type='text'>Śniadania i omlety.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Śniadania. Należę do tej grupy osób, które niestety śniadań nie traktują z należną im czcią, ba! w ciągu tygodnia ten posiłek potrafi nie istnieć. O świcie wypijam kubek kawy i tyle mnie kuchnia widziała. Inaczej sprawy się mają w weekend, ale to już wiecie. Wtedy jest czas na celebrowanie śniadań, co też zawsze staramy się robić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W moim domu rodzinnym, w czasach szkolnych, w niedzielę na śniadanie była jajecznica robiona przez Tatę, który notabene zbyt często samodzielnie posiłków nie przygotowuje, ale wtedy ten jeden - tydzień w tydzień. Te niedzielne śniadania, to były jedyne śniadania, jakie jedliśmy razem, stąd może moje obecne przyzwyczajenia? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Omlety. Kojarzą mi się z moją mamą i jej omletem, robionym specjalnie dla mnie. Duży, gruby, na słodko z powidłami śliwkowymi albo na słono z szynką i serem. Gdy teraz o nim myślę, to było takie moje &lt;i&gt;comfort food&lt;/i&gt;, choć wtedy jeszcze tego tak nie nazywałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Omlet kojarzy mi się też z pewnym obiadem w małej restauracji w Strasburgu, zjedzonym mniej więcej rok temu w majowe popołudnie. Przy zamawianiu strzelaliśmy w ciemno, karta była wyłącznie w języku francuskim, a kelnerka. mimo że rozumiała nasz angielski, nie miała ochoty się nim posługiwać. Nasz najmniejszy słownik świata nie zawierał nawet połowy wyrazów z karty, &lt;i&gt;lardons de dinde&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;concombres&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;yaourth&lt;/i&gt; - to była wtedy tajemnica. Nawet &lt;i&gt;persil&lt;/i&gt;* nią był. Na szczęście - brak znajomości francuskiego nie przeszkodził nam w zamówieniu jednego z najlepszych posiłków.**&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kelnerka przyniosła nam wtedy między innymi omlet, bardzo podobny do tego, którym poniżej ja Was częstuję. Idealny na śniadanie!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-h5XUadYHI/AAAAAAAACRI/EyO8qkP3wuM/s1600/omlet+z+lososiem+%283%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-h5XUadYHI/AAAAAAAACRI/EyO8qkP3wuM/s400/omlet+z+lososiem+%283%29.JPG" width="353" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kremowy omlet z łososiem i roszponką&lt;br /&gt;&lt;i&gt;[Kuchnia 4/2010]&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;sól i pieprz&lt;br /&gt;3-4 łyżki oliwy&lt;br /&gt;2 łyżki kremowego twarożku&lt;br /&gt;50 g wędzonego łososia&lt;br /&gt;garść roszponki, w oryginale rukoli&lt;br /&gt;2-3 łyżki tartego parmezanu&lt;br /&gt;skórka otarta z cytryny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Roztrzepujemy jajka, solimy i pieprzymy, a następnie podsmażamy na oliwie. Gdy jajka się lekko zetną, układamy na omlecie kawałki łososia i małe porcje twarożku. Zmniejszamy ogień, przykrywamy pokrywką i smażymy około 2-3 minut - do momentu aż góra omletu się zetnie. Podajemy posypane rukolą [bądź roszponką jak u mnie], parmezanem i skórką cytrynową. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-h7cGCrCrI/AAAAAAAACRQ/3Ot_K4kr7Ec/s1600/omlet+z+lososiem.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-h7cGCrCrI/AAAAAAAACRQ/3Ot_K4kr7Ec/s640/omlet+z+lososiem.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powyższy omlet jest moją propozycją do akcji zorganizowanej przez &lt;a href="http://oliveandflour.blogspot.com/2010/04/sniadanie-majowe-2.html"&gt;Mico z Olive&amp;amp;Flour&lt;/a&gt;&amp;nbsp;- Śniadanie Majowe 2.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-h8sO5vOzI/AAAAAAAACRY/mALc1hIsefw/s1600/majowe_sniad_2010.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="148" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-h8sO5vOzI/AAAAAAAACRY/mALc1hIsefw/s200/majowe_sniad_2010.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;* Dziś już wiem, że to pietruszka :)&lt;br /&gt;**&amp;nbsp; Najlepszego wśród tych zjedzonych w restauracji. Może na ocenę podanych nam posiłków wpłynął też klimat Strasburga, tak bardzo różnego od tego, co  znaleźć można kilka kilometrów dalej, za granicą...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-8020725016703989355?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/8020725016703989355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=8020725016703989355&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8020725016703989355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8020725016703989355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/05/sniadania-i-omlety.html' title='Śniadania i omlety.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-h5XUadYHI/AAAAAAAACRI/EyO8qkP3wuM/s72-c/omlet+z+lososiem+%283%29.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-8206787665194454386</id><published>2010-05-07T18:35:00.005+02:00</published><updated>2010-09-15T14:26:26.065+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ZIEMNIAKI'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa'/><title type='text'>Planów snucie... i zupa z ziemniaka.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zajrzałam dziś do kalendarza. Już maj. Już za trzy tygodnie dobiegnie końca nasza niemiecka przygoda. Będziemy rozkręcać nasz stół, kubki zawijać w gazety, książki układać w kartonach. Będziemy żegnać się z niemieckim etapem życia. Tak, to już prawie pewne :) z początkiem czerwca wracamy do Wrocławia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na nowo oswajać będziemy stare kąty, stawiać czoła nowym wyzwaniom... będziemy znowu korzystać z uroków życia we Wrocławiu. Już nie mogę się doczekać pierwszego letniego wieczoru na Rynku...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, ale to za trzy miesiące. Dziś jeszcze jest tu i teraz. Za oknem sąsiad naprawia po raz setny swoją motorynkę i gdyby nie fakt, że motorynka cicha nie jest, biłabym mu brawo za wytrwałość.&amp;nbsp; Od kilku dni walczę z faraonkami, które uparły się wytyczyć sobie ścieżkę przez nasze mieszkanie. Chwilowo je zniechęciłam, ale mam jednak wrażenie, to tylko wygrana bitwa, a nie cała wojna. O pogodzie nie wspomnę, ale jest chyba taka sama jak u Was. Na chwilę tylko wyszło słońce. I w ten zimny majowy klimat idealnie wpasowuje mi się talerz gorącej zupy ziemniaczanej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-Q7AJ-z_lI/AAAAAAAACQg/70HsFPXSK5M/s1600/zupa+ziemniaczana.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="308" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-Q7AJ-z_lI/AAAAAAAACQg/70HsFPXSK5M/s400/zupa+ziemniaczana.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis na zupę ziemniaczaną jest autorstwa Marty Gessler, której przepisy tak naprawdę dopiero zaczynam odkrywać. Do tej pory byłam bardziej cichą obserwatorką zachwycającą się jej kulinarnymi stronami w Wysokich Obcasach, rzadziej jednak z nich korzystałam. Teraz nadrabiam. Z przyjemnością nadrabiam. Na przykład smak tej zupy ziemniaczanej bardzo mile mnie zaskoczył...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-Q80zzI_6I/AAAAAAAACQo/rwOfV4F4z4s/s1600/zupa+ziemniaczana+%285%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-Q80zzI_6I/AAAAAAAACQo/rwOfV4F4z4s/s400/zupa+ziemniaczana+%285%29.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zupa ziemniaczana [numer 3]&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzebujemy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;0.75 kg ziemniaków pokrojone z grubsza&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3 duże cebule pokrojone w kostkę&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 łyżki masła&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1.5 litra bulionu warzywnego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;opakowanie śmietany 30 proc.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pęczek szczypioru&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;kilka plastrów łososia wędzonego &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;sól&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pieprz&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;u mnie też grzanki&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Działamy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pokrojoną cebulkę podsmażamy w garnku na maśle, po chwili dodajemy  ziemniaki. Zalewamy wcześniej&amp;nbsp; przygotowanym bulionem warzywnym i gotujemy do momentu, aż ziemniaki będą miękkie. Do zupy dodajemy drobno pokrojony szczypior (dodałam na końcu), śmietanę, sól i  pieprz. Całość za pomocą blendera zmieniamy w zupę - krem. Nalewamy na talerze, dodajemy plaster wędzonego łososia, posypujemy szczypiorkiem i grzaneczkami. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-RB3YzEyII/AAAAAAAACRA/7JgR2ohHsXw/s1600/zupa+ziemniaczana+%287%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-RB3YzEyII/AAAAAAAACRA/7JgR2ohHsXw/s400/zupa+ziemniaczana+%287%29.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I zapomniałam napisać wcześniej, a wiem już od tygodnia - Wasze marcowe trzymanie kciuków i wszelkie życzenia&lt;i&gt; powodzenia&lt;/i&gt; przydały się bardzo :) Przyszły wyniki egzaminu, bardzo dobre wyniki!&amp;nbsp; Dziękuję Wam&amp;nbsp; za wsparcie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-8206787665194454386?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/8206787665194454386/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=8206787665194454386&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8206787665194454386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/8206787665194454386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/05/planow-snucie-i-zupa-z-ziemniaka.html' title='Planów snucie... i zupa z ziemniaka.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-Q7AJ-z_lI/AAAAAAAACQg/70HsFPXSK5M/s72-c/zupa+ziemniaczana.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-1643193731696330211</id><published>2010-05-04T21:26:00.001+02:00</published><updated>2010-05-04T21:27:48.106+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieczywo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słono'/><title type='text'>Bolillos. Majowe wspomnienia.</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt;Mniej więcej dziesięć lat temu usiadłam w małej szkolnej sali, w rzędzie przy ścianie. Okna na nasz szkolny dziedziniec były po mojej lewej stronie. Za oknami świeciło słońce i kwitły kasztany. Nie pamiętam, kto siedział przede mną. Pamiętam, że na ławkach leżały bułki z zieloną sałatą. Z czterech tematów wybrałam ten pierwszy, z cytatem Williama Szekspira - "Świat jest teatrem, aktorami ludzie", z pytaniem o to, kto wyznacza nam role...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;Bóg, fatum, człowiek, przypadek...? *&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;Cofam się we wspomnieniach o kolejne cztery lata. Czerwiec, a może już początek lipca? Wtedy ktoś zdecydował, wiedźmy jakieś nad kotłem zamieszały, a może to tylko szanowna komisja układając listy przyjętych - przydzieliła mnie do klasy "f". Pamiętam, że na moment pojawił się żal, że właśnie "f", a nie "a". Dziś wiem, że lepiej trafić nie mogłam. Najlepsze przyjaźnie, nowe pasje, niezapomniane wspomnienia, wszystko właśnie dzięki tej czyjejś decyzji.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;Jedną z tych pasji okazał się język hiszpański. Pełen muzyki, ekspresji, kolorów, emocji. Bardziej czucie niż mędrca oko. Mój ulubiony, dlatego zawsze wywołuje we mnie żywe zainteresowanie to wszystko, co zawiera choćby jego namiastkę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;Wątpliwości więc nie miałam, kiedy zobaczyłam propozycję w Weekendowej Piekarni. Bolillos. To cudowne podwójne miękkie LL.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-Bk3qHs3tI/AAAAAAAACQI/c2hw6WDKjGs/s1600/bolillos+%287%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-Bk3qHs3tI/AAAAAAAACQI/c2hw6WDKjGs/s400/bolillos+%287%29.JPG" width="312" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt;Zgodzę się w pełni z opisem &lt;a href="http://atinabc.blox.pl/html"&gt;Atinki&lt;/a&gt;, która bułeczki nam zaproponowała - ciasto jest proste w wyrabianiu i formowaniu. Bułeczki w środku miękkie, o delikatnym smaku, z lekko chrupiącą skórką. Następnym razem postaram się nadać im kształt bardziej zbliżony do &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Bolillo"&gt;oryginału.&lt;/a&gt; I zdecydowanie muszę popracować nad nacinaniem. Idealny sposób na sobotnie śniadanie. Tak, bułeczki też są już wspomnieniem.**&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-BnYSMrvXI/AAAAAAAACQQ/pcrpmGI6Ssw/s1600/bolillos+%283%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-BnYSMrvXI/AAAAAAAACQQ/pcrpmGI6Ssw/s400/bolillos+%283%29.JPG" width="387" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Bolillos - meksykańskie bułeczki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[cytuję za Atinką, a ona za Tatter] &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek potrzebujemy:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;100 g mąki pszennej białej  chlebowej&lt;br /&gt;1 łyżeczka  drożdży instant&lt;br /&gt;335 g letniej wody&lt;br /&gt;1 łyżka  miodu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Drożdże wsypujemy do mąki, dodajemy wodę i miód.  Wszystko mieszamy i odstawiamy  do wyrośnięcia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Następnie do gotowego zaczynu dodajemy stopniowo:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;400g mąki  pszennej białej  chlebowej&lt;br /&gt;1 1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 łyżkę  roztopionego  tłuszczu - (przepis oryginalny wymienia smalec, można również użyć  innego)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyrabiamy gładkie, lśniące ciasto, które  łatwo odstaje od ścianek  miski. Pozostawiamy je&amp;nbsp; do wyrośnięcia na  minimum 1 godzinę. Następnie  odgazowujemy i dzielimy na 10 -12 części. Formujemy szybko kulki, układamy je złączeniami w górę i zostawiamy na 10  minut. Teraz dopiero formujemy  bułeczki - podłużne lub okrągłe. Pozostawiamy&amp;nbsp; do wyrośnięcia na 45 minut.  Wyrośnięte bułki nacinamy wzdłuż. Pieczemy w&amp;nbsp; piekarniku rozgrzanym do temperatury  190 stopni Celsjusza (z parą), przez  około 30-35 minut. Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-BxRdaMdhI/AAAAAAAACQY/pgPf_fTHIRM/s1600/bolillos.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-BxRdaMdhI/AAAAAAAACQY/pgPf_fTHIRM/s400/bolillos.JPG" width="326" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;* Tym samym moje drogie znajome Maturzystki chciałabym napisać, że myślę o Was, trzymałam dziś kciuki i trzymać kciuki dalej będę. Tak długo jak będziecie potrzebować!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; font-size: small;"&gt;** Wspomnieniami wypełniam chwilowy nadmiar pustego miejsca... i w duszy... &lt;i&gt;"&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Trebuchet MS&amp;quot;,sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;span id="text25534-ht" style="color: black;"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt;&lt;i&gt;dzień za  dniem pada deszcz, słońce śpi, nie ma Cię, zimny kraj, zimny maj, koty śpią, miasto śpi"&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-1643193731696330211?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/1643193731696330211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=1643193731696330211&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/1643193731696330211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/1643193731696330211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/05/bolillos-majowe-wspomnienia.html' title='Bolillos. Majowe wspomnienia.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S-Bk3qHs3tI/AAAAAAAACQI/c2hw6WDKjGs/s72-c/bolillos+%287%29.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-1283188032482547959</id><published>2010-04-28T16:30:00.004+02:00</published><updated>2010-09-15T14:27:06.180+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasta i ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jabłka'/><title type='text'>Ciasto na środę. Tonka i niespodzianki.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię niespodzianki, choć niestety należę do tej grupy ludzi, po których nie zawsze to widać. Taka moja mała ułomność. Lubię też przygotowywać niespodzianki, choć czasem mam problem z utrzymaniem ich w tajemnicy. Jak kiedyś, kiedy planowałam wspólny weekend w Krakowie, a zupełnie idiotycznie wygadałam się przed. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakiś czas temu, nie tak dawno, mile zaskoczona zostałam przez pewną niezwykłą kobietę, której nigdy osobiście nie poznałam, ale do której bardzo lubię zaglądać. Otóż kobieta ta nazywa się Bea i dzieli się ze mną i z innymi czytelnikami wieściami ze swojej kuchni. I nie tylko swoimi kuchennymi historiami, ale pewnego dnia podzieliła się też  między innymi ze mną swoimi przyprawami. Po jakimś czasie dotarła do mnie koperta, z piękną kartką i ziarenkami tonki. Usiadłam z kopertą w rękach i zachwycając się zapachem tonki myślałam o tym, jak cudownie jest się ciągle na nowo przekonywać, że ten świat pełen jest dobrych ludzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9gefeVXFvI/AAAAAAAACPY/nVusfkg_jDA/s1600/tonka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9gefeVXFvI/AAAAAAAACPY/nVusfkg_jDA/s400/tonka.JPG" width="307" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Tonka - &lt;a href="http://www.beawkuchni.com/2010/03/kazdy-ma-jakiegos-bzika.html"&gt;o której dowiedziałam się właśnie dzięki Bei&amp;nbsp; i tu też ją będę w tej chwili cytować&lt;/a&gt; - zwana jest też bobem / fasolą tonką. Kiedyś była to przyprawa używana przede wszystkim w przemyśle perfumeryjnym, teraz powoli zdobywa miejsca również w szufladach kuchennych. &lt;i&gt;Te czarne, podłużne i pomarszczone ziarna pochodzą z owocu tropikalnego  drzewa rosnącego w Ameryce Południowej - &lt;a href="http://www.uni-graz.at/~katzer/engl/Dipt_odo.html" target="_blank"&gt;Dipteryx odorata&lt;/a&gt;. Produkuje ono owalny owoc, który  po zbiorze suszy się przez rok, a następnie wydobywa się z niego&amp;nbsp; małe czarne ziarenka. Są one dosyć gorzkie, poddaje się je więc 1-2  dniowej maceracji w rumie, a następnie ponownie się suszy. Tonka ma  bardzo specyficzny zapach – nuta wanilii i rumu miesza się z lekko  migdałowym i karmelowym aromatem. &lt;/i&gt;Potwierdzam - po już nie wiem ilu-krotnym wwąchiwaniu się w tonkę - zapach posiada niezwykły.&amp;nbsp; Pasuje tam, gdzie pasuje wanilia - do ciast, deserów, do czekolady... Ścieramy ziarenka na tarce krótko przed użyciem, wystarczy pół ziarenka do zaromatyzowania naszej potrawy. Podobno nie należy spożywać jej w zbyt dużych ilościach - &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kumaryna"&gt;ze względu na zawartość kumaryny&lt;/a&gt;. To tak w ramach informacji teoretycznych o tonce. Na blogu Bei można też poczytać o innych przyprawach - o sumaku, colombo i wielu innych. Polecam i zachęcam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9ghcwEGybI/AAAAAAAACPk/ykxziKOPt0A/s1600/jablko+i+tonka.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9ghcwEGybI/AAAAAAAACPk/ykxziKOPt0A/s400/jablko+i+tonka.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tonka - jak już wspomniałam - mnie zachwyciła, totalnie zauroczyła swoim zapachem. Potrafię wsadzić nos do słoiczka z tonką i wąchać, wąchać, wąchać... to uzależnia. Upieczone z nią ciasto - zwykłe, takie na środek tygodnia, właściwie z tego co pod ręką miałam, nabrało niezwykłego aromatu. Choć zwykłe - dzięki tonce - stało się niezwykłe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9gkOt67UqI/AAAAAAAACPo/LBskpw3n_PY/s1600/ciasto+tonka+%283%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9gkOt67UqI/AAAAAAAACPo/LBskpw3n_PY/s400/ciasto+tonka+%283%29.JPG" width="347" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Ciasto jabłkowe plus TONKA.&lt;br /&gt;(&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_1226786916"&gt;przepis Aimee&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.underthehighchair.com/2008/10/sugar-high-friday-tonka-bean-spiced.html"&gt; z blogu Under the High Chair&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka cukru &lt;br /&gt;3 jajka, temperatura pokojowa&lt;br /&gt;2/3 szklanki oleju &lt;br /&gt;3/4 łyżeczka ekstraktu z migdałów  &lt;br /&gt;1½ szklanki mąki &lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia &lt;br /&gt;½ łyżeczki soli &lt;br /&gt;2 średnie jabłka, obrane, pokrojone  cienko&lt;br /&gt;[3/4  szklanki świeżych malin - niestety tym razem bez]&lt;br /&gt;1/4 startego ziarna tonki&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podgrzewamy piekarnik do 180C.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smarujemy tortownicę masłem i obsypujemy bułką tartą (autorka radzi wyłożenie papierem do pieczenia).Jajka i cukier ucieramy na puszystą masę. Dodajemy olej i wyciąg z migdałów, mieszamy. Przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia i solą. Powoli łączymy z naszą jajeczną masą.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Połowę ciasta wlewamy do naszej formy, przykrywamy warstwę ciasta jabłkami i malinami. Posypujemy owoce tonką i przykrywamy pozostałą masą. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pieczemy ciasto przez około 45 minut, do suchego patyczka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Smacznego!&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9gnIB5uXmI/AAAAAAAACPs/EdO5VaunpYo/s1600/ciasto+tonka+%284%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9gnIB5uXmI/AAAAAAAACPs/EdO5VaunpYo/s400/ciasto+tonka+%284%29.JPG" width="396" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Beo! dziękuję Ci jeszcze raz bardzo za prezent!&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-1283188032482547959?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/1283188032482547959/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=1283188032482547959&amp;isPopup=true' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/1283188032482547959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/1283188032482547959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/04/ciasto-na-srode-tonka-i-niespodzianki.html' title='Ciasto na środę. Tonka i niespodzianki.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9gefeVXFvI/AAAAAAAACPY/nVusfkg_jDA/s72-c/tonka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-6112875381536846046</id><published>2010-04-27T14:06:00.004+02:00</published><updated>2010-04-27T14:12:33.223+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słono'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='soczewica'/><title type='text'>My wish list.</title><content type='html'>Wieczór w teatrze, przy ulicy Hubskiej. &lt;a href="http://www.adspectatores.art.pl/"&gt;3+2 albo Wielkie żarcie&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Wędrówka z plecakiem przez ulice Jaisalmer.&lt;br /&gt;Potem pociąg do Darjeeling.&lt;br /&gt;Czarnobrązowy nos Luny. I jej łapa na moim kolanie.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.cirquedusoleil.com/"&gt;Cirque du Soleil&lt;/a&gt;. Zobaczyć to. Na własne oczy.&lt;br /&gt;Popołudniowy kubek kawy wypity z jedną z moich kobiet.&lt;br /&gt;Albo wieczór w pełnym gronie.&lt;br /&gt;Lekcja hiszpańskiego. Znowu. La alegría es el sonido del alma.&lt;br /&gt;Spacer brzegiem oceanu. Z szumem fal zagłuszającym wszystko inne.&lt;br /&gt;Koncert Dave Matthews Band. Dać się ponieść ich muzyce.&lt;br /&gt;Ciepła dłoń na mojej dłoni. Tu i teraz.&lt;br /&gt;Żaglówka wolno płynąca wzdłuż greckich wysp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I obiad w greckiej knajpie. Ukrytej gdzieś w zakamarkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9bP-f5ktfI/AAAAAAAACPA/pxjoK-iAH_0/s1600/fakes.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9bP-f5ktfI/AAAAAAAACPA/pxjoK-iAH_0/s400/fakes.jpg" width="386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obiadu w małej rodzinnej greckiej restauracji, ukrytej przed wzrokiem turystów dziś nie było. Spróbowałam mimo to przywołać trochę innego świata i ugotowałam fakes, grecką zupę z soczewicy. Gęstą, sycącą, pasującą bardziej na chłodniejsze dni, choć smakującą i dziś. Jest niezwykle prosta w przygotowaniu i niezbyt pracochłonna - najbardziej uciążliwe jest w niej krojenie cebuli i marchewki w drobną kostkę. Dodając mniej wody można otrzymać gulasz. Najlepsza z pajdą świeżo upieczonego chleba. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9bSH2HENhI/AAAAAAAACPI/dTZaHfi4R_k/s1600/fakes+%282%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9bSH2HENhI/AAAAAAAACPI/dTZaHfi4R_k/s400/fakes+%282%29.JPG" width="311" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;FAKES - zupa z soczewicy&lt;br /&gt;&lt;a href="http://ugotuj.to/przepisy_kulinarne/2,87561,,Fakes___zupa_z_soczewicy,,5408287,9495.html"&gt;[według Agnieszki Kręglickiej]&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujemy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;250 g zielonej soczewicy&lt;br /&gt;250 g dojrzałych pomidorów lub puszka pomidorów bez skórki&lt;br /&gt;1/2 szklanki oliwy&lt;br /&gt;2 marchewki pokrojone w kostkę&lt;br /&gt;2 cebule pokrojone w kostkę&lt;br /&gt;2 utarte ząbki czosnku&lt;br /&gt;łyżka koncentratu pomidorowego&lt;br /&gt;listek laurowy&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;oregano&lt;br /&gt;2 łyżki czerwonego octu winnego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Działamy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na rozgrzanej oliwie w garnku chwilę przesmażamy pokrojoną w&amp;nbsp; drobną kostkę cebulę i utarty czosnek. Dodajemy marchew, listek laurowy i opłukaną soczewicę. Zalewamy zimną wodą (ok.1 l) i gotujemy pół godziny, aż zmięknie. Dodajemy posiekane pomidory bez skórki, koncentrat, sól, pieprz i oregano i&amp;nbsp; gotujemy przez kolejne 15 minut. Przed podaniem doprawiamy zupę z soczewicy octem.&amp;nbsp; Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9bSa2XqCAI/AAAAAAAACPQ/__p2_hHJMW8/s1600/fakes+%283%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9bSa2XqCAI/AAAAAAAACPQ/__p2_hHJMW8/s400/fakes+%283%29.JPG" width="316" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;A co znalazłabym na Waszej liście życzeń?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6649620406997378229-6112875381536846046?l=amarantqa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://amarantqa.blogspot.com/feeds/6112875381536846046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6649620406997378229&amp;postID=6112875381536846046&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/6112875381536846046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6649620406997378229/posts/default/6112875381536846046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://amarantqa.blogspot.com/2010/04/my-wish-list.html' title='My wish list.'/><author><name>amarantka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01362049168508869911</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S8Xsx4bo7-I/AAAAAAAACMY/Ed-fOyd7gSQ/S220/Mazury-20070813__32-pola-1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9bP-f5ktfI/AAAAAAAACPA/pxjoK-iAH_0/s72-c/fakes.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6649620406997378229.post-2881970909827602734</id><published>2010-04-26T17:20:00.002+02:00</published><updated>2010-09-15T14:27:47.408+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleb'/><title type='text'>Trauma z dzieciństwa.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dawno, dawno temu trafiłam na wakacje do swojej rodziny mieszkającej kawałek za Krakowem. Trafiłam&amp;nbsp; prosto na obiad... i trafiłam między innymi prosto na surówkę z kapusty kiszonej. Z kminkiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Tu muszę wyjaśnić - kminku nie znosiłam. Każda potrawa, pieczywo, cokolwiek zawierającego choćby śladowe ilości kminku - zdecydowanie nie nadawało się do zjedzenia przeze mnie. Nawet zmielony. Nawet ziarenka czubeczek. Nie i już.&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I trafiłam na tą kapustę z kminkiem. Ja, nauczona, że przecież w gościach grymasić nie wolno, męczyłam się biedna nad talerzem pełnym kminku, bo zdominował on w tym momencie wszystko inne. Nie pamiętam z tego obiadu niczego więcej, nie pamiętam z tamtych wakacji niczego więcej. Tylko ten kminek. I moją coraz większą rozpacz... jak ja mam to zjeść? *&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To było dawno temu, ale kminku nie jadłam przez kolejnych lat naście. Właściwie dopiero niedawno odważyłam się &lt;span class="goog-spellcheck-word" style="background-attachment: scroll; background-clip: initial; background-color: yellow; background-image: none; background-origin: initial; background-position: 0% 0%; background-repeat: repeat repeat;"&gt;przetestować&lt;/span&gt; pod tym względem swoje kubki smakowe i sprawdzić ich reakcję. I jest dobrze. Ba! myślę nawet, że to może być początek prawdziwej przyjaźni...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7tY/S9WoxS4W0XI/AAAAAAAACOo/RDsj4NYNrBw/s1600/chleb+z+kminkiem+%282%29.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_km5Mv3Jg7t
