środa, 13 stycznia 2010

Zamarzyło mi się...

Zaczęło się od bułeczek Liski. Upieczone jeden raz, drugi, trzeci.
Pochłaniane jeszcze ciepłe.
Potem powstał mój pierwszy chleb. Dumna byłam bardzo.
Podobno chwalić się nie wypada, ale się chwaliłam.

A dziś... dziś zakwas się właśnie zaczął tworzyć. Też z przepisu Liski.
Mam nadzieję, że będzie się mu u mnie dobrze pracowało ;)
bo marzy mi się dalszy ciąg mojej chlebowej przygody...























Kiedyś zamarzył mi się też Miś. I marzenie się spełniło. Czasu już co prawda sporo minęło od rozstrzygnięcia konkursu, Miś wygrany jednak dopiero niedawno w moje ręce trafił. I chciałabym jeszcze raz podziękować Ani z Zielonego Wzgórza za cudo jej niezwykłe. I w ogóle przekazać dalej mój zachwyt nad Anią, która tworzy. Piękne rzeczy tworzy. I cieszy mnie niezmiernie, że jedno z jej dzieł trafiło do mnie :)
Jeszcze raz dziękuję!















A śnieg dalej sypie...

3 komentarze:

Sisters4cooking pisze...

Ja swój zakwas zrobiłam zaraz po Nowym Roku. Też z przepisu Liski. Wyszedł. Dziś upiekłam swój drugi chleb na zakwasie :)

Pozdrawiam i trzymam kciuki za Twój zakwas!

I zazdroszczę misia, bo też mi się marzył :)

Robert Gutowski pisze...

muszę kiedyś w końcu to zrobić... :)
pzdr

majka pisze...

Trzymam kciuki za zakwas :) Ja jeszcze nie robilam, chyba zbyt leniwa jestem wiec kupuje w sklepie juz gotowy. Nie jestem z tego powodu dumna ale jakos nie potrafie przelamac swojego lenistwa :))

I gratuluje wygranej. Misiu jest slodki :)