poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Panta rhei.

Sześćdziesiąt godzin temu żegnałam Andrzeja na lotnisku.
Sześćdziesiąt godzin temu dostałam wiadomość o katastrofie.
 
Na chwilę wstrzymałam oddech. Ta chwila trwała blisko dwie doby.
Sama ze sobą, nie z wyboru, układałam myśli i emocje. 
Próba zrozumienia.
 
Dziś zaczął się kolejny dzień. Złapałam oddech.
 
Panta rhei.

4 komentarze:

Delie pisze...

Ja ciągle nie mogę przestać myśleć, że takie rzeczy się po prostu nie zdarzają..

amarantka pisze...

Wiesz Delie, ja mam takie przebłyski, kiedy po raz kolejny trafia do mnie ta myśl...

"Nie żyją. Naprawdę nie żyją."

I muszę za każdym razem na nowo się z nią oswajać...

asieja pisze...

takie chwile naszego zycia zostaja na zawsze

Olciaky pisze...

Takie chwile zawsze mrożą krew w żyłach..