środa, 18 sierpnia 2010

Pan Burak. Inaczej.

Moje ciepłolubne ja czuje się jeszcze ciągle niedogrzane. 
Moje słońcolubne ja smętnie wzdycha zerkając za okno.
Zastanawiamy się razem z moim tęskniącym za hiszpańskim słońce ja, czy to jeszcze lato czy też już może jego koniec? 
Zamieniamy szklankę z cytrynową lemoniadą na kubek z gorącą herbatą. Szeroko otwarte okno przymykamy...

Chmury za oknem rozświetlamy żółtą żarówką piekarnika. Ucieramy buraki. Zaczynamy ciasta pieczenia...






Ciasto z burakiem. Sama siebie musiałam do tego pomysłu przekonywać. Bo jak to tak?
Pan Burak z barszczem odwiecznie związany, Pan Burak na ciepło do kotleta podawany, Pan Burak na zimno w surówkowym barowym zestawie. 
I tak go teraz do ciasta dodać? Pomysł w pierwszej chwili iście szalony. Przywołałam jednak w myślach smak ciasta marchewkowego, tego jednego z ulubionych... Bo jeśli Pani Marchewka się w cieście odnalazła, to z pewnością i Pan Burak też.
I się przekonałam. Mam nadzieję, że i Was przekonam. 
Zwłaszcza, że ciasto z cyklu tych łatwych bardzo. 
I do tego idealnie pasuje do mojej pogody za oknem.





Ciasto z Panem Burakiem.
[przepis znaleziony u Liski]

Potrzebujemy:

200 g surowych buraków startych na drobnej tarce
225 g mąki pszennej
1 łyżeczkę proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
1 łyżeczkę cynamonu
1/2 łyżeczki imbiru w proszku
180 g masła, roztopionego w garnuszku
3 jajka, osobno białka i żółtka
150 g cukru

Ewentualnie, jeśli pod ręką macie dowolne bakalie, rodzynki na przykład, ok. 100 g
Liska poleca też kawałki ciemnej czekolady jako dodatek.

Działamy:

Piekarnik nagrzewamy do 180 st C.
Mąkę mieszamy z proszkiem, sodą i cynamonem. W misce ubijamy pianę z białek.
Masło ucieramy z cukrem, dodajemy po jednym żółtku, następnie buraczki i mąkę. Na końcu dodajemy pianę z białek i delikatnie mieszamy. Jeśli pieczemy ciasto z bakaliami, dodajemy je właśnie teraz.
Masę przekładamy do keksówki, wysmarowanej wcześniej masłem i wysypanej otrębami pszennymi lub bułką tartą. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 50 minut. Studzimy w formie.
Smacznego! 

12 komentarzy:

majka pisze...

A ja wlasnie o Tobie myslalam... Chyba Cie sciagnelam myslami :) To ciasto z Panem Burakiem i mnie kusilo swojego czasu. Jadlam juz z Pania Cukinia a z Pania Marchewka wciaz mi jakos nie po drodze :)) Musze i ja kiedys sobie upiec. Tymczasem pozwolisz, ze sie poczestuje? :)

A wiesz, ze u nas nieprzerwanie pada od kilku dni? Zaczynam miec wrazenie, ze przyszla juz jesien...

agatek ♪ pisze...

mam bardzo podobne odczucia pogodowe :)
a na ciasto mam już wielką ochotę, ale już niedługo- pocieszam się; a może właśnie z buraczkiem? :))

Karolina pisze...

Mnie nie nalezy przekonywac, bo ciasto buraczane robie i uwielbiam. :) Tyle, ze mam przepis na czekoladowe. Dlatego z checia nastepnym razem skorzystam z Twojego przepisu. :)

aga pisze...

z burakiem to jeszzce nie jadlam, ale czas sprobowac, bo jak patrze na zdjecia to wyglada smakowicie:)

Ciastella pisze...

na zdjęciach wygląda pysznie;D chciałabym spróbować;)

Karmel-itka. pisze...

z burakiem?
rzeczywiście, pomysł dośc zwariowany. ale po przeanalizowaniu przepisu myślę, że można by się pokusic... ;]

Zaytoon pisze...

Chyba już koniec... Sama o tym u siebie napisałam. Dosyć to smutne, bo ja zdecydowanie nie zdążyłam się jeszcze nacieszyć latem.

A Pana Buraka w cieście jeszcze nie próbowałam, ale bardzo jestem go ciekawa. Kiedyś bez wątpienia się skuszę. :)

Ściskam!

ewelajna pisze...

Jaki tam koniec...??? jaki ekoniec ja się pytam...! Toć zaraz początek - cynamon, grzane wino, ta Twoja ciepła herbata, ciepły sweter, i wlaśnie ciepłe ciasto - o, takie choćby jak Twoje z Panem B.
Pozdrawiam ciepło i dobrych nastrojów na kończące się lato i nadchodzącą jesień życzę:)

asieja pisze...

całkowicie przekonuje mnie Twój wpis do spróbowania tego ciasta. piekłam kiedyś muffinki z buraczkami, ale chyba przesadziłam z ich ilością i nie wyszły smaczne.. ale może kolejna próba byłaby smaczniejsza.

Raincloud pisze...

Naiwne pytanie mi zaświtało: Ale jak to smakuje...???
Spodziewałam się, że ciasto będzie czerwone, lub choćby różowe. A tu niespodzianka.

gruszka z fartuszka pisze...

Ja się jeszcze przekonuję, ale jestem coraz bliżej :)

dorota20w pisze...

intrygujący przepis !