wtorek, 16 listopada 2010

Zimowy uśmiech. WP#93

Choć zdecydowanie ciepłolubna jestem i wskazując ulubioną porę roku - nawet przez sen powiedziałabym - lato, to w tym roku wyjątkowo niecierpliwie oczekuję zimy. Choć jeszcze się nie zaczęła, to mam wrażenie, że będzie wyjątkowo uśmiechnięta, wyjątkowo radosna, wyjątkowo szczęśliwa. 
Bo i może w końcu nauczę się jeździć na nartach - marzenie ciągle niespełnieno może w końcu spełnienia się doczeka. I może się przy tej okazji nie połamię. Szykuje się też ślub pewnej mojej ukochanej jeszcze przez chwilę panny. I chrzestną pewnego słodkiego dziewczęcia zostanę. I w końcu będziemy mieć naszą własną choinkę :) I wiele, wiele innych dobrych historii na pewno się jeszcze w nadchodzących zimowych miesiącach wydarzy. U mnie. I u Was też na pewno. 
 
I dlatego nawet jeśli pogoda dziś nie jest już taka ładna jak wczoraj i trzeba się cieplej ubrać, to - o dziwo! - cieszę się bardzo. Tak po prostu :) 
 
A jakie wyglądają Wasze zimowe plany?
 
 
Dziś kolejna propozycja z Weekendowej Piekarni - tym razem przepisy do wspólnego pieczenia wybrała Eve. Ja zdecydowałam się na upieczenie chleba polskiego, bo chleb na zakwasie ma u mnie zawsze pierwszeństwo. I w końcu przełamałam swój strach przed skorzystaniem z zakwasu innego niż o 100% hydracji.
 
 
 
CHLEB POLSKI od Tatter
[przepis Tatter znajdziecie tutaj]


Potrzebujemy:
-200g zaczynu zakwasowego żytniego razowego (130% hydracji)
-550g mąki białej pszennej chlebowej
-50g mąki pszennej razowej
-1 łyżka soli
-300g letniej wody
-2 łyżeczki kminku
-opcjonalnie 1/4-1/2 łyżeczki drożdży instant


Działamy:
Wszystkie składniki mieszamy w dużej misce, a następnie zagniatamy sprężyste gładkie ciasto. Zostawiamy w szczelnie zakrytej misce na 2 -2,5 godziny i składamy je w tym czasie 2 - 3 razy.
Następnie zwijamy owalny bochenek. Umieszczamy go w koszu - lub w długiej keksówce - i zostawiamy do wyrośnięcia na 1-1,5 godziny (krótko, gdy dodane zostały drożdże, dłużej, jeśli chleb jest na samym zakwasie). Szybko nacinamy. Pieczemy z parą (ja wstawiam na najniższy poziom blaszkę z wodą i piekę na kamieniu)  w piecu nagrzanym do 260 stopni przez 10 minut, potem obniżamy temperaturę do 230 stopni i pieczemy jeszcze 20-25 minut. W połowie pieczenia bochenek obracamy, aby obie strony jednakowo się brązowiły. Smacznego!
 
 
Chleb faktycznie świetnie się przechowuje i długo zachowuje świeżość - upiekłam go w sobotę rano, a jeszcze dziś smakował wyśmienicie. Miał piękną chrupiącą skórkę i  cudowny zapach. I dawno żaden chleb nie przygotowywał się tak łatwo i przyjemnie jak ten. Polecam! 
I za świetny wybór i dobrą zabawę dziękuję Eve :)

18 komentarzy:

Stefania pisze...

Una delizia di pane e per l'inverno anch'io la preferisco come stagione !
buona giornata ciao

EVE pisze...

Amarantko, cudownie, wspaniale okrągły Ci wyszedł :)))
jak Ty to robisz, że taki równiutko okrągły jest?
Specjalna forma? Bo mi jak wyrasta, to zawsze jakieś zagięcia od ściereczki powstają :(

Również dziękuję za wspólną zabawę!

Pozdrawiam ciepło :)

PS.
A co do nauki jazdy na nartach, to nie taki diabeł straszny... w ubiegłym roku miałam je po raz pierwszy na nogach. Po godzinie z instruktorem/instruktorką łapie się o co w tym sporcie chodzi... a potem to już z górki ;)

I tak na marginesie w butach narciarskich czułam się jak gejsza... nie wiem skąd takie uczucie ;)

Paula pisze...

taki okrągły chlebek wygląda idealnie! życzę powodzenia na nartach i w spełnianiu marzeń :)

amarantka pisze...

Eve, bo ja ciągle korzystam zamiast z koszyczków - to ze zwykłej miski, a przez to i z większej ściereczki i może dlatego?
ale czasem zagięcia i u mnie się pojawiają :)

Cieszę się, że nie taki diabeł straszny :) gejsza mówisz? ciekawa jestem jak ja się w nich będę czuć :)

Stefania, grazie!

EVE pisze...

Hmmm.... miska? tego jeszcze nie próbowałam. Wypróbuję następnym razem :)))

aga pisze...

ale piekny chlebek:) juz mi sie marzy kromeczka... mniam:)

majka pisze...

Aniu, chlebek jak zwykle przepiekny. Gdybym tak mogla skarsc i kromeczke, ach :))

A wiesz, ja tez sie ciesze z zimy bo my tez bedziemy mieli w tym roku pierwszy raz choinke :) Mam nadzieje, ze Maly nam jej nie zdewastuje :) I wyjezdzamy sobie w gory zimowa pora (niestety tylko w te niemieckie ale jak na pierwszy raz z Malym to wystarczy). Na nartach co prawda nie bede jezdzila ale za to basenu i sauny w hotelu sobie nie odmowie :))

Buziaki.

wiosenka27 pisze...

Wspaniały bochenek:)

ewelajna pisze...

Ile optymizmu w Twoim poście!
Ładny! Bardzo! Pierwsze zdjęcie najładniejsze:)Pozdrawiam ciepło Amarantko i naprawdę dobrego tego zimowego czasu Ci życzę!

Bea pisze...

Amarantko, cuuudny bochenek! Jak dla mnie idealny! :) Przyznaje, ze znow dawno juz nie pieklam niestety, wiec moze to powinny byc moje plany na tegoroczna zime? ;)

Pozdrawiam!

Zaytoon pisze...

Piekny chlebek, Aniu! Naprawde rewelacyjny. I rzeczywiscie optymizm az od Ciebie bije. Oby tak dalej! :*

Tatter pisze...

Alez sie ciesze, ze go upieklas, amarantko. To faktycznie latwy chleb, ale to oczywiste bo receptura na Polski jest wariacja Tatterowca (zdazylo mi sie raz nie miec 400g zakwasu tylko 200 ;D). Wspanialy wypiek! :D

Tilianara pisze...

Jak to cudownie poczytać pełne radości słowa :) i taki wspaniały chleb obejrzeć ... do pełni szczęścia tylko kromeczki z niego mi brakuje :)

magda k. pisze...

prześliczny bochenek, aż nabrałam ochoty :)

Kuchareczka pisze...

Masz rację - chleb na zakwasie jest najlepszy. Ja juz jakiś czas temu odstawiłam droźdże do chleba i piekę tylko jak ktoś bardzo lubi - lubię to robić, ale jesc zdecydowanie na zakwasie! :)

asieja pisze...

mam podobne oczekiwania co do zimy. że będzie uśmiechnięta..
cudowny bochenek.

amarantka pisze...

Dziękuję dziewczyny za wszystkie miłe słowa :)
Trochę tym moim bochenkom do ideału jeszcze brakuje, ale już coraz lepiej wyglądają - jeszcze tylko z nacinaniem mam problem - co widać na zdjęciu ;)

buruuberii pisze...

Wiesz Amarantko gdy wczoraj czytalam Twoj wpis to zaskoczylo mnie nieco, ze czekasz na zime, ale dzisiaj juz absoltnie nie, w taka pluche marze o pieknym bialym siegu i cieple ktore bucha z piekarnika :)) Cudna skorka na tym chlebie, ach i ta odrobina maki - wow!