wtorek, 1 grudnia 2009

Zimy. Śniegu. I wiosny. *


Ostatni dni listopada to zawsze trochę przyjemności.
Powody do prezentów dawania. (100 lat dla wszystkich Andrzejów!)
Do rocznicowego toastu.
Do długiego przytulania.
I do rozpoczęcia odliczania!



Czekam. Czekam. Czekam.
Zbieram ciasteczkowe przepisy.
Słucham od rana Christmas And The City.
Inspiruję się. I prezentów wyszukuję.
Czekam. Czekam. Czekam.

I udaję, że nie widzę tego deszczu za oknem.
I nawet - o dziwo - mróz bym chętnie poczuła na policzkach.

Kulinarnie walczę (tak, tym razem to walka) o barszcz po ukraińsku. Utarł mi nosa. Za nic nie chce przypomnieć sobą smaku prawdziwego. Mojego domowego. Na szczęście wiem dlaczego i następnym razem postaram się błędu nie popełnić.

Dziś nie o barszczu jednak. Wręcz przeciwnie.
Po długich namysłach. Wertowaniu przepisów. Poszukiwaniu smaku, który wyraziłby moje uczucia. Skojarzenia. Myśli. To miało być coś, co stałoby się udanym prezentem dla mojego A. ;) Słodko. Czekoladowo. Orzechowo. Czyli to co lubi najbardziej. Brownie. Wyszło idealnie.



Brownie z orzechami włoskimi


140 g czekolady 70%
250 g drobnego cukru
4 jajka, lekko roztrzepane w miseczce
140 g mąki pszennej przesianej przez sitko
250 g masła o temperaturze pokojowej
200 g orzechów włoskich, grubo posiekanych

Czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy w kapieli wodnej.
[W dużym garnku zagotowujemy wodę, czekoladę wkładamy do miski, którą kładziemy na garnku z gotującą się wodą tak, by woda nie dotykała do dna miski. Delikatnie mieszamy czekoladę, która rozpuszcza się po kilku minutach.]

Masło miksujemy, następnie powoli wlewamy czekoladę (ciepłą, ale nie gorącą). Teraz dodajemy powoli jajka, następnie cukier, mąkę. Miksujemy tylko tyle, żeby wszystko się dobrze połączyło (2-3 minuty). Dodajemy orzechy.
Piekarnik nagrzewamy do 190 st C.

Formę (u mnie o wymiarach: 32x23 cm) wykładamy papierem do pieczenia. Masę przekładamy do formy. Pieczemy 20 minut. Ciasto jest upieczone z wierzchu i boków, ale pozostaje wilgotne w środku. Formę wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy na 30 minut do ostygnięcia. Po tym czasie kroimy na kwadraty. Smacznego!



* cytat ze znajomej Karoliny

5 komentarzy:

Ania pisze...

Taki słodki prezent to coś bardzo miłego.

amarantka pisze...

I chyba tak faktycznie i u nas było :) (a przynajmniej mam taką nadzieję...)

Robert Gutowski pisze...

i jak ładnie sfotografowany...

majka pisze...

W imieniu mojego M dziekuje za zyczenia :) On tez bardzo lubi brownie :))

U nas pogoda juz sie zmienila. Stalo sie chlodniej i jakos tak jakby prawie zimowo... Ja odliczam dni do wyjazdu do Polski. Tam spedzimy swieta :)

amarantka pisze...

Dziękuję Robercie za miłe słowo. Od Ciebie to naprawdę BARDZO MIŁE słowo.

Maju. To w takim razie kolejna rzecz nas łączy. Oprócz DE, wątróbki, to jeszcze mężczyzna na A obok :)
No i razem odliczamy. My też do Polski na święta jedziemy, a może nawet na dwa tygodnie po świętach też...