czwartek, 4 lutego 2010

Codzienny... zwyczajny... cud...


Cóż to, czy kto sobie coś robi z cudów?
Co do mnie, nie wiem o niczym innym, jak tylko o cudach,
Czy spaceruję ulicami Manhattanu,
Czy rzucam spojrzenie ponad dachy domów, na niebo,
Czy brodzę nagą stopą wzdłuż plaży, tuż na krawędzi wody,
Czy stoję pod drzewami w lesie,
Czy rozmawiam za dnia z kimś, kogo kocham, czy też śpię
 nocą w łóżku z kimś, kogo kocham,
Czy siedzę przy stole przy obiedzie z innymi,
Czy patrzę na nieznajomych naprzeciw mnie jadących
 w wagonie,
Czy obserwuję pszczoły krzątające się wokół ula w letnie
 przedpołudnie,
Czy zwierzęta pasące się na polu,
Czy ptaki, czy cudowność owadów w powietrzu,
Czy cudowność zachodu słońca lub gwiazd świecących
 tak jasno i spokojnie,
Czy niezwykle delikatną, cienką krzywiznę nowiu na wiosnę,
To i wszystko inne, wszystko razem i każde z osobna,
 to są dla mnie cuda,
Całość związana ze sobą, a przecież każda część wyraźna
 i na swoim miejscu.

Dla mnie każda godzina światła i cienia jest cudem,
Każdy kubiczny cal przestrzeni jest cudem,
Każdy kwadratowy jard powierzchni ziemi jest nim usiany,
Każda stopa jej wnętrza roi się od nich.

Dla mnie morze jest ciągłym cudem,
Ryby, które pływają - skały - ruch fal - statki i ludzie
na nich,
Jakie cuda dziwniejsze istnieją?

Walt Whitman "Cuda"




Chleb. Mój świeżo odkryty cud. Cud codzienny i zwyczajny.
Powstały już cztery bochenki, a każdemu towarzyszy radość i uśmiech.
Drugi był już na zakwasie. Ulubiony Liski. Pszenno-żytni na zakwasie.
Trzeci był biały chleb. Na zakwasie. Zniknął w tempie błyskawicznym.
Czwarty. Chleb żytni na zakwasie z prażonym słonecznikiem. Trochę nie wyszedł, ale to nic. Następnym razem będzie lepiej.


Jeszcze rok temu, gdyby ktoś mi powiedział, że wsiąknę w pieczenie chlebów i bułek, to popatrzyłabym na niego z niedowierzaniem. A dziś... dziś dokarmiam swój zakwas i poszukuję przepisu na kolejny chleb :)

5 komentarzy:

agatek pisze...

gratuluję cudnie!!

PS mi też żytni na zakwasie ze słonecznikiem nie wyszedł :(, ale się nie poddaję!! :))

Robert Gutowski pisze...

Fajnie! To może i ja kiedyś dojrzeję do chleba... znaczy pieczenia...

♥ Ania z Zielonego Wzgórza ♥ pisze...

No mi się marzy upieczenie takiego bochenka chleba na zakwasie, z ziarnami... takiego na leniwą niedzielę. Może się kiedyś skuszę! :)

a wiersz o cudach - cudo! :)

Pozdrawiam! :)

majka pisze...

Wlasnie to jest wazne: widziec cuda w kazdej rzeczy :)
A chleb...juz czuje jego zapach. Nie ma nic wspanialszego jak upieczony wlasnorecznie bochenek :)

Ania vel Vespertine pisze...

Ja na razie patrzę na to z boku - pieczenie chleba jeszcze przede mną...