wtorek, 9 lutego 2010

Cherish The Day. Żurawinowo.

Po_weekendowo zasłuchuję się w Sade, ucieszona jej muzycznym powrotem. W końcu!

Na ekranie przewijają się kolejne strony www - utrwalam w głowie obrazy z minionego weekendu, spędzonego w Norymberdze, na targach zabawek. Taki chwilowy powrót do mojej ulubionej branży, może  też poszukiwanie pomysłu na to co dalej. Krok za krokiem po 160 000 m2, jedenaście hal wypełnionych  po brzegi, wężykiem, wężykiem - jak co chwilę powtarzał A. 

Po kolorowym świecie zabawek najpierw kluczenie po ulicach Norymbergi w poszukiwaniu centrum, jak to zwykle bywa, bo pilot ze mnie kiepski, potem krótki spacer po jeszcze zimowych ulicach miasta i zastanawianie się nad funkcjonalnością średniowiecznych zamków.


Na koniec wycieczki dwie godziny przez mleczną zupę na autostradzie. A w domu czekała na nas gorąca zimowa zupa jarzynowa, kubek parującej herbaty z sokiem malinowym i bohaterka tego odcinka - babka żurawinowa, choć niezupełnie w babkowym kształcie.

 

Babka żurawinowa

Potrzebujemy:

180 g miękkiego masła
2/3 szklanki cukru (czyli około 160g)
3 jajka
1/2 szklanki śmietany 18%
1.5 szklanki mąki pszennej (czyli około 255g)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
200 g suszonych żurawin

cukier puder do dekoracji

Działamy:

Żurawiny namaczamy w gorącej wodzie, następnie dokładnie osuszamy. 
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Ucieramy na puszystą masę miękkie masło z cukrem. Następnie dodajemy po jednym jajku, dokładnie ubijając masę za każdym razem. Dodajemy śmietanę, a gdy masa znów będzie jednolita - mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Na koniec dodajemy nasze żurawiny i delikatnie, już łyżką najlepiej, mieszamy naszą masę. Wlewamy ciasto do tortownicy / formy z wyjmowanym dnem na babkę z kominkiem. 
Pieczemy około 45 minut. Upieczoną, ostudzoną babkę odwracamy do góry dnem i wyjmujemy z formy.
Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem. Smacznego!



Przepis pochodzi z jednego z kulinarnych dodatków do GW.

8 komentarzy:

Weroniko pisze...

Czy klocki to już nowy nabytek z targów? Mają śliczne kolory.

amarantka pisze...

Tak, tak, klocki targowe... prezent taki od pewnej miłej firmy :)

Polka pisze...

Targi zabawkowe?? Ukojenie dla duszy i raj dla oczu :)
A (nie)babka wyglada oblednie. Bardzo oblednie!

Usciski,

e.

Robert Gutowski pisze...

klocki targowe czy ... targi klockowe? :)

majka pisze...

Jestem bardzo ciekawa tego targu zabawek. Kliknelam na podany przez Ciebie link ale niewiele tam widac na zalaczonym filmiku :( Mysle, ze dobrze bym sie tam czula idac "wezykiem" pomiedzy stoiskami :)) Nie straszne mi te wszystkie metry bo strasznie lubie lazic i ogladac :)) My czesto jezdzimy do Holandii na Trödelmarkt (Vrije Markt Cuijk)- od nas to przyslowiowy "rzut beretem". Polecam chociaz to starocie ale swietne rzeczy mozna kupic :))

Lubie dodatek zurawin w ciescie wiec wpraszam sie na kawaleczek :))

Goś pisze...

Nie no bomba!!
Suszone żurawiny są niesamowicie pyszne, a jeszcze w takim cieście??
Poproszę kawałeczek!:)
Pozdrawiam ciepło!

amarantka pisze...

Polko - oj raj, raj...i nie tylko dla oczu, dla dłoni też, bo niezwykłe przyjemnie było głaskać te wszystkie niemowlakowe przytulaki...

Robercie - :) w takim razie i targi klockowe, i targi pluszowe, i targi puzzlowe...

Maju - te targi to są targi branżowe, wstęp mają osoby związane z branżą, bo prezentowane są tam też nowości i generalnie chodzi o załatwianie interesów, więc i dlatego na stronie jest tak jak jest. My do Holandii mamy niestety trochę dalej, ale może kiedyś i tam zajrzymy?
Na ciacho zapraszam!!!

Gosiu - i ja w żurawinach suszonych zakochana jestem... a na ciasto zapraszam, na dwa kawałeczki i trzy nawet :) pozdrawiam również ciepło!

Olciaky pisze...

Uwielbiam podróże:)
Te małe i te duże;)

Ale piękne kolory na zdjęciach, tak wiosennie się nagle zrobiło!

Ps: A wiesz co? babkę to ja bym zjadła, oj zjadła.
Żurawina my love.
Pozdrówka;*