czwartek, 11 lutego 2010

Dobrze jest. Drożdżowo.

"nawet gdy mróz,
nawet gdy śnieg
sypie w oczy
wtedy dobrze jest
nawet gdy skwar,
a w oczy piach
nie narzekam, bo
dobrze jest" *

Z okazji tłustego czwartku nabrałam ochoty na oponki. I to nie byle jakie oponki. Te najlepsze, zrobione przez moją Mamę. Żadne inne tak dobrze nie smakują. Z dodatkiem białego sera, najlepsze jeszcze ciepłe.  I gdy myślę o karnawałowych przysmakach, to właśnie oponki mi jako pierwsze do głowy przychodzą. Pojawiały się chyba każdej zimy, odkąd pamiętam. Gdy się nimi dzieliłam, to zawsze z lekkim bólem serca.
Hmm... pamiętam, kiedy ostatnio jadłam pączka, ale oponki? to już chyba druga zima bez nich... 

Dziś będzie bez pączka, bez oponek, bez faworków.
Będzie drożdżowo. Dokładniej drożdżowe. Ciasto.
To w sumie też taki trochę powrót do smaków dzieciństwa... jak to A. powiedział po zjedzeniu pierwszego kawałka - dokładnie taki jak Babci. Czyli dobrze jest?
I się cieszę, choć dużo musi upłynąć jeszcze godzin w kuchni, żebym mogła porównywać swoje doświadczenie z babcinym. Oj dużo.

 

Sam przepis na ciasto drożdżowe pochodzi ze strony Liski (gruszki zamieniłam na jabłka), ale bardzo przydały się też rady zebrane przez Polkę. Uzbroiłam się w cierpliwość. Zgodnie z zaleceniami Polki - użyłam prawdziwego masła, ciasto zostało uderzone sto razy, a potem rosło jeden i drugi raz po przebiciu... pięknie wyrosło. Świetnie smakuje.




DROŻDŻOWE Z JABŁKAMI.  Takie po prostu.

Potrzebujemy:

40 g świeżych drożdży
250 ml letniego mleka (24-30 st.C)
120 g cukru
1 cukier waniliowy
100 g roztopionego masła
1 jajko
szczypta soli
500 g mąki pszennej

2 jabłka średniej wielkości, obrane i pokrojone w plasterki

Kruszonka:
100 g mąki
50 g cukru
50 g zimnego masła
szczypta soli

Działamy:

Drożdże mieszamy z łyżeczką cukru i 100 ml mleka i odstawiamy na 15 minut.
Pozostałą część mleka mieszamy z masłem.
Resztę cukru, mąkę, sól, cukier waniliowy mieszamy w misce. Wlewamy powolutku mleko z masłem i drożdże, dodajemy jajko. Wyrabiamy ciasto - ręcznie / pomocnikiem kuchennym. [To właśnie tu uderzamy nasze ciasto 100 razy]

Wyrobione już ciasto przekładamy do miseczki, leciutko wysmarowanej masłem, przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrastania na 1-2 godziny. Ciasto powinno podwoić objętość.
Wyrośnięte ciasto przekładamy do formy (tortownicy o średnicy 26 cm lub kwadratowej blaszki o średnicy 26 cm). Wierzch delikatnie smarujemy stopionym masłem. Przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy do ponownego wyrastania na około godzinę - ciasto powinno wypełnić naszą formę.
Na wierzchu układamy gruszki i posypujemy kruszonką [składniki kruszonki rozcieramy uprzednio w misce drewnianą łyżką]

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni C.
Wstawiamy ciasto i pieczemy około 30-40 minut - należy drewnianym patyczkiem sprawdzić, czy ciasto nie jest surowe w środku. Po upieczeniu ciasto trzymamy chwilę w piekarniku i dopiero wyjmujemy. Studzimy w formie. Smacznego!




* słowa na początku pochodzą z piosenki Dobrze jest wrocławskiego zespołu Mikromusic. Polecam. I słowa, i muzykę. Jest tam magia. Taka po prostu :)


9 komentarzy:

♥ Ania z Zielonego Wzgórza ♥ pisze...

Brzmi smakowicie! :)

cukrowa wróżka pisze...

wygląda na takie mięciutkie.. *.* oj...chociaż tych okruszków bym spróbowała. : ]

Zaytoon pisze...

Właśnie. Te okruszki są bardzo sugestywne. A skoro "jak u babci", to znaczy, że dobrze. Bardzo dobrze.

Goś pisze...

U mnie oponek nie było nigdy, ale pączki pojawiały się naprawdę często..
Drożdżowe mogę zjeść albo zaraz po upieczeniu albo jeśli ma w sobie owoce, bo wtedy długo utrzymuje wilgoć:)
Czuję, że Twoje by mi posmakowało:))
Pozdrowienia!

Robert Gutowski pisze...

No tak ! Znów się spóźniłem...tylko okruszki zostały...

kasiaaaa24 pisze...

Tak, drożdżowe to smak dzieciństwa :) Ale co ja bym dała za taką jeszcze ciepłą oponkę... Pozdrawiam :)

Weroniko pisze...

Oj Amarantko. Po pierwsze chciałam sobie kliknąć na Twoim blogu "obserwuj" żeby mieć wszystkie Twoje notki prosto pod ręką. Nie umiem...Może to specjalnie zrobiłaś :)
Poza tym to u mnie w domu ciasto drożdżowe wygląda jakoś inaczej i jest domeną mojego taty (drożdżowiec i biszkopt).

majka pisze...

Na takie drozdzowe ciasto to ja sie chetnie pisze :) Tym bardziej, ze smakuje tak, jak napisalas.

Ja mam przepis na ciasto drozdzowe jeszcze od mojej babci (ktorej juz z nami nie ma). Juz nawet upieklam i niedlugo zamierzam wstawic na bloga :)

Pozdrawiam cieplutko.

P.S. Maila dostalam i postaram sie przylaczyc :) Tylko prosze o przypomnienie :))

Olciaky pisze...

Podoba mi się ten tekst:)
Posłucham!
Ps: A ciasto jest takie poprostu najlepsze, bo domowe:)