piątek, 7 maja 2010

Planów snucie... i zupa z ziemniaka.


Zajrzałam dziś do kalendarza. Już maj. Już za trzy tygodnie dobiegnie końca nasza niemiecka przygoda. Będziemy rozkręcać nasz stół, kubki zawijać w gazety, książki układać w kartonach. Będziemy żegnać się z niemieckim etapem życia. Tak, to już prawie pewne :) z początkiem czerwca wracamy do Wrocławia.
Na nowo oswajać będziemy stare kąty, stawiać czoła nowym wyzwaniom... będziemy znowu korzystać z uroków życia we Wrocławiu. Już nie mogę się doczekać pierwszego letniego wieczoru na Rynku...

Tak, ale to za trzy miesiące. Dziś jeszcze jest tu i teraz. Za oknem sąsiad naprawia po raz setny swoją motorynkę i gdyby nie fakt, że motorynka cicha nie jest, biłabym mu brawo za wytrwałość.  Od kilku dni walczę z faraonkami, które uparły się wytyczyć sobie ścieżkę przez nasze mieszkanie. Chwilowo je zniechęciłam, ale mam jednak wrażenie, to tylko wygrana bitwa, a nie cała wojna. O pogodzie nie wspomnę, ale jest chyba taka sama jak u Was. Na chwilę tylko wyszło słońce. I w ten zimny majowy klimat idealnie wpasowuje mi się talerz gorącej zupy ziemniaczanej.



Przepis na zupę ziemniaczaną jest autorstwa Marty Gessler, której przepisy tak naprawdę dopiero zaczynam odkrywać. Do tej pory byłam bardziej cichą obserwatorką zachwycającą się jej kulinarnymi stronami w Wysokich Obcasach, rzadziej jednak z nich korzystałam. Teraz nadrabiam. Z przyjemnością nadrabiam. Na przykład smak tej zupy ziemniaczanej bardzo mile mnie zaskoczył...



Zupa ziemniaczana [numer 3]

Potrzebujemy:

0.75 kg ziemniaków pokrojone z grubsza
3 duże cebule pokrojone w kostkę
2 łyżki masła
1.5 litra bulionu warzywnego
opakowanie śmietany 30 proc.
pęczek szczypioru 
kilka plastrów łososia wędzonego
sól
pieprz

u mnie też grzanki

Działamy:
Pokrojoną cebulkę podsmażamy w garnku na maśle, po chwili dodajemy ziemniaki. Zalewamy wcześniej  przygotowanym bulionem warzywnym i gotujemy do momentu, aż ziemniaki będą miękkie. Do zupy dodajemy drobno pokrojony szczypior (dodałam na końcu), śmietanę, sól i pieprz. Całość za pomocą blendera zmieniamy w zupę - krem. Nalewamy na talerze, dodajemy plaster wędzonego łososia, posypujemy szczypiorkiem i grzaneczkami. Smacznego!



I zapomniałam napisać wcześniej, a wiem już od tygodnia - Wasze marcowe trzymanie kciuków i wszelkie życzenia powodzenia przydały się bardzo :) Przyszły wyniki egzaminu, bardzo dobre wyniki!  Dziękuję Wam  za wsparcie!

14 komentarzy:

Paula pisze...

bardzo spodobały mi się Twoje zdjęcia :) a zupę z ziemniaka lubię :)

Emma pisze...

Robiłam kiedyś tę zupę. Bardzo mi smakowała! Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że to Marty Gessler, ale tak to czasem bywa z przepisami...
nie zazdroszczę przeprowadzki, w tajemnicy Ci powiem, że niebawem też nas to czeka, a ja mam ciarki na samą myśl o pakowaniu... pozostaje się z tym pogodzić
no i ogromne gratulacje za te bardzo dobre wyniki! :)

KUCHARNIA, Anna-Maria pisze...

Przepiękne zdjęcia! I zupa z pewnością pyszna.
Pozdrawiam)

kornik pisze...

A czy to jest taka gęsta i kremowa zupa? Bo pamiętam, jak byłam mała była taka zupa w proszku nazywała się ziemniaczana i uwielbiałam ją, ale od dawna nie ma jej w sprzedaży, poza tym to była trochę chemia, więc z chęcią odtworzyłabym tamte smaki.
Podobają mi się Twoje zdjęcia:)

Zaytoon pisze...

Coraz bardziej podobają mi się Twoje zdjęcia, Aniu. Świetne. ;)

Podobnie jak zupa.

I informacja o przeprowadzce - byleby Wam się w tych nowych-starych kątach jak najlepiej poukładało. :)

Ściskam! ;*

asieja pisze...

zmiany lubię
planów nie
zupę bardzo

Weroniko pisze...

To bardzo się cieszę, że wyniki dobre. Te słowa egzamin i dobrze wyniki ładnie razem wyglądają :) tak myślę.
Ja ma nadzieję, że w lipcu będę mogła powiedzieć, za trzy miesiące Wrocław. Na razie ciii...
Mam nadzieję, że zupa ogrzała.

kasiaaaa24 pisze...

Amarantko piękne zdjęcia :)

A zmiany zawsze uczą nas czegoś nowego.

Bea pisze...

Juz tylko trzy tygodnie powiadasz... Choc nie zawsze zmiany lubimy, to koniec czegos jest poczatkiem czegos innego, trzymam wiec kciuki by bylo jak najlepiej i jak najmniej 'bolesnie' ;)

A te zupe i ja bardzo polubilam, choc dla meza jest najczesciej z jajkiem zamiast lososia ;)

Pozdrawiam! I milego weekendu zycze :)

majka pisze...

Gratuluje Amarantko bardzo dobrych wynikow z egzaminow! :) Teraz trzymam kciuki za przeprowadzke. Niech bedzie jak najmniej stresujaca :)

A taka pyszna zupka przydalaby mi sie na te deszczowe dni. Czy przestanie kiedys padac? :))

Buziaki.

agatek ♪ pisze...

o tak z grzankami koniecznie!
życzę powodzenia w walce z faraonkami :) to będzie trudne raczej

gosiaa99 pisze...

Oj mam ma robiła podobną zupę;) Ach..niestety ja jakoś nie gotuje jej, mimo że ją bardzo lubię..dziwne ?
Ale dziękuje za przypomnienie...może się zmobilizuje wreście;)

peggykombinera pisze...

uwielbiam takie zupy:)
zwłaszcza na poprawę humoru.
mniam!
aż się oblizałam, gdy wyobraziłam sobie jej smak.

Wrocław?
o to już będziesz bliżej w-wy:)
to mnie cieszy :)

miłej niedzieli:)

Ps. wybacz, że tak rzadko bywam, ale czasu mam ostatnio b. mało :/

Goś pisze...

Najlepszą zupę ziemniaczaną robi moja Babcia ;-))

Gratuluję dobrych wyników egzaminu!

Za trzy tygodnie wracasz? Ja za 3miesiące, ale tylko na chwilę...