piątek, 19 lutego 2010

Na dwa kubki.

Za plecami, w piekarniku, siedzi chleb. Z dynią.
Obok, za oknem, w strugach deszczu moknie śnieg.
Nad głową szczeka Jackie. Nieustannie od 10 minut.
Przy prawej ręce zestaw ratunkowy.*
W głośnikach to samo radio. Co zawsze.

A w powietrzu unosi się jeszcze ciągle zapach wanilii, cynamonu, czekolady...

I ta oto mieszanka zapachów jest moją pierwszą propozycją w ramach czekoladowego weekendu. Bardzo słodka propozycja, idealna na zimowe popołudnie...


Biała gorąca czekolada. Na dwa kubki.

Potrzebujemy:

150 g białej czekolady
500 ml mleka
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
1/2 łyżeczki cynamonu

Działamy:

W rondlu podgrzewamy lekko mleko i dodajemy połamaną na kawałki białą czekoladę. Mieszamy aż się rozpuści. Dodajemy ekstrakt z wanilii, cynamon, mieszamy. Zagotowujemy cały czas mieszając trzepaczką. Podajemy i wypijamy bez zwlekania... smacznego!


Przepis pochodzi ze strony pewnego młodzieńca, Donal Skehan się ów młodzieniec nazywa.

* zestaw chusteczek, aspiryna, rutinoscorbin. Tak czasem kończą się walentynkowe spacery ;)

5 komentarzy:

Bea pisze...

Barrrdzo kuszaca ta czekolada Amarantko! I jaki sliczny kubeczek!

A zestawu 'ratunkowego' wspolczuje, mam nadzieje ze szybko sie wykurujesz moja droga :)

Pozdrawiam serdecznie!

I chwilke sobie jeszcze popatrze na te Twoja czekolade... :)

agatek pisze...

białej, płynnej jeszcze nie próbowałam,a to super alternatywa dla klasycznej ciemnej :)

posmakuję na pewno
pozdrawiam! :)

Olciaky pisze...

Przstojny młodzieniec.
Czekolada idealna, przepis zapisuję:)
Przyda się w przyszłości:)
Pozdrawiam, pięknie zaczęłaś ten weekend.

asieja pisze...

i mój nos coś zaczyna strajkowac
przydała by się taka rozgrzewająca czekolada..

Weroniko pisze...

Za białą jakoś nigdy nie przepadam, ale może.
Intryguje mnie co innego, mianowicie "radio to, co zawsze". Tak, wścibska ja.