piątek, 5 marca 2010

Drobiazgi. I placuszki, które latkes nie są ;)

Kiedyś byłam bardzo punktualna. Nawet za bardzo. 
Często gęsto pojawiałam się przed czasem. 
Siadałam na ławce, na ulicy Świdnickiej, koło poczty.
Albo koło Fredry, ciepłą wiosną, siadałam na betonowej ławeczce.

I wyłapywałam. Drobiazgi. Szczegóły. Co to niby nic nie znaczą.

Dzwonek rowerowy. Czerwony. Z teletubisiem. 
Balon zielony. Z wiatrem jakiemuś brzdącowi uleciał?
Wróbelek. Wśród stada gołębi. 
Figurka trolla z rudą czupryną. W ręce małego chłopca.
Liść żółty. Gdzieś dalej pofrunął.

Teraz, niestety, mniej punktualna bywam. Rzadziej czekam.
Jednak gdy tylko mogę, to dalej wyłapuję...

Wyłapałam też jakiś czas temu placuszki - racuszki. Szybko się stały moim numerem jeden wśród takich kulinarnych drobiazgów.

 

Placuszki z jabłkami *
[przepis najpierw był u Raindrop, potem u Atinki]

Potrzebujemy:
200 ml mleka
50 ml wody
300 g mąki pszennej
100 g cukru (czasem mieszam biały z brązowym) 
2 jajka (ostatnio dwa białka plus jajko, też wychodzi) 
1 łyżka rozpuszczonego masła
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2  łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki przyprawy do piernika
2 jabłka, obrane, starte na tarce
szczypta soli

olej do smażenia

Działamy:
Jajka ucieramy z cukrem. Dolewamy mleko i masło, mieszamy bądź miksujemy. Dodajemy mąkę, sól, cynamon, przyprawę do piernika i proszek do pieczenia, ponownie dokładnie mieszamy. Na koniec dodajemy starte jabłka i po raz ostatni mieszamy.

Smażymy na patelni, na rozgrzanym oleju - aż z obu stron będą złociste. Podajemy z konfiturą, z cukrem pudrem, bez niczego też smakują. Smacznego!

 

Miłego weekendu wszystkim życzę!

*Update - co dwie głowy to nie jedna, błąd już naprawiam, rację mają dziewczyny w komentarzach :)
Latkes to placki ziemniaczane, a ja w błąd wprowadzać nikogo nie zamierzam, więc już poprawiłam to i owo :)

12 komentarzy:

Olciaky pisze...

Idealnie cieniutkie i pyszne na pewno.
Z tą punktualnością też tak miałam!
I o zgrozo, zmieniło się to.
Lubię być przed czasem, ale.. ostatnio wpadam dosłownie tyci przed:)
Ps: Podziwiam tych którzy do Mojej szkoły spóźniają się notorycznie.

marcin pisze...

fajne placuszki, ciekawa nazwa, będe chciała wypróbowac :)

Weroniko pisze...

Bardzo lubię tego typu placuszki.
Twoja opowieść o drobiazgach droga starsza koleżanko zaprzeczyła temu co powiedziała mi herbata i tak sobie myślę, że wolę wierzyć Tobie. :)

Zaytoon pisze...

Też zwracam uwagę na szczegóły. Często. Na przesadne drobiazgi. I właściwie nigdy się nie spóźniam. Nie lubię.

Bardzo eleganckie placuszki. Idealnie wpadają w mój gust.

majka pisze...

A wiesz, ze ja w pierwszej chwili przeczytalam w tytule "lateks" :) I zaintragowana weszlam zobaczyc o czym piszesz. Placuszki wygladaja na pyszne i wierzena slowo, ze takie sa :) Czestuje sie jednym i zmykam (tesciowa jest u mnie od tygodnia w gosciach) :))

eidel aleksandra pisze...

oj, ale przecież latkes to są placki ziemniaczane! http://www.answers.com/topic/latke

a te na pewno i tak są pyszne :)

eidel aleksandra pisze...

oj, ale przecież latkes to są placki ziemniaczane! http://www.answers.com/topic/latke

a te na pewno i tak są pyszne :)

Ula pisze...

No właśnie, to są latkes to żydowskie placki ziemniaczane, więc ta nazwa jest nieprawdziwa...
Tak czy inaczej muszą byc dobre:)

amarantka pisze...

Olciku, do szkoły też się nigdy nie spóźniałam :)

Weroniko - ja jednak widzę pewną mądrość w haśle z herbaty... choć i drobiazgi ważne być potrafią :)

Zaytoon - też się spóźniać nie lubię... tylko teraz muszę się starać, żeby się nie spóźnić, kiedyś to naturalnie przychodziło...

Maju - a Ty wiesz, że dziś Święto Teściowej właśnie?

Eidel i Ula - dziękuję za zwrócenie mi uwagi :) rację macie, zmieniłam już to i owo w poście.
Na szczęście nazwa smaku nie zmienia :)

agatek pisze...

ostatnio zajadałam się podobnymi, ale nie potrafiłam ich sensownie sfotografować, wiem wiem złej baletnicy...

pozdrawiam mocno :)

amarantka pisze...

Agatko, też z siebie do końca nie jestem zadowolona :) ale się obie ciągle uczymy, prawda?
kiedyś będzie lepiej!
miłego Agatko!

asiejka pisze...

wiesz, ja kiedyś też byłam zbyt punktualna. ale to mija, gdy zaczyna się życ coraz bardziej w biegu. ale wciąż nie lubię się spóźniac.
a drobiazgi zauważałam od zawsze. tak mi pozostało. i lubię to bardzo.

i placuszki lubię. najbardziej te zrobione przez Mamę. dla mnie.