środa, 20 stycznia 2010

Czas na małe Conieco.

"Dochodzi jedenasta - rzekł Puchatek wesoło. - Akurat nadszedł czas na małe Conieco."
  A.A. Milne "Chatka Puchatka"

Gdy chodzi za nami coś. Coś słodkiego, ale nie za bardzo. Coś łatwego do zrobienia. Coś szybkiego. Coś na już.



Ciasteczka rodzynkowe

Potrzebujemy:

260 gram mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki cynamonu
210 gram brązowego cukru (użyłam białego)
170 gram masła miękkiego niesolonego
1 duże jajko
60 ml mleka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
125 gram ciemnych rodzynek

Działamy:

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 190 ° C.


W misce mieszamy ze sobą mąkę, proszek do pieczenia, sól i cynamon. Następnie dodajemy cukier, miękkie masło, jajko, mleko i wanilię i miksujemy przez około minutę. Dodajemy rodzynki i dobrze mieszamy. 

Blachę wykładamy papierem do pieczenia. Nakładamy łyżeczka po łyżeczce naszą ciasteczkową masę zostawiając kilka centymetrów odstępu. Pieczemy około 8-12 minut - do momentu, gdy na brzegach nasze ciasteczka nabiorą lekko złotego koloru. Wyciągamy ciasteczka z piekarnika i pozwalamy im ostygnąć. [Delikatnie zdejmujemy je z papieru.]. Nasze małe Conieco gotowe. Smacznego!

Przepis pochodzi ze strony Joy of Baking.
Z podanych ilości wychodzi około 40 ciasteczek.

6 komentarzy:

Nette7 pisze...

Już widzę Puchatka maczającego rodzynkowe ciasteczka w beczułkach z miodem ;)... I grzmiącego nad nim tygryska- Pyyycha!

;-)

agatek pisze...

i jakie proste do zrobienia- lubię takie rzeczy :)

Puchatka to ja uwielbiam i chętnie z nim podjadałabym takie małe Conieco. Koniecznie w Stumilowym lesie

pozdrawiam :)

majka pisze...

Gdzie nie spojrze, tam ciasteczka :) Na male Conieco ostatnimi czasy zbyt czesto mam ochote. Co widac tu i tam :)))

amarantka pisze...

Nette :) tylko nie wiem, czy Tygryskowi by faktycznie posmakowało... bo on to chyba tran najbardziej lubił :)

Agatko :) czym byłoby nasze życie bez Puchatka i bez Stumilowego, prawda?

Maju :) właśnie próbuję walczyć z tym swoim tu i tam... ;)

Weroniko pisze...

Dziękuję za trzymanie kciuków. Kciuki zawsze pomagają.
Ciasteczka idealne na mój nastój, kiedy ciągle sie je ale nie ma cierpliwości na coś wymyślnego. Taaak takie ciasteczko zamoczone w mleku to musi być świetna sprawa.

Bea pisze...

No wlasnie, ciekawe czy i Puchatkowi by posmakowaly ;) Jestem pewna, ze tak. A nawet bardzo!
Z cala pewnoscia natomiast posmakowaly by mnie :)
Lubie piec takie szybkie ciasteczka 'na juz', ewentualnie moga byc jeszcze muffinki ;)

Pozdrawiam!