czwartek, 27 maja 2010

Przeprowadzka :)

Nie ma mnie tu już od kilku dni, bo tydzień temu ruszyłam do PL - zaniepokojona wieściami o przybierającej Odrze. Mój rodzinny dom stoi tuż nad rzeką, zaraz za wałem. Zazwyczaj oznacza to tylko piękny widok, czasem jednak pojawiają się też chwile grozy. Tak jak i tym razem. Na szczęście u nas tylko na strachu się skończyło.

Kiedy tam sytuacja się ustabilizowała, wróciłam do DE na kilka ostatnich dni. Piszę teraz w otoczeniu kartonów, folii bąbelkowej, starych gazet i wielkiego przeprowadzkowego bałaganu. A bałagan to nie jest coś, za czym przepadam...

Nie będzie mnie tu też przez kolejnych kilka dni, bo to co do jutra spakuję, od wtorku będę musiała zacząć rozpakowywać i ustawiać w nowym miejscu. Mam nadzieję, że szybko się z tym uporam i że się polubię z nową kuchnią, bo już stamtąd zapewne będzie nowy wpis i nowy przepis.


Pięknego, słonecznego i uśmiechniętego weekendu Wam życzę!

A na zakończenie - kwiatki z jeszcze przez kilka dni mojego ogródka...




















8 komentarzy:

majka pisze...

Tak wlasnie myslalam, ze szykujecie sie juz do przeprowadzki :) Trzymam wiec kciuki oby jak najmniej stresu przy tym bylo. Jestem bardzo ciekawa z jakimi wspomnieniami i wrazeniami bedziesz opuszczac DE :)

Ciesze sie, ze woda Was nie zalala. Kiedy widze te wszystkie doniesienia z zalanych miejsc chce mi sie zwyczajnie plakac...

I czekam oczywiscie na smakolyki z Twojej nowej kuchni :)

Ania vel Vespertine pisze...

Jak ja lubię przeprowadzki! :))) Mam nadzieję, ze Ty też, Amarantko :)

USciski! Mam nadzieję, ze zadne złe wieści nie będą już do Was docierać (bo ich po prostu nie będzie!).

Weroniko pisze...

Powodzenia, bo to poważne przedsięwzięcie.

Zaytoon pisze...

Mam nadzieję, Aniu, że bardzo szybko się w nowej kuchni zaaklimatyzujesz i zarzucisz nowymi, cudnymi przepisami! ;)

Najlepszego na nowym. ;*

agatek ♪ pisze...

jestem pewna, że polubisz się ze swoją nową kuchnią i mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej

pomyślości

Emma pisze...

Życzę powodzenia, polubienia nowej kuchni i nowego kąta.
Współczuję pakowania, rozpakowywania, urządzania i całej reszty.
Zazdroszczę takiego szybkiego przeniesienia Z - DO, bo moja przeprowadzka będzie trwała duuużo dużej :(

Polka pisze...

O rany jak ja nie lubię przeprowadzek!
Mam nadzieję, że lubisz swoją nową kuchnię:) Czekam po cichutku na nowy smaczny wpis :)

Olciaky pisze...

Hejka kochana,
Jak dobrze tu znowu u Ciebie być.
Wybacz, trochę Mnie nie było, ale mam nadzieję, że się nie gniewasz.
Mam też nadzieję, że szybko uporasz się z bałaganem i zaczniesz blogowanie z powrotem czego Ci z całego serduszka życzę:)!
Pozdrawiam, Olcik