Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 marca 2011

Zimy żegnanie, wiosny szukanie.

Ostatni zimowy weekend wypełniły spotkania - z przyjaciółmi, z kalamburami, z winem Aronica*, z rodziną, z Wałbrzychem... Było ciepło i radośnie. Atmosferę podgrzał również mój piekarnik - w którym działo się wyjątkowo dużo - bo najpierw wyciągnęłam z niego ciasto bananowe, a potem sernikobrownie z wiśniami. Następnie wyszły z niego dania bardziej wytrawne - pieczone pierogi z fetą i ziemniaczkami, mini calzone, bułeczki zapiekane z pieczarkami, tarty dwie - jedna ze szpinakiem, druga z pieczarkami... w garnku gotowała się zupa ziemniaczano-cebulowa, a w lodówce przegryzała sałatka brokułowa. Pierwsze duże rodzinne spotkanie w naszym malutkim mieszkaniu mamy za sobą. I mimo małego opóźnienia - bo calzone sklejaliśmy jeszcze przy tych najbardziej punktualnych gościach - wieczór możemy uznać za udany. Nawet nasza kotka okazała się być bardzo towarzyska i lubiąca ludzi - wtulała się w każde kolana, które chciały ją przyjąć.

Na koniec weekendu wybraliśmy się na poszukiwanie wiosny w okolicach Zamku Książ  - udało się wypatrzyć krokusów kilka i stokrotek całą łączkę. I nie można zapomnieć o przebiśniegu! jeden co prawda, ale zawsze! Pierwszy dzień wiosny - przyniósł same dobre wieści :) i bardzo chciałabym, żeby tak przez całą wiosnę już było. Bardzo pozytywnie!




Co prawda czasu na leniwe śniadanie w miniony weekend nie było, ale może Wam się uda znaleźć czas na takowe? Dziś moje wspomnienie z dzieciństwa - bułeczki z pastą serowo-jajeczną i twarożkiem. Pasta pojawiała się regularnie w przedszkolu, na śniadanie, na cienko pokrojonych kromkach chleba, z obowiązkowym kubkiem ciepłego mleka. Twarożek natomiast to jedna z tych niewielu rzeczy, które mój tato robi w kuchni. I przyznać trzeba, że zawsze wychodzi mu pyszny. Tak jak i placki ziemniaczane, które są jego domeną. Bułeczki do dzisiejszego śniadania są wg przepisu Liski. Zrobione bez dodatków, delikatne, puszyste i smakujące zarówno na słodko, jak i na słono. Długo zachowują świeżość.





Pszenno-orkiszowe bułki
9 bardzo dużych lub 12-14 małych

Potrzebujemy:

250 g mąki orkiszowej, użyłam typ 1850
250 g mąki pszennej, użyłam typ 750
300 ml wody
1 łyżka miękkiego masła
20 g świeżych drożdży (lub łyżeczka suszonych)
1 łyżka miodu
1 łyżeczka soli

do posmarowania: 1 jajko rozbełtane z 1 łyżeczką śmietany, mleka lub wody
do posypania: sezam, pestki słonecznika i dyni, płatki soli, kminek, itp

Działamy:

Drożdże zasypujemy łyżeczką cukru. Wlewamy 3 łyżki letniej wody i odstawiamy na 10 minut, by drożdże "ruszyły". Następnie dodajemy pozostałe składniki i zagniatamy gładkie ciasto. Ciasto przekładamy do miski delikatnie posmarowanej olejem roślinnym, przykrywamy folią i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1,5 godziny.
Z wyrośniętego ciasta formujemy 14 małych bułeczek lub 9 dużych bułek. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 30-40 minut, by wyrosły. Każdą z nich smarujemy jajkiem i posypujemy dodatkami.

Piekarnik nagrzewamy do 200 st C.

Pieczemy bułki 12-15 minut (większe pieką się dłużej, małym może to zająć 10-12 minut).
Smacznego!



Pasta serowo-jajeczna 

jajka
ser żółty
majonez
jogurt
ketchupu
sól
pieprz

Jajka gotujemy na twardo, studzimy i obieramy. Jajka i ser żółty ścieramy na tarce na dużych oczkach. Dodajemy majonez zmieszany z jogurtem naturalnym. Doprawiamy solą i pieprzem. Smacznego!



Twarożek

150g twarogu
3-4 łyżki jogurtu greckiego / śmietany
mała cebulka
2-3 łyżki posiekanego szczypiorku 
rzodkiewka
świeżo mielony czarny pieprz
sól morska

Twaróg rozgniatamy widelcem. Cebulkę i rzodkiewkę drobno kroimy. Dodajemy szczypiorek, cebulkę i rzodkiewkę do sera białego, dodajemy jogurt bądź śmietankę i mieszamy. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Smacznego!




* wino Aronica - polskie wino, które mnie swoim smakiem zachwyciło i mogę je szczerze i Wam polecić. Ekologiczne, certyfikowane wino z aronii, które ma dobry wpływ na nasze serce :) Polecam!

niedziela, 12 grudnia 2010

Lazy hours. WP#97

Niedziela. Wolna chwila, tylko dla mnie, to rzecz niebywała w trakcie weekendu. Zazwyczaj spędzamy ten czas bardzo rodzinnie, na jednym bądź drugim końcu Wrocławia. Czasem też ze znajomymi na wspólnych kolacjach lub wyciskając siódme poty na Eigerze. Dziś jednak - na chwilę zostałam sama. Prawie sama, bo w towarzystwie kubka gorącej herbaty, sączącej się z głośników muzyki i wspomnienia wspólnego w   ramach Weekendowej Piekarni pieczenia. Bułeczek tym razem.


Kiedy tylko mogę, kiedy czas na to pozwala, z przyjemnością we wspólnym pieczeniu pieczywa biorę udział. W tym tygodniu się udało - bułki zaproponowane przez Tili, które miałam okazję poznać jakiś czas temu - zostały teraz ponownie upieczone, a nawet już zjedzone. Lubię takie proste, ale jednak pełne smaku pieczywo. U mnie z dodatkiem dyni. I lekko przypieczone, bo przegapiłam moment, w którym bułki powinny zostać wyciągnięte. Dzięki temu miały wyjątkowo chrupiącą w skórkę :)



Bułki na zakwasie ok. 8 sztuk
[Źródło: Liska w swojej Pracowni wypieków]

Potrzebujemy:

150 g aktywnego zakwasu żytniego, dokarmionego 10-12 h wcześniej* 
300 g mąki pszennej 
100 g mąki orkiszowej (można też użyć mąki pszennej razowej) 
170-200 g wody 
2 łyżki oliwy 
1 łyżeczka miodu 
1 łyżeczka soli 
1 łyżeczka świeżych drożdży (lub suszonych) 
2 łyżki pestek dyni (opcjonalnie)
 
Działamy:
Zakwas mieszamy z wodą i drożdżami. Dodajemy oliwę, sól i miód i stopniowo wsypujemy mąkę. Wyrabiamy gładkie ciasto, na końcu dodajemy pestki dyni. Ciasto przekładamy do miski wysmarowanej oliwą, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrastania na około godzinę. Ciasto powinno podwoić objętość.  
Kiedy ciasto jest wyrośnięte, delikatnie smarujemy wnętrza dłoni oliwą i odrywając kawałki ciasta formujemy bułeczki. Bułeczki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zostawiając między nimi około 4 cm odstępy. Piekarnik nagrzewamy do 230 st C. Wstawiamy bułeczki i pieczemy około 12 minut - do zrumienienia. Bułeczki dość znacznie rosną jeszcze w piekarniku. Po upieczeniu studzimy na kuchennej kratce.

*zakwas, którego użyła Liska ma konsystencję gęstego jogurtu. Ilość wody w tym przepisie należy dostosować do gęstości ciasta - powinno być raczej luźne, ale łatwe do formowania. W żadnym razie nie może się rozpływać na boki.

Smacznego!

Przypominam o jeszcze przez kilka godzin trwającym konkursie - z aniołkami do wygrania. Szczegóły -  TUTAJ.