Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomarańcze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomarańcze. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 grudnia 2010

Intensywnie. Czekoladowo. Pomarańczowo.

Moim ulubionym filmowym czarodziejem jest Tim Burton. Celowo nie piszę - reżyserem, a właśnie czarodziejem, bo nie znam drugiego takiego, który potrafiłby wyczarować w swoich filmach tak niesamowity klimat. Uwielbiam przenosić się w świat wykreowany przez Burtona. Mam gwarancję, że zawsze będzie intensywnie. Choćby tak intensywnie jak w filmie "Charlie i fabryka czekolady".

I gdybym miała swoją dzisiejszą kulinarną propozycję dopasować do filmowego dzieła - to zdecydowanie  wybrałabym wspomniany powyżej film. Z tą różnicą, że "Charlie i fabryka czekolady" nie wszystkom może się podobać, natomiast dzisiejszemu sernikowi - trudno się oprzeć.

  

Dziś przedstawiam Wam sernik czekoladowy. Rozpływający się w ustach.  Intensywnie czekoladowy. Z nutką pirackiego rumu i słonecznych pomarańczy. Sernik, który zachwyca swoim smakiem nawet tych, którzy do serników podchodzą sceptycznie (czytaj autorka tego bloga). I który z pewnością sprawdzi się w trakcie zbliżających się już wielkimi krokami Świąt Bożego Narodzenia.



Sernik czekoladowo-pomarańczowy.*

Potrzebujemy:

Na spód -
125 g ciastek digestive
60 g masła
1 łyżka kakao

Na masę serową -
750 g trzykrotnie mielonego twarogu (użyłam takiego z wiaderka)
180 g cukru
180 g gorzkiej czekolady
3 jajka
180 ml kremówki
skórka otarta z pomarańczy
1 łyżka kandyzowanej skórki pomarańczowej
2-3 łyżki rumu

Na polewę -
75 g czekolady
125 ml kremówki
1 łyżeczka miodu
odrobina skórki pomarańczowej

Działamy:

Spód. Ciasteczka mielimy blenderem (lub kruszymy zawinięte w ściereczkę przy pomocy wałka). Dodajemy do nich kakao, a następnie roztopione masło. Mieszamy. Układamy w foremce o średnicy 24 cm, wyłożonej papierem do pieczenia i schładzamy w lodówce.

Masa. Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej i studzimy. Ser miksujemy z cukrem na gładką masę, dodajemy ostudzoną czekoladę, a następnie jajka, kremówkę, rum i pomarańczową skórkę. Dokładnie mieszamy - ale nie dłużej niż do połączenia składników, ponieważ nie należy zbytnio napowietrzać masy (zbyt długie miksowanie powoduje, że potem nasz sernik może popękać). Masa powinna być gładka i jednolita.
Wylewamy na schłodzony spód. 
Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni i pieczemy w nim nasz sernik - przez około 1 godzinę i 10 minut. Po tym czasie wyłączamy piekarnik i zostawiamy w nim nasz sernik na około godzinę. Po godzinie wyciągamy i studzimy do końca.

Polewa. Czekoladę rozpuszczamy w śmietanie kremówce razem z łyżeczką miodu i skórką pomarańczową. Lekko studzimy i następnie polewamy nią sernik. Można pokryć całość, można zrobić esy-floresy - twórcze podejście - mile widziane :)

Po całkowitym ostudzeniu sernika chowamy go najlepiej na całą noc do lodówki. Smacznego!


* Powyższy przepis na sernik to połączenie dwóch przepisów - Nigelli i Doroty z Moich Wypieków - z moimi zmianami i dodatkami. I po popularności tego sernika - muszę przyznać, że to bardzo udane połączenie :)

poniedziałek, 15 marca 2010

Dwie Pomarańcze i Pan Mak.

Odliczam dni. Dwa dni. Jedenaście dni. Szesnaście dni.  
Nocami śnię o tortach i o jajkach, których zabrakło. 
Dniami się testuję. Pytanie. Odpowiedź. Pytanie. Odpowiedź. Razy dwieście pięćdziesiąt.  
W przerwie sprawdzam co we Wrocławiu nowego. Mayday. Widziałam. Pułapka. Nie widziałam. Hair zamiast Pomarańczy i mandarynek.
Nie u mnie. U mnie na scenie królują pomarańcze. Główną rolę grają. Dwie Pomarańcze i Pan Mak. W sztuce pod tytułem makowo-pomarańczowe ciacho. Serdecznie zapraszam!



Ciasto pomarańczowo-makowe.
(podaję za Kuchnią)

Potrzebujemy:
na ciasto
1/3 szklanki suchego maku
1/2 szklanki mleka
18 dag miękkiego masła
1 szklanka drobnego cukru
kilka kropli oleju waniliowego
3 jajka
1-2 łyżeczki skórki z pomarańczy (startej na tarce o drobnych oczkach)
1/2 szklanki świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego
2,5 szklanki (370g) mąki pszennej przesianej
2 łyżeczki proszku do pieczenia

syrop:
1/2 szklanki świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego
1/4 szklanki (60g) cukru
2 dag masła

Działamy:
Tortownicę natłuszczamy i wyścielamy pergaminem.
Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 stopni C.
Mak zalewamy makiem i odstawiamy na 20 minut. Ucieramy masło z cukrem i wanilią. Wbijamy następnie po jednym jajku, gdy będziemy mieć już gładką masę - dodajemy skórkę pomarańczową, wlewamy sok i mleko z makiem. Ponownie wszystko mieszamy. Mąkę z proszkiem do pieczenia łączymy delikatnie z naszą masą. Przelewamy ją do tortownicy i pieczemy przez około 45-50 minut (patyczek wetknięty w ciasto powinien być suchy po wyjęciu). Studzimy w formie przez 5 minut, potem wyjmujemy.
Składniki syropu mieszamy ze sobą i podgrzewamy do czasu, aż cukier się stopi.  Zwiększamy ogień i gotujemy jeszcze przez 2 minuty. Ciasto nakłuwamy na całej powierzchni wykałaczką i polewamy gorącym syropem, który dzięki nakłuciom dobrze wsiąknie. Podajemy na ciepło albo na zimno.* Smacznego!


*na ciepło bardziej mi smakuje, o wiele bardziej wyczuwalny jest wtedy aromat pomarańczy...