Po porannym spacerze z Luną zaglądam do osiedlowego sklepiku - i pierwsze co dostrzegam - to wielkie kartony pełne pączków. Z różą, z malinami, z budyniem, z adwokatem, a te z cynamonem jeszcze nie dojechały - będą później.
Przy kubku porannej kawy zaglądam na facebookową ścianę ogłoszeń, gdzie kolejne kulinarne [i nie tylko] portale prześcigają się w podawaniu kolejnych na pączki przepisów lub wywieszaniu ankiet typu - kto ile i jakie pączki już dziś zjadł.
W radiu Pan Prowadzący zbiera zgłoszenia od chętnych na pączki. Wystarczy wysłać sms i szczęśliwcy otrzymają całe mnóstwo świeżych pachnących pączków.
Pączkowe szaleństwo w Tłusty Czwartek.
A ja z karnawałowych słodkości najbardziej lubię jednak oponki. Od dawien dawna smażone w moim rodzinnym domu. Z przepisu ze starego, przez babcię jeszcze prowadzonego, zeszytu. Z kartkami już trochę czasem naruszonymi. Kiedyś się tym przepisem z Wami z pewnością podzielę - nie dziś jednak, bo dziś mam dla Was inną propozycję.
Coś dla tych, którzy czasu ani ochoty na wielkie domowe smażenie nie mają. I dla wielbicieli muffinek.
Muffinki, które podobno są jak pączki. Podobno - bo mi niewiele w smaku pączki przypominały. Nie zmienia to jednak faktu, że są bardzo dobre, zwłaszcza jeszcze ciepłe, otulone cynamonowym aromatem i wypełnione śliwkowymi powidłami. Takie moje małe zastępstwo na wszystkie inne karnawałowe słodkości. Niestety równie kaloryczne zastępstwo... ale kto by dzisiaj kalorie liczył?
Muffiny jak pączki - doughnut muffins.
[na podstawie przepisu Doroty]
Potrzebujemy:
1 i 3/4 szklanki mąki pszennej
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki cynamonu
1/3 szklanki oleju
3/4 szklanki cukru
1 jajko
3/4 szklanki mleka
kilka łyżeczek powideł - śliwkowych, malinowych - każde jakie sobie wymarzycie
około 60 g masła, roztopionego
1/3 - 1/2 szklanki drobnego cukru
1 łyżka cynamonu
Działamy:
1 i 3/4 szklanki mąki pszennej
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki cynamonu
1/3 szklanki oleju
3/4 szklanki cukru
1 jajko
3/4 szklanki mleka
kilka łyżeczek powideł - śliwkowych, malinowych - każde jakie sobie wymarzycie
około 60 g masła, roztopionego
1/3 - 1/2 szklanki drobnego cukru
1 łyżka cynamonu
Działamy:
W jednej misce mieszamy suche składniki - czyli mąkę, proszek, sól, cukier, gałkę muszkatałową i cynamon. W drugim naczyniu łączymy ze sobą składniki mokre, czyli olej, roztrzepane jajko, mleko. Zawartość obu naczyń mieszamy ze sobą - krótko, tylko do połączenia się składników.
Formę do muffinek napełniamy ciastem najpierw do około połowy, kładziemy na środek łyżeczkę powideł i przykrywamy znowu ciastem - mniej więcej do 3/4 wysokości.
Pieczemy w temperaturze 180ºC przez 25 minut, do suchego patyczka. Jeszcze ciepłe wyjmujemy na kratkę. Krótko obtaczamy w roztopionym maśle albo smarujemy muffinki za pomocą pędzla, a potem dokładnie obtaczamy cukrem wymieszanym z cynamonem. Smacznego!
Formę do muffinek napełniamy ciastem najpierw do około połowy, kładziemy na środek łyżeczkę powideł i przykrywamy znowu ciastem - mniej więcej do 3/4 wysokości.
Pieczemy w temperaturze 180ºC przez 25 minut, do suchego patyczka. Jeszcze ciepłe wyjmujemy na kratkę. Krótko obtaczamy w roztopionym maśle albo smarujemy muffinki za pomocą pędzla, a potem dokładnie obtaczamy cukrem wymieszanym z cynamonem. Smacznego!
Podane ilości wystarczają na 12 muffinek.
Nie będę więc pytać, ile pączków już dziś zjedliście. Ja zjadłam dwa i więcej nie planuję :)
ale plany, planami... a jak się dzień potoczy... któż to wie :) może okaże się, że już dowieźli do osiedlowego sklepiku pączki cynamonowe i jeszcze się wszystkie po sąsiadach nie rozeszły...











