Gdybym znała sposób na to, jak wpaść w pętlę czasową, to chętnie bym teraz z niego skorzystała. Z końcem września mogłabym wracać do początku maja i tak w kółko. Maj, czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień, maj, czerwiec, lipiec... I to wcale nie ze względu na pogodę, ale z powodu truskawek, czereśni, jagód, fasolki, pomidorów, ogórków, śliwek i wszystkich innych dobrodziejstw lata. W tym roku cieszyły tym bardziej, że część trafiała na nasze talerze prosto z ogródka, przy jednym albo drugim naszym rodzinnym domu. Z ogródków, o które dbają ukochane ręce naszych bliskich, gdzie rosną najlepsze warzywa - niedoskonałe pomidory, ogórki, które wyjątkowo w tym roku obrodziły i na zimę zamknięte zostały w słoikach, fasolka, której też już w pewnej chwili było dużo za dużo. Truskawki, zbierane z pewną małą damą, pietruszka, która okazała się pasternakiem, papierówki prosto z pod drzewa i śliwki pełne słońca.
Po poprzednim lecie z dala od tych naszych rodzinnych ogrodów, w tym doceniłam je jeszcze bardziej. Dobrze, że są. I dziękuję moim Bliskim, którzy o nie dbają!
Po takim ogródkowym wstępie, dziś coś, co moją ulubioną letnią potrawą jest. Jej sekret tkwi w wybraniu tych najlepszych warzyw...
Makaron z cukinią, papryką i mozzarellą**
Potrzebujemy:
2 wąskie cukinie pokrojone w plastry
1 cebula pokrojona w paseczki
2 czerwone lub żółte papryki pokrojone w paski
3 ząbki czosnku pokrojone w plasterki
garść posiekanej natki pietruszki
400 g makaronu penne
2 kulki mozzarelli
5 łyżek oliwy z oliwek
sól
pieprz
ew. parmezan
Działamy:
Rozgrzewamy oliwę na patelni, po chwili wrzucamy cebulę i czosnek, lekko zrumieniamy, dodajemy paprykę, chwilę później cukinię, podsmażamy - od czasu do czasu mieszając. Dodajemy sól i pieprz do smaku.
W międzyczasie gotujemy makaron al dente, odcedzamy i dorzucamy do gorących warzyw. Dodajemy też w tym momencie natkę pietruszki. Całość podrzucamy kilka razy na patelni, bądź po prostu mieszamy :)
Na koniec dodajemy pokrojoną w kostkę mozzarellę, mieszamy i od razu podajemy*, można razem z parmezanem. Smacznego!
* ten makaron lubię, nawet bardziej niż świeżo po przygotowaniu, odsmażany choćby następnego dnia...
** przepis autorstwa Agnieszki Kręglickiej, znaleziony na stronie ugotuj.to, z moimi małymi zmianami.